podwyżki dla nauczycieli
Planowane od stycznia podwyżki dla nauczycieli nie są dla nich satysfakcjonujące. pexel.com

Od stycznia nauczyciele mają zarabiać więcej. Zapowiadane 3 proc. oznacza jednak, że ich wynagrodzenie zasadnicze wzrośnie zaledwie o około 159-192 zł brutto miesięcznie. ZNP domaga się wyższej kwoty i nie chce nazywać tych zmian nawet podwyżką.

REKLAMA

Od stycznia nauczyciele mają zarabiać więcej. Problem w tym, że kiedy zapowiadane 3 proc. przełożymy na konkretne kwoty, podwyżka wynagrodzenia zasadniczego wyniesie zaledwie od około 159 do 192 zł brutto miesięcznie. Związek Nauczycielstwa Polskiego mówi wprost, że to zdecydowanie za mało. Związkowcy chcą podwyżki pięć razy wyższej.

Podwyżki dla nauczycieli od stycznia 2027 roku

Rząd planuje, że w 2027 roku kwota bazowa dla nauczycieli wzrośnie o 3 proc. Taki poziom przyjęto również dla wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej.

Oznaczałoby to wzrost minimalnego wynagrodzenia zasadniczego o około 159-192 zł brutto miesięcznie. Mówimy tu o nauczycielach z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym. Przy obecnych stawkach wyliczenia wyglądają następująco:

  • nauczyciel początkujący – podwyżka o ok. 159,24 zł brutto, z 5308 zł do ok. 5467 zł brutto,
  • nauczyciel mianowany – podwyżka o ok. 164,07 zł brutto, z 5469 zł do ok. 5633 zł brutto,
  • nauczyciel dyplomowany – podwyżka o ok. 191,91 zł brutto, z 6397 zł do ok. 6589 zł brutto.
  • To wyliczenia dotyczące wynagrodzenia zasadniczego. Pensja wypłacana nauczycielowi może obejmować również m.in. dodatki i inne składniki wynagrodzenia. Na razie są to także kwoty wynikające z planowanego 3-procentowego wzrostu, a nie ostateczna tabela wynagrodzeń nauczycieli na 2027 rok.

    ZNP chce 15 proc. zamiast 3 proc.

    Propozycja rządu nie satysfakcjonuje Związku Nauczycielstwa Polskiego. Negatywnie zaopiniował on projekt budżetu państwa na 2027 rok w części dotyczącej wynagrodzeń nauczycieli.

    Związkowcy domagają się 15-procentowego wzrostu wynagrodzeń od 1 stycznia 2027 roku, czyli podwyżki pięciokrotnie wyższej niż obecnie planowana. Zdaniem ZNP zaproponowane 3 proc. to przede wszystkim rekompensata prognozowanego wzrostu cen, a nie podwyżka, która realnie poprawi sytuację finansową pracowników szkół.

    Związek argumentuje również, że tak niewielki wzrost pensji nie pomoże rozwiązać problemów kadrowych w oświacie ani utrzymać odpowiedniej relacji między zarobkami nauczycieli a wynagrodzeniami w całej gospodarce.

    Nauczyciele chcą innego sposobu ustalania pensji

    Spór nie dotyczy zresztą wyłącznie przyszłorocznych 3 proc. ZNP od dawna postuluje zmianę całego mechanizmu ustalania nauczycielskich wynagrodzeń.

    Związek chce, aby pensje nauczycieli były powiązane z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce. Dzięki temu ich wzrost nie zależałby co roku wyłącznie od decyzji podejmowanych przy konstruowaniu kolejnego budżetu.

    Obywatelski projekt zmian w Karcie Nauczyciela, przygotowany przez ZNP, zakładający takie rozwiązanie trafił do Sejmu już kilka lat temu. Związek ponownie apeluje o zakończenie prac nad projektem.

    Na razie nauczyciele muszą jednak patrzeć przede wszystkim na liczby zapisane w planach na 2027 rok. A te oznaczają zaledwie 3-procentowy wzrost, czyli w przypadku wynagrodzenia zasadniczego niespełna 160 zł brutto więcej dla nauczyciela początkującego i niespełna 192 zł dla nauczyciela dyplomowanego. Dla ZNP to zdecydowanie za mało.

    Źródło: strefaedukacji.pl za: KPRM, Związek Nauczycielstwa Polskiego