zakaz telefonów w szkołach
Mija właśnie miesiąc od wprowadzenie zakazu telefonów w szkołach – jakie są tego efekty? pexel.com

Minął pierwszy miesiąc szkoły i pierwszy miesiąc nowych zasad dotyczących telefonów. W podstawówkach uczniowie nie mogą już swobodnie sięgać po smartfony podczas lekcji i przerw. Czy wystarczyło kilka tygodni, żeby dzieci zaczęły ze sobą rozmawiać, lepiej się koncentrować i po prostu być razem? Eksperci studzą entuzjazm. Telefon można odłożyć w kilka sekund. Zmiana nawyków, relacji i sposobów radzenia sobie z emocjami trwa znacznie dłużej.

REKLAMA

Od 1 września 2026 roku w szkołach podstawowych obowiązuje ustawowy zakaz korzystania z telefonów komórkowych i podobnych urządzeń. W szkołach ponadpodstawowych zasady ich używania określa statut szkoły. Jednym z celów zmian było ograniczenie rozpraszania uczniów i stworzenie im przestrzeni wolnej od ciągłych cyfrowych bodźców. Po pierwszych tygodniach można już chyba sprawdzić jaki efekt przyniósł ten zakaz? Co stało się z naszymi dziećmi, kiedy ekrany zniknęły z ich codzienności?

Telefon przestał rozpraszać – co dalej?

Zapytałam ekspertów, jakie zmiany oni zauważyli wśród dzieci i czy faktycznie ten zakaz przyniósł jakiś pozytywny skutek? Nie da się ukryć, że to duża zmiana. Zabraliśmy dzieciom coś, co przez lata wypełniało niemal każdą wolną chwilę – przerwę, oczekiwanie na lekcję, nudę, niezręczną ciszę, a czasem także napięcie i trudne emocje. Tymczasem – jak twierdzą eksperci – samo odebranie telefonu nie podpowiada jeszcze, co zrobić z odzyskanym czasem. Nie sprawia, że dziecko nagle potrafi podejść do kolegi, rozpocząć rozmowę, poradzić sobie z nudą czy znaleźć inny sposób na rozładowanie napięcia. Szkoły stworzyły przestrzeń bez ekranów, pytanie czy potrafiliśmy ją wypełnić?

Nauczycielka: udało nam się ograniczyć przemoc rówieśniczą

Paulina Adamczyk, nauczycielka matematyki, nie ma wątpliwości, że w jednej kwestii zmiana może przynieść bardzo konkretny efekt. – Jeżeli szkoła skutecznie wdrożyła ograniczenia i telefon rzeczywiście znika na czas pobytu w niej z zasięgu ucznia, znika również istotna część rozpraszaczy, więc tu mamy sukces – mówi.

Druga sprawa, o której w dyskusji o telefonach mówi się rzadziej, to bezpieczeństwo. Smartfon może służyć nie tylko do scrollowania TikToka na przerwie. Bywa także narzędziem przemocy rówieśniczej. Nagranie kolegi w kompromitującej sytuacji, zrobienie zdjęcia bez jego zgody, wrzucenie filmu do sieci czy błyskawiczne rozesłanie go na klasowej grupie – jeśli telefon znika z ręki ucznia podczas pobytu w szkole, przynajmniej część takich sytuacji staje się trudniejsza.

– Ograniczenie możliwości korzystania z niego w szkole ogranicza więc również przestrzeń, w której takie zachowania mogą się wydarzać, być utrwalane i rozpowszechniane – zauważa Adamczyk.

Ale czy dzieci zaczęły ze sobą rozmawiać?

To właśnie na taki efekt wielu dorosłych liczyło najbardziej. Zamiast rzędu pochylonych nad ekranami głów – rozmowy, śmiech, wspólna zabawa. Tyle że odebranie dziecku telefonu nie sprawia automatycznie, że nagle wie ono, jak nawiązać kontakt z drugim człowiekiem.

– Samo odebranie dziecku smartfona nie wyposaża go przecież w kompetencje, których wcześniej nie miało – podkreśla Adamczyk. Dzieci dostały więcej okazji do bezpośredniego kontaktu, ale większa liczba kontaktów nie musi oznaczać lepszych relacji – dodaje.

Podobnie patrzy na to Mateusz Kraśnicki, ekspert ds. komunikacji. Jego zdaniem po pierwszym miesiącu bez telefonów warto obserwować nie tylko to, czy uczniowie przestrzegają nowych zasad. Znacznie ciekawsze jest to, co robią, kiedy telefonu już nie mają.

– Czy zaczynają rozmawiać? Czy pojawiają się wspólne aktywności? Czy potrafią zaprosić drugą osobę do rozmowy, kiedy nie mają już ekranu, który dostarcza im gotowego zajęcia? To właśnie te zachowania pokazują, czy zmieniła się komunikacja, czy jedynie sposób spędzania przerwy – tłumaczy.

Rozmowa twarzą w twarz wymaga czegoś, czego nie trzeba ćwiczyć w takim stopniu podczas wymiany pisanych wiadomości. Trzeba słuchać, reagować od razu, zauważać emocje drugiej osoby, czasem wytrzymać niezręczną ciszę. Tego także trzeba się nauczyć. Niektóre dzieci po prostu tego nie potrafią.

