Egzaminy przepustką do szczęścia – serio?! Nowy spot MEN to kpina!

Nowy spot MEN reklamuje egzaminy jako szansę dla uczniów
Nowy spot MEN reklamuje egzaminy jako szansę dla uczniów fot. kadr spotu MEN
Manipulowanie faktami zdaje się nowym hobby pracowników Ministerstwa Edukacji Narodowej. Ledwo można nadążyć za kolejnymi rewelacjami na temat zarobków nauczyciel czy standardów WHO i edukacji seksualnej, a już dostajemy kolejną porcję bzdur. MEN zrealizował spot, którego treść powoduje, że przecieramy oczy ze zdumienia.


Troje fajnych dzieciaków (uczniów) opowiada, co planują robić po egzaminach. Pada pomysł, by jechać na wakacje i rozwijać swoje pasje (tu plus za odkręcanie stereotypów – 15-letnia Ludwika jest fanką motoryzacji). Paradoks tego prostego scenariusza polega na tym, że z jakiegoś powodu autorzy spotu sugerują, że to zdany egzamin (gimnazjalny, ósmoklasisty, maturalny – niepotrzebne skreślić) pozwoli tym młodym ludziom się zrealizować.


W jaki sposób zdanie egzaminu miałoby przyczynić się do tego, że ktoś pojedzie na wakacje? Lub nadal będzie tym, kim jest? Absurd w czystej postaci. Zwłaszcza że w tej chwili, poza maturą, egzaminy to kłody pod nogami uczniów, którzy z trudem je pokonują.

Matura to w istocie furtka na studia, więc jej rolę ostatecznie można interpretować jako szansę na wymarzoną przyszłość. Ale egzamin ósmoklasisty i egzaminy gimnazjalne? Czy wybór szkoły średniej ma tak duże znaczenie, by przypisywać mu funkcję "spełniacza marzeń"?!

Jasne, w dobrze funkcjonujących systemach edukacji (np. w Singapurze) testy są szansą, ale to dlatego, że ich cel jest zupełnie inny. W singapurskich szkołach testy nie mają na celu zmierzyć wszystkich jedną miarą i pokazać, kto jest gorszy, a kto lepszy (jak u nas).


Tam rolą testów jest wyłuskanie z każdego ucznia jego indywidualnych preferencji i skierowanie go do odpowiednich szkół, by w swoim życiu mógł zajść jak najwyżej. Tam cały system edukacji jest DLA UCZNIA, stworzony został z myślą o dzieciach. Tak, w takich okolicznościach można nazwać egzaminy szansą.

Jednak u nas jest odwrotnie. Dowodem niech będzie choćby incydent z próbą odwołania matury z matematyki, czy wszystkie zignorowane przez MEN apele o odchudzenie podstawy programowej.

Dowód to strajk nauczycieli, którzy walczą nie tylko o pieniądze, ale o warunki do porządnego nauczania. A MEN na to wszystko wypuszcza spot, w którym reklamuje testy jako super opcję dla uczniów i chwali się, ile robi dla edukacji? Bezczelność... A zdaniem internautów (jak można przeczytać w komentarzach) również propaganda.

Jeszcze kilka tygodni temu Centralna Komisja Edukacyjna trąbiła, że ósmoklasiści nie są gotowi do testów. Że na 12 wymaganych umiejętności, z 9. mają poważne problemy! Okazuje się, że polska szkoła kiepsko przygotowuje do rzeczonych testów, a i w samych arkuszach egzaminacyjnych znaleźć można polecenia, które brzmią jak pułapka...

Serio nadal chcecie chwalić się pomysłem z testami? I to jeszcze w roku, w którym podchodzi do nich „podwójny rocznik”? Uczniowie, którzy będą walczyć o miejsca w szkołach średnich, mają uwierzyć w te bzdury? Lepiej dla nich, by pozostali sceptyczni...