
Trzyletnie dziecko zostało wykluczone ze stołówki w przedszkolu po "drobnym wypadku" podczas obiadu. Powód decyzji placówki wywołał burzę wśród rodziców. Jedni mówią o konieczności przestrzegania zasad, inni o braku empatii wobec malucha.
Ta historia poruszyła nie tylko rodziców, ale i całe francuskie media. Trzyletni chłopiec został wyproszony ze stołówki w przedszkolu. Nie chodziło nawet o zachowanie, ale o... pieluchę. Decyzja placówki wywołała falę komentarzy i dyskusję na temat tego, gdzie kończą się zasady, a zaczyna brak empatii.
Problemy z toaletą
Do zdarzenia doszło w Belfort we Francji. Chłopiec od początku miał trudności z samodzielnym korzystaniem z toalety, dlatego rodzice zakładali mu asekuracyjnie pieluchę. Sytuacja zmieniła się w momencie, gdy podczas jednego z obiadów doszło do (jak to określił personel) "drobnego wypadku". Po tej sytuacji dziecko zostało natychmiast wykluczone ze stołówki.
Rodzice twierdzą, że decyzja była dla nich szokiem. Jak relacjonują w rozmowie z francuskim portalem Aufeminin, nie zostali wcześniej uprzedzeni ani przygotowani na tak radykalny krok. Usłyszeli, że ich syn nie będzie mógł wrócić na posiłki, dopóki nie osiągnie pełnej samodzielności w kwestiach higienicznych.
Placówka powołuje się na obowiązujący regulamin. Ten jasno określa, że dzieci korzystające ze stołówki nie mogą nosić pieluch (ze względów higienicznych i organizacyjnych). Opiekunowie tłumaczą, że nie mogą opuszczać grupy, by zmieniać dziecku pieluchę, bo wymagałoby to zapewnienia dodatkowej opieki pozostałym dzieciom.
Co na to rodzice?
I tu zaczyna się dyskusja, która wykracza daleko poza jedną sytuację. Część rodziców przyznaje, że rozumie decyzję przedszkola. Argumentują, że wprowadzenie wyjątku dla jednego dziecka szybko stworzyłoby precedens, z którym trudno byłoby sobie poradzić. "Jeśli pozwoli się jednemu, trzeba będzie pozwolić kolejnym" – komentują.
Ale równie głośno wybrzmiewają głosy sprzeciwu. Bo trzyletnie dziecko, nawet jeśli chodzi do przedszkola, nie zawsze jest w pełni samodzielne. Wypadki się zdarzają i to właśnie dorośli powinni być na nie przygotowani. Zdaniem wielu rodziców zabrakło tu elastyczności i zwykłej empatii w stosunku do dziecka.
Z jednej strony przepisy, normy i braki kadrowe. Z drugiej, konkretne dziecko. Wiele osób obserwujących tę sytuację, zadaje sobie pytanie: czy zasady zawsze powinny być ważniejsze niż człowiek?
Źródło: onet.pl za aufeminin.com
Zobacz także
