Imiona dzieci, obrączka i zdjęcie USG. Awantura o plakaty antyaborcyjne w polskich miastach

Takie plakaty pojawiły się w 200 punktach
Takie plakaty pojawiły się w 200 punktach Archiwum prywatne
W miastach i miasteczkach pojawiło się ostatnio 200 plakatów, na których prezentowany jest brzuch ciężarnej. Przyszła matka na palcu nosi obrączkę, a w ręku dzierży zdjęcie USG. Na jej skórze powypisywane są rozmaite (w domyśle: dziecięce) imiona, nad których nadaniem prawdopodobnie zastanawia się kobieta. – To może być twoja historia. Pokochaj od początku – głosi hasło reklamowe kampanii.


Kampania pro life
– Jestem głęboko przekonany, że każda kobieta w ciąży ma prawo pokochać swoje dziecko od początku, nawet jeśli na drodze do jego narodzin czuje się osamotniona, lub jej najbliższe otoczenie nie akceptuje jej wyboru – pisze Paweł Woliński z organizacji CitizenGO, która jest inicjatorem kampanii antyaborcyjnej.


W tym miejscu ma rację – kobieta ma prawo od początku kochać płód, chronić go i uznawać za cud. Prawo nie jest jednak tożsame z obowiązkiem. Plakaty zachęcające kobiety do miłości (?) w żaden sposób nie wpłyną na przyszłe matki, które płód już kochają. Nie zachęcą też do uczucia tych, które w swoim życiu nie widzą miejsca dla dziecka. Takie osoby wyłącznie dodatkowo stygmatyzuje – a wiemy przecież, że one i tak zbyt często czują się winne.


Panie Pawle – te kobiety, które ciążę chcą usunąć, czują się zdecydowanie bardziej osamotnione, niż matki, które "od początku kochają swoje dziecko".

Los dzieci już narodzonych
Idące za kampanią założenia CitizenGO są właściwe. Organizacja mówi bowiem o tym, że Polska potrzebuje działań systemowych na rzecz stworzenia sieci pomocy kobietom w sytuacjach kryzysowych – pomocy dla samotnych, niepełnoletnich, niewydolnych finansowo przyszłych matek.


Sęk jednak w tym, że te działania powinny być komplementarne. Prawo wyboru i decydowania o swoim ciele powinno być w Polsce rozumiane jako podstawowe prawo człowieka, ale decyzja o urodzeniu dziecka powinna wiązać się z prawem do późniejszej opieki czy odpowiednio zorganizowanej ściągalności alimentów. Większość organizacji "pro life" skupia się wyłącznie na zablokowaniu możliwości aborcji, ale nie bardzo przejmuje się losem dzieci już narodzonych. Wydaje się, że CitizenGO chce to zmienić, choć konkretów nie przedstawia.

Piętnuje za to osoby, które ciążę usuwają i zadaje dodatkowy ból tym, które ją na wczesnym etapie straciły.

Oświadczenie Wielkiej Koalicji za Równością i Wyborem
Na reakcję środowisk, które podpisują się pod wolnością wyboru, nie trzeba było długo czekać. Niemal 100 organizacji skupionych w Wielkiej Koalicji za Równością i Wyborem wydało oficjalne stanowisko, uznając plakaty za "niemerytoryczną i niemoralną próbę manipulacji emocjami społecznymi i wywieranie nieetycznej presji na osoby w ciąży".
– Kampania posługuje się zdjęciem ciążowego brzucha. Wypisano na nim żeńskie i męskie imiona, jakie można nadać mającemu dopiero narodzić się dziecku. Taki przekaz oddziela fizjologiczny proces, którym jest ciąża, od jego podmiotu: osoby, która w tej ciąży jest.

Odbieramy to jako próbę uprzedmiotowienia kobiet, które autorzy kampanii sprowadzają do roli ubezwłasnowolnionych i nie mających prawa głosu właścicielek narządów. A tym – autorzy zdają się w nacechowany ideologicznie sposób nadawać osobną tożsamość i podmiotowość. [...]

Chciana ciąża to rzeczywiście początek czegoś pięknego. Większość ciąż – również chcianych – w sposób naturalny kończy się poronieniem, na które wpływ mają rozmaite czynniki, w tym środowiskowe. Część chcianych i planowanych ciąż kończy się ich przerwaniem – z uwagi na poważne wady rozwojowe płodu lub zagrożenie życia i zdrowia osoby w ciąży. Dlatego nie można mówić o ciąży w oderwaniu od doświadczeń osób, które w niej są. A te doświadczenia bywają nadzwyczaj różnorodne, często bardzo trudne.

Właśnie z uwagi na tę trudność, w rozmowach o ciąży to kobieta powinna być zawsze w centrum uwagi i troski, a nie jej brzuch. Jako dorosłemu i samodzielnemu człowiekowi przynależą jej przyrodzone prawa do bezpieczeństwa i opieki zdrowotnej oraz, co najważniejsze, niezbywalna godność – informują organizacje na swoich stronach internetowych.

Celny przekaz?
Reakcję CitizenGO na takie oświadczenie można było przewidzieć. – To znak, że nasz przekaz trafia celnie – powiedział Paweł Woliński. I zapowiedział, że reakcje środowisk feministycznych powinny być wyłącznie zachętą do wsparcia kampanii.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...