Rodzice wychowują "narkomanów" na własne życzenie. Psycholog obnaża prawdę o dziecięcych zabawach

Gry komputerowe uzależniają jak hazard i narkotyki.
Gry komputerowe uzależniają jak hazard i narkotyki. pixabay.com
Psycholog Andrew Przybylski z Uniwersytetu Oksfordzkiego podważył stwierdzenie Światowej Organizacji Zdrowia, jakoby uzależnienie od gier było zaburzeniem. Jak donosi serwis The Verge, zdaniem eksperta nie ma wystarczających dowodów, by zjawisko to traktować jak patologię. Tymczasem z problemem nadużywania przez dzieci nowych technologii do gier walczy spora część rodziców, a psychologowie widzą w grach naprawdę duży potencjał uzależniający.

Uzależnienie jest uniwersalne
Andrew Przybylski zauważył, że definicja, która ma wyjaśniać, dlaczego uzależnienie od gier to w istocie nałóg, jest zbyt ogólne. W jego opinii z definicji można wyjąć słowo „gry” i zastąpić je każdym innym, a na podstawie tak powstałej teorii uznać, że każda czynność, jaką wykonujemy, może uzależniać. Z perspektywy psychologów doświadczonych w leczeniu uzależnień nie byłoby w tego typu eksperymencie nic dziwnego, ponieważ wszystkie uzależnienia opierają się na tych samych mechanizmach.

– Jeżeli dana czynność jest przez nas wykonywana w sposób kompulsywny, jeśli jej wykonywanie reguluje nasze emocje, to śmiało możemy mówić o uzależnieniu. To, na co zwrócił uwagę psycholog Przybylski i co potraktował jako zarzut do definicji, jest prawdą o uzależnieniach behawioralnych – wszystkie działają na tych samych zasadach. Mechanizmy uzależnień są uniwersalne, klasyfikacje zaburzeń do tego zmierzają, żeby pokazać, że nie jest istotny rodzaj czynności, lecz co jej wykonywanie nam daje – mówi Katarzyna Kucewicz, psycholog.

Jednocześnie Andrew Przybylski nie neguje, że gry komputerowe mają cechy uzależniające. Zresztą, znając zasady działania jakiejkolwiek, można dostrzec je na pierwszy rzut oka. Sieciowe gry w dużej mierze polegają na wyczekiwaniu, co zrobi przeciwnik, który też jest online. To powoduje, że napięcie rośnie, gracz jest emocjonalnie zaangażowany i tworzy się sytuacja, w której ciągle ma potrzebę zaglądania, czy coś się zmieniło.


– Poza tym w grach występuje wiele form gratyfikacji za sukcesy, które motywują do ciągłego zaangażowania. To, co również dostrzegam u swoich pacjentów to satysfakcja z nawiązanych przez gry relacji z ludźmi. Myślę, że to cecha wspólna uzależnienia od gier z siecioholizmem – przenosimy emocje, nasze życie w grę – komentuje nasz ekspert.

Gry komputerowe, czyli nowy lepszy świat
Tomasz i Natalia są rodzicami dwójki dzieci w wieku szkolnym. – Mam wrażenie, że zakup konsoli jest w tej chwili w środowisku chłopaków tak oczywisty, jak kiedyś oczywiste było kupienie roweru na pierwszą komunię – mówi Tomasz. Przyznaje, że jego dzieci powinny chodzić na terapię, jednak nie potrafi ich do tego zmotywować. Dlatego Tomasz i jego żona sami postanowili zaczerpnąć porady u fachowców. – Terapeuci sugerowali odciąć sieć i konsekwentnie się tego trzymać, jeśli dzieciaki będą się buntować. Ale dochodzi do takich scen, że nie mamy z żoną siły – opowiada Tomasz, i dodaje: – Ostrzegali też, że to nie są zwykłe gry, lecz, że internet to ich świat, w którym skrywają swoje młodzieńcze sekrety.

Córka ma 13 lat, syn jest trzy lata starszy. Ich dni składają się z chodzenia do szkoły, odrabiania lekcji pod przymusem kary, snu – nieraz szczątkowego przez aktywność w sieci, jedzenia oraz grania. Ona więcej czasu spędza ze smartfonem w ręku, on w słuchawkach przed monitorem. – Mają jeden pokój, w którym prawie ciągle siedzą razem, a i tak ze sobą nie rozmawiają – mówi mama nastolatków.

Kiedy pytam Tomasza i Natalii czy proponują dzieciom inne aktywności, odpowiadają, że zazwyczaj spotykają się z reakcją, że to nuda. – Kiedyś próbowaliśmy siłą zabrać im dostęp do sieci, ale wtedy w domu toczyły się wojny, nad którymi nie mogliśmy zapanować. Dlatego teraz stosujemy zasadę małych kroków, czyli wyłączamy internet po 21, zabieramy telefony na określone pory dnia – opowiadają. Jednak oboje przyznają jednocześnie, że niewiele to zmienia. – Ich świat jest poza naszym zasięgiem, takie mam wrażenie – mówi Natalia.

Sami nastolatkowie pytani o to, co ich tak pociąga do bycia non stop online i zajmowania się grami, nie mówią nic odkrywczego – tam są nowi ludzie, na szkolnych czatach padają najzabawniejsze żarty. Jak nie ma cię w sieci, nie istniejesz w szkolnej społeczności. - Co z tego, że my z tym zawalczymy, jak reszta rodziców pozostanie bierna – mówi z żalem Tomasz. – Nauczyciele też niewiele mogą. W szkole naszych dzieci na czas trwania lekcji jest obowiązek wyłączania telefonów i wrzucania ich do szuflady, którą w biurku ma nauczyciel. Swoją własność można odebrać po lekcji. To nic nie zmienia, internet nie ucieknie – dodaje.

Katarzyna Kucewicz radzi, by kontakt z dzieckiem, które wyraźnie nadużywa gier oraz internetu odzyskiwać małymi krokami. - Nie fundujmy detoksu, lecz stopniowo wdrażajmy nowe aktywności. Jeśli zaangażowanie naszych dzieci w grę rzeczywiście ma postać uzależnienia, to bardzo możliwe, że gry pozwalają im rozładować napięcie. Nie dokładajmy napięcia i nie stwarzajmy dodatkowej presji. Rodzice powinni stopniowo zaangażować się w życie swoich dzieci, lecz nie poprzez zakazy i nakazy oraz pytania "co tam w szkole". Połóżmy nacisk na to, co dla naszych dzieci jest ważne – mówi Katarzyna Kucewicz. Jeśli sytuacja nie polepszy się, nie powinniśmy się oszukiwać i czekać aż dzieci z tego wyrosną. – Polecam znaleźć dobrego terapeutę, który poprowadzi rodziców przez ten trudny proces – dodaje psycholog.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE