
Świadczenie dla nauczycieli rośnie, ale lista pedagogów, którzy mogą je pobierać, kurczy się z roku na rok. ZUS pokazuje, że w ciągu zaledwie dwóch lat liczba osób korzystających z kompensówki spadła z 11,6 tys. do 8,6 tys., a przeciętna wysokość świadczenia przekroczyła już 4,3 tys. zł. To nie tylko historia o pieniądzach dla odchodzących z zawodu – malejąca liczba uprawnionych pokazuje też, jak szybko zmienia się kadrowa mapa polskiej oświaty.
Wygasa powoli świadczenie kompensacyjne
O zarobkach pedagogów w ostatnim czasie mówi się dość sporo – przede wszystkim za sprawą 3-procentowych podwyżek, które mają nastąpić od początku 2027 roku. Związek Nauczycielstwa Polskiego apeluje do Ministerstwa Edukacji, by jeszcze raz przeanalizować budżet na kolejny rok, bo pedagogom należą się co najmniej 15-procentowe podwyżki, zamiast tych, które zostały zatwierdzone przez rząd.
Oprócz pensji czy możliwości przejścia na emeryturę w polskiej oświacie istnieje również coś takiego jak świadczenie kompensacyjne. Świadczenie kompensacyjne dla nauczycieli to rodzaj wcześniejszego świadczenia emerytalnego dla nauczycieli, którzy spełniają określone warunki dotyczące wieku i stażu pracy.
Można je traktować jako rozwiązanie pośrednie między dalszą pracą a przejściem na emeryturę. Takie świadczenie to coś innego niż emerytura – pedagog może je otrzymywać przed osiągnięciem powszechnego wieku emerytalnego i traktuje się je jako tzw. emeryturę pomostową dla nauczycieli.
Świadczenie wypłaca Zakład Ubezpieczeń Społecznych, który poinformował, że w lipcu 2026 roku pobierało je 8,6 tys. uprawnionych nauczycieli. Z roku na rok jest coraz mniej pedagogów uprawnionych do tego świadczenia, ponieważ jest ono świadczeniem wygasającym.
Równocześnie urząd poinformował, że z miesiąca na miesiąc jego wysokość rośnie. W lipcu 2026 roku świadczenie wynosiło średnio 4395,23 zł. Co ciekawe, w czerwcu 2026 roku świadczenie pobierało 8,8 tys. osób i wynosiło ono przeciętnie 4384,23 zł. Już z miesiąca na miesiąc widać więc, że liczba pedagogów uprawnionych do kompensówki maleje. Na przestrzeni roku różnica jest jeszcze większa: w lipcu 2025 roku pobierało ją 10,3 tys. osób, a w lipcu 2024 roku – 11,6 tys.
Zobacz także
Coraz mniej nauczycieli w ogóle
Świadczenie kompensacyjne przysługuje nauczycielom z 30-letnim stażem pracy, w tym z 20 latami pracy pedagogicznej, którzy są zatrudnieni przynajmniej na ½ etatu. Wiek uprawniający do świadczenia zaczyna się na poziomie 55 lat. Można je pobierać aż do osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego, czyli 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.
Kompensówkę może pobierać nauczyciel zatrudniony w szkole, przedszkolu, placówkach kształcenia ustawicznego, młodzieżowych ośrodkach wychowawczych, młodzieżowych ośrodkach socjoterapii i specjalnych ośrodkach wychowawczych oraz nauczyciel zatrudniony w publicznych i niepublicznych poradniach psychologiczno-pedagogicznych, w tym w poradniach specjalistycznych.
Od 1 stycznia 2026 r. grupa, której przysługują kompensówki, została rozszerzona na nauczycieli publicznych i niepublicznych placówek oświatowo-wychowawczych, centrów kształcenia zawodowego i branżowych centrów umiejętności, placówek artystycznych, bibliotek pedagogicznych, placówek doskonalenia nauczycieli i kolegiów pracowników służb społecznych, a także nauczycieli zatrudnionych w okręgowych ośrodkach wychowawczych, zakładach poprawczych i schroniskach dla nieletnich.
Mimo tego rozszerzenia z roku na rok coraz mniej nauczycieli może pobierać to świadczenie. Jego wysokość jest ustalana przez ZUS indywidualnie. Na stronie internetowej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych dostępny jest również kalkulator prognozujący, w którym można wpisać swoje dane i sprawdzić przewidywaną wysokość świadczenia.
Jeśli z roku na rok coraz mniej nauczycieli ma prawo do tego świadczenia, jego przeciętna wysokość może się zmieniać. Już teraz widać zresztą niewielki wzrost – z 4384,23 zł w czerwcu do 4395,23 zł w lipcu 2026 roku.
Wyższa kwota świadczenia może oczywiście cieszyć nauczycieli, którzy mają do niego prawo. Jednocześnie malejąca liczba osób pobierających kompensówkę pokazuje jednak znacznie szerszy problem polskiej oświaty. Nauczycieli jest coraz mniej, a ich niedobór nie zniknie tylko dlatego, że dzieci w szkołach i przedszkolach będzie w przyszłości mniej.
Wręcz przeciwnie – wraz ze spadkiem dzietności będzie zmniejszać się liczba uczniów, ale jednocześnie coraz trudniej może być znaleźć pedagogów, którzy będą mogli te dzieci uczyć. To właśnie kadry, a nie tylko liczba dzieci w placówkach, mogą w kolejnych latach stać się jednym z największych wyzwań polskiej edukacji.
Źródło: portalsamorzadowy.pl, rynekzdrowia.pl, zus.pl




