
Kiedy pojawia się starsza nauczycielka w klasie u małego dziecka, powstaje pytanie czy nadąży za współczesnymi dziećmi? Czy będzie miała cierpliwość, energię, świeże podejście? Rodzice coraz częściej zadają sobie to pytanie. Ale kiedy posłuchasz innych, okazuje się, że sprawa wcale nie jest tak oczywista.
Cała dyskusja zaczęła się od wpisu jednej z mam na forum dla rodziców. Podzieliła się ona swoją wątpliwością dotyczącą wieku nauczycielki dziecka.
Pod postem szybko pojawiły się dziesiątki komentarzy. I choć część rodziców podzielała te obawy, inni patrzyli na sprawę zupełnie inaczej.
"Była miła, ale dzieci miały ogromne braki"
"Mieliśmy podobną sytuację w klasach 1-2. Pani była ciepła i wyrozumiała, ale też już bardzo zmęczona. W trzeciej klasie dzieci dostały młodą nauczycielkę i dopiero wtedy wyszło, że cała klasa ma ogromne braki. Nawet dyktanda były problemem. Wcześniej wydawało się, że wszystko jest w porządku." – pisała jedna z mam.
Starzejąca się kadra i brak młodych chętnych do pracy w zawodzie
W dyskusji pod postem pojawił się też szerszy problem systemowy: "Prawda jest taka, że brakuje nauczycieli. W wielu szkołach etaty są łatane emerytami, bo po prostu nie ma kto pracować. Oczywiście zdarzają się osoby, które trzymają się pracy z przyzwyczajenia, ale często to konieczność, a nie wybór."
"Rodzice nie chcieli do mnie zapisać dzieci"
Głos w dyskusji zabrała również nauczycielka z wieloletnim doświadczeniem:
To nie wiek decyduje
Wielu rodziców podkreślało jednogłośnie, że to nie wiek sam w sobie decyduje o tym, jaki będzie nauczyciel. Jedna z mam mówiła, że jej córka ma nauczycielkę, która za dwa lata idzie na emeryturę a młodsze osoby nie nadążają za jej tempem. Organizuje wyjścia, konkursy, zielone szkoły. Jak dodaje, jest wiele młodszych nauczycieli, dla których samo wyjście z klasą do kina to problem.
Każdy uczy inaczej i nie wszystkim to pasuje
W dyskusji nie zabrakło też głosów chwalących bardziej "tradycyjne" metody nauczania:
"My mamy nauczycielkę z dużym doświadczeniem. Dużo lektur, sprawdziany, zero nowoczesnych metod. Nie wszystko mi się podoba, ale wierzę, że dzięki temu moje dziecko sobie poradzi. Staram się nie wchodzić w kompetencje nauczyciela i mu zaufać."
Problem leży głębiej niż w metryce
Z dyskusji szybko wyłonił się jeszcze jeden ważny wątek, że to nie starsi nauczyciele nie dają rady, ale cały system nie funkcjonuje tak, jak potrzeba. Wszystko się zmienia, także dzieci. "Dzisiejsze dzieci są inne niż kiedyś. Mają problem ze skupieniem, są przebodźcowane. A nauczyciel często nie ma narzędzi, by sobie z tym poradzić. Do tego dochodzi brak wsparcia ze strony rodziców, którzy nierzadko stają po stronie dziecka, bez względu na to, czy to jego wina, czy nie. Problem nie leży tylko w nauczycielach, ale w całym współczesnym systemie."
Zobacz także
Ekspert: "To nie wiek jest kluczowy"
O komentarz do tej gorącej dyskusji poprosiłam Piotra Jastrzębskiego, eksperta ds. prawa oświatowego. Jak to w rzeczywistości wygląda – czy nauczycielom powinna przysługiwać wcześniejsza emerytura i czy faktycznie młodsze dzieci wymagają młodszych nauczycieli?
– W debacie o pracy nauczycieli często pojawia się przekonanie, że osoby w wieku przedemerytalnym nie powinny pracować z najmłodszymi dziećmi. Argument wydaje się prosty – dzieci potrzebują energii, więc powinni uczyć je młodsi nauczyciele. W praktyce jednak rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona i nie da się jej sprowadzić do metryki.
Ekspert podkreśla, że kluczowa jest postawa, a nie wiek. – Można spotkać trzydziestolatków, którzy są już wypaleni zawodowo i pracują mechanicznie. Można też spotkać nauczycieli po sześćdziesiątce, którzy wciąż są ciekawi świata i dzieci. Edukacja opiera się przede wszystkim na relacji, cierpliwości i uważności.
Jastrzębski zwraca też uwagę na ogromną wartość doświadczenia. – Z czasem nauczyciel uczy się czytać emocje dzieci, rozumie dynamikę grupy, potrafi reagować spokojniej. To kompetencje, których nie da się zdobyć szybko.
Ale – jak sam dodaje nasze ekspert – są oczywiście różne przypadki. – Problem pojawia się wtedy, gdy nauczyciel zaczyna "doczekiwać do emerytury". Jeśli ktoś wykonuje ten zawód bez zaangażowania, to niezależnie od wieku przestaje być dobrym nauczycielem.
To nie emerytura jest rozwiązaniem
Jak podkreśla Jastrzębski, w tym problemie nie chodzi o to, czy starsi nauczyciele powinni wcześniej odchodzić z zawodu. Kluczowe jest stworzenie takiego środowiska pracy, w którym nauczyciele (niezależnie od wieku) chcą się rozwijać i mają poczucie sensu swojej pracy. – Szkoła potrzebuje i jednych, i drugich. Młodsi nauczyciele wnoszą świeżość i nowe narzędzia. Starsi doświadczenie i stabilność. Dzieci potrzebują obu tych perspektyw – wyjaśnia nasz ekspert.
