
Dziecko nie zawsze powie wprost, że ktoś dokucza mu w szkole. Często pierwsze sygnały wyglądają zupełnie niewinnie i łatwo uznać je za zwykłą niechęć do lekcji. Psycholog zwraca uwagę szczególnie na dwa z nich.
Pierwsze tygodnie szkoły to czas, kiedy dzieci na nowo odnajdują się w klasowej rzeczywistości. Jedne wracają do swoich przyjaźni, inne próbują znaleźć miejsce w grupie. Niestety czasem właśnie wtedy pojawiają się też pierwsze problemy w relacjach z rówieśnikami. Dziecko nie zawsze powie wprost, że ktoś mu dokucza. Czasem pierwszym sygnałem jest np. ból brzucha.
Dziecko nie zawsze powie: "Ktoś mnie prześladuje"
Przemoc rówieśnicza nie musi oznaczać popychania czy bicia. Może przybierać formę wyśmiewania, obrażania, gróźb, rozsiewania plotek czy celowego wykluczania z grupy. Do tego dochodzi cyberprzemoc – wiadomości, komentarze i treści publikowane w mediach społecznościowych. To sprawia, że dokuczanie, które zaczyna się w szkole, niekoniecznie kończy się wraz z ostatnim dzwonkiem.
Problem polega na tym, że dzieci nie zawsze mówią rodzicom, co się dzieje. Czasem się wstydzą, czasem boją się reakcji rówieśników, a czasem są przekonane, że powinny poradzić sobie same. Dlatego tak ważne jest obserwowanie zmian w zachowaniu dziecka.
Te 2 sygnały powinny zwrócić uwagę rodzica
Jak wyjaśnia na łamach serwisu Parents psycholog dziecięcy Steven Pastyrnak, dwa typowe sygnały, które mogą pojawić się u dziecka doświadczającego przemocy rówieśniczej, to dolegliwości fizyczne, np. bóle brzucha, którym towarzyszą obawy i lęk, oraz niechęć do chodzenia do szkoły.
To szczególnie łatwo przeoczyć właśnie na początku roku szkolnego. "Boli mnie brzuch", "źle się czuję", "mogę dzisiaj zostać w domu?" – rodzic może uznać, że dziecko próbuje uniknąć lekcji albo po prostu trudno mu wrócić do szkolnego rytmu.
Organizacja StopBullying.gov również wymienia częste bóle głowy i brzucha, udawanie choroby oraz niechęć do chodzenia do szkoły wśród sygnałów, na które warto zwrócić uwagę.
Oczywiście pojedynczy ból brzucha czy gorszy poranek nie oznaczają automatycznie, że dziecko jest prześladowane. Niepokojący powinien być przede wszystkim wzorzec i zmiana np. dziecko wcześniej lubiło szkołę, a nagle zaczyna szukać powodów, by do niej nie iść, dolegliwości pojawiają się przede wszystkim przed lekcjami, w niedzielę wieczorem zaczyna boleć je brzuch, a w weekend problem znika.
Zobacz także
Są też inne sygnały
Lista zachowań, które mogą wskazywać na problemy z rówieśnikami, jest znacznie dłuższa. StopBullying.gov radzi zwrócić uwagę m.in. na niewyjaśnione urazy, zniszczone lub "zgubione" rzeczy, problemy ze snem i koszmary, pogorszenie ocen, nagłą utratę znajomych, unikanie sytuacji towarzyskich czy spadek samooceny.
Żaden z tych objawów sam w sobie nie jest dowodem na przemoc rówieśniczą. Może mieć zupełnie inną przyczynę. Jeśli jednak zachowanie dziecka nagle się zmienia, warto sprawdzić, co za tą zmianą stoi.
Nie zaczynaj od: "Czy ktoś cię prześladuje?"
Bezpośrednie pytanie nie zawsze przyniesie odpowiedź. Szczególnie jeśli dziecko nie jest jeszcze gotowe opowiedzieć o tym, co się dzieje.
Eksperci cytowani przez Parents radzą przede wszystkim stworzyć przestrzeń do rozmowy. Można zacząć od zwyczajnych pytań typu z kim dziecko spędza przerwy, z kim siedzi, kto jest teraz jego najbliższym kolegą, czy w klasie wydarzyło się ostatnio coś nieprzyjemnego albo czy jest ktoś, z kim trudno mu się dogadać.
Ważna jest też reakcja dorosłego. Nawet jeśli to, co usłyszymy, wywołuje złość, lepiej najpierw wysłuchać dziecka niż natychmiast przechodzić do działania. Dziecko powinno wiedzieć, że może opowiedzieć o sytuacji bez obawy, że rodzic zbagatelizuje problem albo przeciwnie – zrobi coś, czego ono się boi.
Jeśli okaże się, że problem rzeczywiście dotyczy przemocy rówieśniczej, nie należy zostawiać dziecka z nim samego. W przypadku powtarzających się lub poważnych zachowań warto dokumentować zdarzenia i skontaktować się ze szkołą – wychowawcą, pedagogiem, psychologiem lub dyrekcją.
Źródło: parents.com, cdc.gov, stopbullying.gov.




