
Kubek ze zdjęciem klasy, voucher do spa, personalizowana poduszka, a może kolejna świeczka zapachowa? Końcówka roku szkolnego to nie tylko czas ocen i świadectw, ale także coroczny wyścig o najbardziej oryginalny prezent dla nauczyciela. Problem w tym, że nie wszystkie upominki są odbierane tak, jak chcieliby tego rodzice.
Czerwiec w szkole ma swoje rytuały. Są podsumowania roku, występy, zdjęcia klasowe i gorączkowe liczenie średniej. Jest też coś jeszcze – coroczne poszukiwanie idealnego prezentu dla nauczycielki. I właśnie wtedy zaczyna się festiwal kreatywności.
Co kupujemy pani na koniec roku?
Na klasowych grupach rodziców pojawiają się dziesiątki pomysłów. Jedni proponują kwiaty. Inni uważają, że kwiaty to za mało. Ktoś wpada na pomysł personalizowanego kubka. Inny uważa, że nauczycielka na pewno ucieszy się z vouchera do spa. Padają propozycje świec zapachowych, koszy prezentowych, ramek ze zdjęciami całej klasy, poduszek z nadrukiem, grawerowanych długopisów, skrzynek z herbatami, obrazów, albumów, a nawet voucherów na ekstremalne przeżycia.
Kubek numer siedemnaście i kolejna świeczka
Co roku też internet zalewają historie nauczycieli, którzy przez lata zgromadzili imponujące kolekcje identycznych kubków z napisem "Najlepszy nauczyciel", świeczek o właściwościach relaksacyjnych czy dziwnych figurek. Niektórzy żartują, że mogliby otworzyć własny sklep z prezentami otrzymanymi od uczniów.
Większość rodziców ma dobre intencje. Chce podziękować za cały rok pracy, cierpliwość i zaangażowanie. Problem pojawia się wtedy, gdy sam prezent staje się ważniejszy niż gest. Świetnie podsumowuje to tekst "czego nie kupować na koniec roku, czyli 8 najgorszych prezentów" – na liście jest m.in. zastawa stołowa, perfumy, biżuteria, alkohol i pieniądze w kopercie.
W mediach społecznościowych nauczyciele przyznają, że najczęściej otrzymują kubki, świece zapachowe, czekoladki, magnesy, "pozłacane" statuetki, obrazy ze zdjęciami klasy czy personalizowane gadżety. Część z nich jest rzeczywiście wzruszająca. Inne po prostu trafiają do szuflady, piwnicy albo na dno szafy.
Bo choć rodzicom wydaje się, że kubek ze zdjęciem klasy będzie wyjątkową pamiątką, nauczyciel może mieć już takich kilkanaście.
Voucher do spa kontra zdrowy rozsądek
Podobnie jest z voucherami. Dla jednych będą miłym prezentem, dla innych prezentem, który puszczą gdzieś dalej. Pamiętna była zresztą historia, w której rodzice proponowali bon do salonu piękności i wywołało to autentyczne oburzenie wśród czytelniczek – pisaliśmy o tym w głośnym tekście, w którym autorka określiła prezent na zakończenie roku dla nauczycielki jako festiwal żenady, wskazując, że taki upominek subtelnie sugeruje pani "potrzebę odświeżenia się".
Na drugim biegunie znalazła się klasa, w której pomysł na drogi voucher zastąpiono czymś znacznie cenniejszym – opisaliśmy to w artykule "voucher dla nauczycielki to przesada, a uczniowie wpadli na lepszy pomysł", gdzie dzieci same przygotowały "książkę wspomnień" – z laurkami, zdjęciami i podziękowaniami od każdego ucznia.
Najbardziej wzruszające prezenty często nic nie kosztują
W rozmowach z nauczycielami regularnie powraca jeden wątek. Wielu z nich najbardziej ceni nie drogie upominki, ale szczere podziękowania.
List napisany przez ucznia. Własnoręcznie przygotowana laurka. Kartka z krótką wiadomością od całej klasy. Kilka zdań od rodzica, który zauważył wysiłek włożony w pracę z dzieckiem. To właśnie takie rzeczy najczęściej zostają na lata, nie te wszystkie dziwne gadżety. Bardzo dosadnie ujęła to wychowawczyni, która w głośnym tekście zwróciła się wprost do rodziców: "weźcie te prezenty na koniec roku, wolę szczerość niż czekoladki i kwiaty" i wyznała, że bardziej niż upominek pragnie odrobiny ludzkiej życzliwości oraz końca rodzicielskich pretensji.
A może wystarczy zwykły kwiat?
W ostatnich latach coraz więcej rodziców zastanawia się, czy szkolna tradycja nie wymknęła się trochę spod kontroli.
Składki po kilkadziesiąt złotych od ucznia, długie dyskusje na grupach klasowych i poszukiwanie coraz bardziej oryginalnych prezentów potrafią wywołać więcej stresu niż radości.
Tymczasem być może wystarczyłby zwykły bukiet kwiatów i kilka szczerych słów. W końcu celem prezentu powinno być podziękowanie, a nie udział w konkursie na najbardziej spektakularny (a może bardziej tandetny?) upominek roku.
Co na to prawo?
Warto przypomnieć przy okazji o jeszcze jednej rzeczy. Mało kto o tym pamięta, ale kwestia prezentów dla nauczycieli budzi również wątpliwości prawne.
Przepisy nie określają wprost, jaki prezent można wręczyć nauczycielowi. Eksperci od lat zwracają jednak uwagę, że nauczyciel jest osobą pełniącą funkcję publiczną, dlatego zbyt kosztowne prezenty mogą zostać uznane za korzyść majątkową.
Prawnicy podkreślają, że bezpieczne są symboliczne gesty – kwiaty, kartka, czekoladki czy drobny upominek od całej klasy. Problematyczne mogą być natomiast drogie vouchery, pieniądze, kosztowne bony zakupowe czy luksusowe prezenty.
Po wejściu w życie standardów ochrony małoletnich pojawiły się również wytyczne mówiące o unikaniu sytuacji, które mogłyby sugerować zależność między nauczycielem a rodzicami lub uczniami. Ministerstwo Sprawiedliwości podkreśla jednak, że nie oznacza to zakazu wręczania symbolicznych prezentów od całej klasy z okazji zakończenia roku szkolnego. Ważny jest zdrowy rozsądek i umiar.
Dlatego zanim zaczniemy szukać kolejnego personalizowanego kubka, warto zadać sobie jedno pytanie: czy ten prezent naprawdę sprawi komuś radość, czy tylko dołączy do kolekcji rzeczy, które za kilka lat będą kurzyć się w piwnicy?
Zobacz także

