Im dłużej tym lepiej. Dlaczego zatem polskie mamy nie chcą karmić piersią?

Fot. Flickr.com / [url=https://www.flickr.com/photos/malmesjo/16358787765/in/photostream/]Stefan Malmesjö[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/]CC BY 2.0[/url]
Fot. Flickr.com / Stefan Malmesjö / CC BY 2.0


"Karmienie piersią jest z perspektywy żywienia najlepszym możliwym startem w życiu noworodków. Jest bezpieczne, czyste, chroni przed infekcjami, co jest niezwykle istotnie w pierwszych miesiącach życia. Europa ma najgorsze wskaźniki, jeśli mówimy o karmieniu piersią jako o wyłącznym sposobie żywienia niemowląt" – czytamy na pediatria.mp.pl, a są to słowa europejskiego przedstawiciela biura WHO, Joe Jewell'a.


Przedstawiciele WHO wraz z Ministerstwem Zdrowia spotkali się w Warszawie w celu przeanalizowania problematyki żywienia noworodków. Wnioski nie są zbyt dobre.
Blisko 95 proc. dzieci na oddziałach noworodkowych jest karmionych piersią, ale w sposób wyłączny tylko 53 procent. W 2002 roku, takich dzieci było aż 70 procent. A gdy dziecko kończy 6 miesięcy - karmionych piersią jest 51 procent, 13 lat temu, było to 56 procent. Najgorzej wygląda statystyka wyłącznego karmienia piersią półrocznego malucha, to raptem 10 procent.


Za to aż 30 procent noworodków nigdy nie żywiło się wyłącznie mlekiem mamy (w 2002 było to zaledwie 9 procent)! Dlaczego tak to wygląda, skoro w Polsce jest duży wskaźnik inicjacji karmienia piersią? Jest kilka powodów: Często się zdarza, że na wszelkie problemy rozwiązaniem jest podanie butelki z mieszanką, przekonanie, że "nie mam pokarmu", albo "mam go za mało". "Kobieta jest przystosowana fizjologicznie do karmienia dziecka piersią przez wiele lat, a nie tylko przez 6 miesięcy. Jakiś błąd w postępowaniu i niemożność naprawienia tego błędu powoduje, że mamy rozpoczynają karmienie sztucznym." - na pediatria.mp.pl, czytamy słowa dr n. med. Marzeny Kostuch.


Inne powody?
Niski poziom wiedzy o laktacji wśród personelu medycznego, konieczność brania antybiotyku przez matkę karmiącą, jak również uczulenie dziecka na... białko mleka krowiego! Takie powody naprawdę pojawiały się wśród ankietowanych, już byłych, karmiących mam. Nie bez wpływu pozostaje bardzo szeroka dostępność substytutów mleka kobiecego, przy bardzo niskiej dostępności do profesjonalnego poradnictwa laktacyjnego.

"Chciałam karmić piersią. Bardzo. Walczyłam w domu trzy tygodnie. Sutki w tragicznym stanie, piersi bolały tak, że płakałam. Miałam też kłopot z przystawianiem. Byłam kłębkiem nerwów. I te rady babć i cioć: "daj jej butlę, ona jest głodna, daj spokój". Pomyślałam nawet, żeby udać się do jakiejś poradni laktacyjnej, ale u nas znalazłam tylko płatne, a nie było mnie na to stać. I tak, odpuściłam. Posłuchałam się tych "doświadczonych". Teraz żałuję. Ale naprawdę czułam się zagubiona, przestraszona i totalnie nikt mnie w tej walce nie wspierał, a wręcz odwrotnie. Przy drugim dziecku już się nie dałam, ale w ogóle przyszło nam to po prostu łatwiej." - mówi mi Agata.
Takich i podobnych historii jest niestety bardzo dużo. Dlaczego tak się dzieje? Dr Kostuch podczas warszawskiego spotkania, mówiła: "Jestem przekonana, że personel szpitalny jest w tym zakresie całkiem nieźle wyedukowany, problem zaczyna się po wyjściu dziecka z oddziału do domu. Wtedy gwałtownie załamują się wskaźniki karmienia piersią. Musimy położyć duży nacisk na edukację ze szczególnym uwzględnieniem położnych środowiskowych i lekarzy POZ, ponieważ to co udaje nam się wypracować na oddziałach, jest później zaprzepaszczane po wypisie dziecka do domu".

Znane są zalecenia WHO dotyczące wyłącznego karmienia mlekiem mamy, do 6 miesiąca życia malucha. Wszyscy lekarze jednak zgodnie potwierdzają, że im dłużej, tym lepiej. Jak podaję WHO, istnieją dowody na to, że jego kontynuowanie karmienia piersią, jest jednym z czynników chroniących dzieci przed umieralnością we wczesnych miesiącach życia! Potwierdzone jest też, że ma ono wpływ nie tylko na pierwsze miesiące, ale na całe życie człowieka. Chroni przed późniejszą otyłością, chorobami przewlekłymi (70 procent zgonów w Europie to wina różnych, niezakaźnych chorób przewlekłych).

Źródło: pediatria.mp.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...