dziecko uczy się z książki w domu
Uczniowie w edukacji domowej będą zdawali egzaminy kwalifikacyjne w nieco zmienionej formie. fot. Stephen Andrews/Pexels

Edukacja domowa w Polsce może wkrótce przejść duże zmiany. MEN pracuje nad nowymi zasadami egzaminów klasyfikacyjnych, a w Sejmie trwają rozmowy o jakości nauczania i obowiązkach szkół dla uczniów kształcących się w domu. Rodzice alarmują też o problemach z dostępem do wsparcia psychologicznego i materiałów dydaktycznych.

REKLAMA

W edukacji domowej przepisy są jasne – cały proces nauczania opiera się na tym, że uczeń zdobywa wiedzę w domu przy wsparciu rodziców albo opiekunów lub nauczycieli zatrudnionych przez rodziców.

Formalnie dziecko pozostaje zapisane do wybranej szkoły (w edukacji domowej nie obowiązuje rejonizacja), a na koniec każdego roku szkolnego przystępuje do egzaminów klasyfikacyjnych, które decydują o promocji do kolejnej klasy.

Edukacja domowa pod lupą Sejmu

Obecnie w Sejmie trwają rozmowy dotyczące tego, czy obowiązujące zasady edukacji domowej są wystarczające. Do Ministerstwa Edukacji Narodowej trafiła interpelacja grupy posłów i posłanek dotycząca wypracowania stabilnych i przejrzystych zasad funkcjonowania ED.

Chodzi nie tylko o dostęp do tej formy nauczania, ale także o zapewnienie odpowiedniej jakości kształcenia oraz skutecznego nadzoru państwa nad rozwiązaniami stosowanymi przez szkoły. Nic dziwnego, że temat budzi emocje – edukacja domowa jest coraz bardziej popularna i staje się trendem, który dotyczy coraz większej liczby rodzin.

Posłowie zwrócili uwagę, że rodzice uczniów uczących się w edukacji domowej skarżą się m.in. na ograniczony dostęp do materiałów dydaktycznych, wsparcia psychologicznego czy zajęć dodatkowych organizowanych przez szkoły.

Na interpelację odpowiedziała wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer, która przyznała, że resort pracuje obecnie nad doprecyzowaniem zasad przeprowadzania egzaminów klasyfikacyjnych tak, aby lepiej uwzględniały dobro ucznia oraz bezpieczeństwo procesu nauczania.

Jak MEN ocenia efekty kształcenia w domu?

"Inną kwestią jest natomiast zagadnienie związane z oceną osiągnięć ucznia realizującego obowiązek szkolny poza szkołą. Taka ocena co do zasady nie może mieć charakteru w pełni zobiektywizowanego – rodzice mają różne kwalifikacje, potrzeby, cele oraz własną dynamikę organizacji pracy z dzieckiem.

Oznacza to, że właściwą ocenę efektów kształcenia będzie można formułować po zakończeniu kolejnych etapów edukacji prowadzonych przez rodziców, a nie wyłącznie na podstawie wyników egzaminów klasyfikacyjnych" – poinformowała posłów Lubnauer.

Zmiany w egzaminach klasyfikacyjnych

W MEN pojawiło się również stanowisko, zgodnie z którym egzaminy klasyfikacyjne mogą być przeprowadzane w formie online. Kontrole kuratoriów wykazały jednak, że część szkół nie stosuje się do tych przepisów, co może stanowić naruszenie prawa.

Z tego powodu formuła egzaminów ma zostać doprecyzowana i zmieniona. Dla rodziców, którzy zastanawiają się, jak przejść na edukację domową, to kluczowa informacja, bo to właśnie egzaminy decydują o dalszej nauce dziecka.

Obowiązki szkoły wobec ucznia ED

Wiceministra przypomniała także, że zgodnie z obowiązującymi przepisami uczeń edukacji domowej formalnie należy do konkretnej szkoły, w której zdaje egzaminy klasyfikacyjne. To właśnie placówka powinna zapewniać mu wsparcie dydaktyczne, psychologiczno-pedagogiczne oraz logopedyczne, korzystając z własnej kadry specjalistów.

Szkoła ma również obowiązek zapewnić uczniowi dostęp do materiałów edukacyjnych, pomocy psychologa oraz informacji dotyczących organizacji egzaminów i zakresu wymaganej wiedzy. Warto przy tym pamiętać, że nauczanie indywidualne a edukacja domowa to dwa odrębne tryby, które łatwo ze sobą pomylić.

Obniżone finansowanie edukacji domowej

Warto przypomnieć, że w 2025 roku MEN zdecydowało również o obniżeniu finansowania edukacji domowej. Dotychczas szkoły otrzymywały 0,8 podstawowej stawki finansowania na ucznia edukacji domowej, jeśli w placówce było zapisanych do 200 takich uczniów. Obecnie limit ten został obniżony do 96 uczniów. O tym, że MEN zdecydował o tej zmianie w edukacji domowej, mówiło się już latem ubiegłego roku. Nazwano tę decyzję formą dyskryminacji najsłabszych.

Mimo zaostrzanych reguł ten model nauki wciąż przyciąga rodziny – w rozmowie z naTemat rodzice opowiadali o tym, jak uczyli dzieci przez 12 lat samodzielnie, a efektem były np. płynna znajomość angielskiego i amerykańskie certyfikaty.