Samo "odłóż telefon" nie wystarczy

Podobnie uważa Paulina Adamczyk. Jeśli chcemy, żeby dzieci lepiej funkcjonowały w grupie, samo stworzenie im okazji do rozmowy nie wystarczy. Trzeba je również nauczyć rozpoznawania własnych i cudzych granic, przyjmowania odmowy, rozmawiania o różnicach czy brania odpowiedzialności za własne zachowanie.

– Sednem tego problemu nie jest to, że dzieci patrzą w ekrany zamiast na siebie. Sednem problemu jest to, że dzieci nie uczą się, jak być w dobry sposób z drugim człowiekiem – podkreśla nauczycielka.

Dlatego jej zdaniem zakaz może być skutecznym sposobem ograniczania rozpraszania, nadmiernego korzystania z ekranów i części zagrożeń związanych z bezpieczeństwem. W przypadku relacji jest jednak dopiero początkiem.

Kraśnicki dodaje natomiast, że szkoła mogłaby wykorzystać powstałą przestrzeń do organizowania aktywności wymagających współpracy, rozmowy i zaangażowania. Inaczej może się okazać, że zmienił się regulamin, ale niekoniecznie sposób funkcjonowania uczniów.

Najtrudniejsze może zacząć się po lekcjach

Jest jeszcze jedna rzecz, o której nie zawsze mówimy. Dziecko przez kilka godzin nie może korzystać z telefonu, ale po wyjściu ze szkoły smartfon znowu trafia do jego ręki.

Piotr Szwędrowski, prezes Fundacji Rozwoju Młodego Pokolenia, ekspert ds. zdrowia psychicznego i profilaktyk, uważa, że właśnie na tę część dnia powinniśmy zwrócić szczególną uwagę.

Telefon dla młodego człowieka nie zawsze jest wyłącznie źródłem rozrywki. Dla jednego oznacza kontakt z rówieśnikami, dla innego może być sposobem na poradzenie sobie z napięciem przed sprawdzianem czy trudnymi emocjami.

– Napięcie rzadko znika razem z telefonem. Częściej po prostu przesuwa się na popołudnie, na wieczór i na to, co dzieje się w domu – zauważa Szwędrowski.

Dlatego pierwszy miesiąc nowych zasad trudno traktować jako ostateczny test ich skuteczności. To raczej czas przestawiania się na inne funkcjonowanie.

– Zabrać to za mało. Trzeba mieć co dać w zamian – podkreśla ekspert.

I tu zaczyna się rola rodziców

Szkoła może odebrać dostęp do ekranu na kilka godzin, ale nie zbuduje za rodzinę nowych nawyków.

– Jeżeli wspólny posiłek odbywa się przy telefonach, każdy członek rodziny spędza wolny czas przed własnym ekranem, a rozmowę często zastępuje krótkie "napisz mi", trudno oczekiwać, że samo wprowadzenie szkolnego zakazu stworzy zupełnie nowe nawyki – zauważa Kraśnicki.

Nie chodzi jednak o to, by po szkolnym zakazie wprowadzić kolejny, tym razem w domu. Ekspert proponuje coś prostszego – tworzenie sytuacji, w których rozmowa jest naturalnym elementem dnia. Wspólne gotowanie, droga do szkoły bez telefonu, posiłek przy jednym stole czy zwykłe zainteresowanie tym, jak dziecko spędziło dzień.

Szwędrowski proponuje z kolei, by zamiast obsesyjnie liczyć godziny przed ekranem, przyjrzeć się temu, jak dziecko funkcjonuje. Czy śpi wystarczająco długo? Czy potrafi samo przerwać korzystanie z telefonu? Czy nadal ma rzeczy, które sprawiają mu przyjemność poza internetem? Czy nie wycofało się z relacji i aktywności, które wcześniej były dla niego ważne? Warto pamiętać, że czasem częstsze sięganie po telefon nie jest przyczyną problemu, lecz jego objawem.

Miesiąc bez telefonów to dopiero początek

Po czterech tygodniach trudno więc powiedzieć, że zabraliśmy telefony i problem został rozwiązany. Można powiedzieć coś innego. Szkoła stworzyła przestrzeń, w której przez kilka godzin dziennie dzieci nie mają pod ręką najłatwiejszego rozpraszacza. To może poprawić warunki do nauki, ograniczyć część zachowań związanych z nagrywaniem i ośmieszaniem innych oraz stworzyć więcej okazji do bezpośredniego kontaktu. Sama okazja jednak nie wystarczy.

Jeśli dziecko nie potrafiło wcześniej podejść do kolegi i rozpocząć rozmowy, brak telefonu nie nauczy go tego w miesiąc. Jeśli ekran był jego jedynym sposobem radzenia sobie z napięciem, odłożenie go nie sprawi, że napięcie zniknie. A jeśli w domu wszyscy siedzą z telefonami w rękach, trudno oczekiwać, że kilka godzin szkolnego zakazu zbuduje zupełnie nowe nawyki.

Jakie wnioski możemy za to wyciągnąć po tym czasie? Przez to, że telefony zniknęły ze szkolnych przerw, wyraźniej widać wszystko to, czego wcześniej ekran nie pozwalał nam zauważać.