Wyjście z dziećmi do restauracji - zbyteczny kaprys i duży stres?

Fot. Facebook /arch. Magdy Gessler
Magda Gessler w rozmowie z MamaDu o kulturze, dobrych manierach oraz o tym, że kelnerzy to nie opiekunki do dzieci.

Ewa Raczyńska: Czego powinni oczekiwać rodzice wchodząc do restauracji ze swoimi dziećmi?

Magda Gessler: Przede wszystkim powinni wybrać odpowiednią dla siebie restaurację. Trudno o komfort w restauracji typowo biznesowej, w której panowie przy stolikach rozmawiają o interesach i mają dreszcze, kiedy obok nich usiądzie rodzina z głośnym dzieckiem.


Te „krzyczące dzieci” to problem?


Cóż. Znam dzieci hiszpańskie, francuskie, portugalskie. To są dzieci od najmłodszych lat przyzwyczajone do wychodzenia z rodzicami do restauracji na wieczorną kolację. I te dzieci zachowują się fantastycznie.

Potrafią siedzieć przy stole, posługiwać się nożem i widelcem, poprosić kelnera o coś do picia. Pytają, czy mogą odejść od stołu, żeby pobawić się w przeznaczonych dla nich miejscach. Nie absorbują swoją obecnością wszystkich gości. W Polsce natomiast obserwuję powszechne przyzwolenie rodziców na "bezstresowe" zachowanie swoich pociech.

A pracownicy restauracji często nie wiedzą, jak zareagować…


Rodzice często uważają, że obowiązkiem restauracji jest zajęcie się ich dziećmi. Niestety nie jest to prawda. Takie oczekiwanie budzi wzajemną agresję. Kelnerzy są wściekli, a rodzice źli. A przecież kelnerzy, to nie są osoby specjalnie wyszkolone do zajmowania się dziećmi. Jedni potrafią to robić w sposób naturalny i niewymuszony, inni nie. Opieka nad najmłodszymi gośćmi nie jest ich obowiązkiem i nie musi mieścić się w zakresie umiejętności kelnera.

Zatem jaką restaurację wybrać, by miło z dziećmi spędzić w niej czas?



Najlepiej taką, której jest dużo nieograniczonej przestrzeni i mnóstwo światła, do której bez problemu można wejść z wózkiem. W Polsce powstają restauracje pro familijne, niestety jest ich nadal za mało. Brakuje w nas tolerancji, nie lubimy ludzi starszych, dzieci w miejscach publicznych nam przeszkadzają.

Chcielibyśmy wszystkich oszlifować według jednego standardu - wszyscy mają dobrze wyglądać, zachowywać się zgodnie z naszymi oczekiwaniami, nie przeszkadzać. Takie oczekiwanie nie tylko nie ułatwia życia innym, ale i nam samym rujnuje doświadczenie restauracji. Dlatego tak rzadko widzimy całe rodziny goszczące w lokalach. Same restauracje też nie są bez grzechu - w Polsce nadal człowiek, który nie jest odpowiednio ubrany nie zasłuży sobie na dobrą obsługę.

Czyli nie ma co liczyć na przychylność obsługi, gdy pojawiamy się w drzwiach restauracji z dziećmi?

Jak wspomniałam, to przede wszystkim kwestia typu restauracji. Powstają duże lokale, w których jest naprawdę fajnie. Są w nich duże stoły, siedzą przy nich całe rodziny z dziećmi. Taki koncept staje się w Polsce coraz bardziej modny. Idziemy w tym kierunku, bo zdajemy sobie sprawę, że choć rodzice pracują dużo i długo, wciąż chcą przebywać z dziećmi i jeść wspólne posiłki, kiedy tylko można. W Warszawie jest już sporo takich lokali, które z przyjemnością i fachowo goszczą całe rodziny.

Prowadzenie pro rodzinnej restauracji jest trudne dla restauratorów?


Jeśli otwierając restaurację zakładają, dla kogo chcą ją stworzyć i jakich gości przyjmować, to nie jest to trudniejsze zadanie, niż prowadzenie każdej innej knajpy. Zmiany, które zachodzą w nastawieniu do rodzinnych restauracji nastrajają mnie pozytywnie, choć nadal pokutuje przekonanie, że wyjście z dziećmi do restauracji to zbyteczny kaprys i ogromny stres, podczas gdy powinno być to czymś zupełnie naturalnym.

Skąd ten stres?

Bo rodzice nie przykładają w domu wagi do zachowania się przy stole - nie tylko swoich dzieci, ale i siebie samych. Ciężko więc oczekiwać, żeby nasze dziecko samo z siebie wiedziało, na czym polega posiłek w restauracji. Wstydzimy się w ten sposób spędzać wspólny czas. Zapewne wynika to z kultury, z jakiej się wywodzimy, ale to nie znaczy, że nie możemy tego świadomie zmieniać. W Portugalii, we Włoszech dzieci są wszechobecne w restauracjach nie tylko z rodzicami, ale i z dziadkami.

Pozostaje życzyć takich rodzinnych spotkań i zachęcać do wychodzenia z dziećmi do restauracji?

Oczywiście. Wiosna i lato to dobry okres, bo przed restauracjami wystawiane są ogródki. Fenomenalnie jest wejść na stary rynek, czy ulice miasta i usiąść w ogródku, w którym dzieci mogą cieszyć się przestrzenią. Można też wyjechać za miasto, gdzie restauracje znajdują się w ogrodach, takich miejsc jest coraz więcej. Restauratorom z kolei przypominam, że warto oznaczać restauracje przyjazne rodzinom, dając w ten sposób wyraźny sygnał, że w takim miejscu można miło spędzić czas przy wspólnym biesiadowaniu.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE