Kieszonkowe - dobry sposób na naukę dobroczynności

Kieszonkowe można wykorzystać do nauki dobroczynności
Kieszonkowe można wykorzystać do nauki dobroczynności Fot. djedzura / 123RF Zdjęcie Seryjne
Polska i Polacy zajmują 94 pozycję na świecie w rankingu dobroczynności. Aby w przyszłości poprawić tę smutną statystykę warto wprowadzić przy dziecięcym kieszonkowym zasadę słoików - jeden na oszczędności, drugi na konkretny cel, trzeci "do wydania", a czwarty - właśnie na dobroczynność. Dzieci same mogą wybrać, jaki szlachetny cel chcą wesprzeć. Dzięki temu w dorosłe życie wejdą z nawykiem pomagania potrzebującym.

Prawie dwa miliardy kieszonkowego
Policzmy. Uśredniając różne badania przeprowadzone w ostatnich latach (np. to i to) około połowy polskich dzieci dostaje kieszonkowe. To blisko trzy miliony dzieci. Średnio każde dostaje po 50 złotych miesięcznie. Czyli w ręce dzieci - jako kieszonkowe - trafia miesięcznie w skali całego kraju 150 milionów złotych. Rocznie - blisko 1 800 000,00 zł. (słownie i dosłownie: MILIARD OSIEMSET MILIONÓW złotych).

Na co dzieci wydają prawie dwa miliardy? Głównie na słodycze i zabawki. Truizmem jest stwierdzenie, że kieszonkowe uczy dzieci zarządzania pieniędzmi w dorosłym życiu. Większość rodziców wykorzystuje kieszonkowe, aby nauczyć dzieci nie tylko planowania ich mini-budżetów, ale również oszczędności i trudnej sztuki odkładania pieniędzy na konkretny cel (książkę, grę, nową przerzutkę do roweru, itp.). O zaletach, zasadach oraz wysokości kieszonkowego obszernie napisał w ubiegłym roku Michał Szafrański, autor bloga “Jak oszczędzać pieniądze?”.

Kieszonkowe - 10 proc. na pomoc innym
Kieszonkowe można jednak wykorzystać również do innego, równie ważnego celu - wpojenia dziecku, że warto wspierać tych, którym powodzi się gorzej. O tym, że pomoc innym jest ważna przekonywać nikogo dorosłego nie trzeba; ważne, żeby rodzice przekonywali do tego swoje dzieci. Wachlarz pomocowych możliwości jest olbrzymi - pomagać można ludziom, zwierzętom, albo samej przyrodzie. Dziecko samodzielnie może (i powinno) wybrać cel takiej pomocy. Do rodziców należy przedstawienie różnych możliwości i znalezienie odpowiedniej organizacji zajmującej się wybranym przez dziecko problemem.


Jak pomagać? Najlepiej umówić się, że co miesiąc (tydzień - w zależności od częstotliwości wypłat) część kieszonkowego będzie odkładana tak, aby później przekazać ją na wybrany cel. Do specjalnego słoika, specjalnej świnki-skarbonki albo na specjalne dziecięce konto w banku. Odkładana kwota musi być oczywiście uzgodniona z dzieckiem - przyjmuje się, że powinno być to ok. 10 proc. kieszonkowego.

Wszyscy zyskują
Co dzięki temu zyskają rodzice? Co zyskają dzieci? Na pewno odrobinę mniej zjedzonych słodyczy. Ale przede wszystkim trzeba pamiętać, że pomoc udzielona innym wraca do dziecka - w postaci zwiększonej pewności siebie i lepszej samooceny. Świadomość, że (nawet w niewielkim stopniu) zmieniło się coś na plus jako dziecko, w dorosłym życiu może zaowocować wiarą, że można zmieniać świat.

Oczywiście kieszonkowe nie jest jedyną drogą nauki dobroczynności. Ale warto spróbować wykorzystać również tę ścieżkę. Być może dzięki temu za kilka, kilkanaście lat dogonimy liderów w rankingu dobroczynności Australijczyków - dwie trzecie z nich przekazuje pieniądze na cele charytatywne lub pomaga nieznanej osobie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE