
Pierwsze tygodnie w przedszkolu to dla dziecka ogromna dawka nowych emocji, zasad i bodźców. Nic dziwnego, że po powrocie do domu może płakać, krzyczeć i wybuchać złością, choć w przedszkolu cały dzień było spokojne. Rodzic często staje się bezpieczną przystanią, przy której maluch wreszcie może odreagować napięcie.
Cały dzień trzymał emocje na wodzy
Pierwsze dni, tygodnie, a nawet miesiące w przedszkolu mogą być dla dziecka ogromnym wyzwaniem. Nowe miejsce, nowe osoby, hałas, zasady, rozłąka z rodzicami i konieczność funkcjonowania w dużej grupie to sporo emocji, nawet jeśli dziecko pozornie dobrze sobie radzi. Taka zmiana w życiu, jaką jest zostanie przedszkolakiem – niezależnie czy ma się 3 czy 6 lat – jest ogromnym przełomem.
Dlatego po powrocie do domu dzieci mogą nagle wybuchnąć złością, płakać, krzyczeć albo reagować zupełnie nieadekwatnie do sytuacji. I choć rodzicowi trudno to czasem zrozumieć, bardzo często właśnie przy nim dziecko pozwala sobie w końcu "puścić" wszystkie emocje, co oznacza, że właściwie z tych przedszkolnych dramatów na koniec dnia w sumie powinniśmy się cieszyć.
W przedszkolu dziecko musi dostosować się do wielu sytuacji. Słuchać poleceń, czekać na swoją kolej, dzielić się zabawkami, odnaleźć się w grupie, radzić sobie z hałasem i ciągle przetwarzać nowe informacje. Do tego dochodzi tęsknota za rodzicem, zmęczenie i konieczność panowania nad emocjami.
Nie każde dziecko potrafi powiedzieć: "Mamo, miałem dziś trudny dzień i jestem już bardzo zmęczony", szczególnie jeśli mówimy o 3-latkach, które dopiero uczą się o swoich emocjach i pracy z nimi. Przedszkolak może zamiast tego rzucić plecakiem, rozpłakać się, krzyczeć o niewłaściwy kolor kubka albo złościć się o to, że rodzic podał mu kanapkę pokrojoną inaczej niż zwykle.
To nie musi oznaczać, że dzieje się coś złego. Czasami oznacza po prostu, że dziecko jest przebodźcowane i wyczerpane z powodu tego, że cały dzień się starało.
Rodzic staje się bezpieczną przystanią
Dlaczego więc dziecko potrafi być w przedszkolu spokojne, a po przekroczeniu progu domu zaczyna płakać albo krzyczeć? Bo dom i rodzice są dla niego bezpiecznym miejscem.
Dziecko wie, że przy mamie i tacie nie musi już tak mocno kontrolować swoich emocji. Może się rozpłakać, przytulić, położyć na podłodze albo powiedzieć, że wszystkiego ma dość. To właśnie przy najbliższej osobie często odreagowujemy napięcie, które gromadziliśmy przez cały dzień.
Dlatego popołudniowy wybuch złości to nie oznaka, że dziecko robi wam na złość. Zwykle jest sygnałem w stylu: "Mamo, tato, miałem dziś naprawdę dużo na głowie. Teraz potrzebuję was".
Nie zawsze da się szybko uspokoić dziecko
Rodzice w takich sytuacjach często próbują natychmiast przerwać płacz i złość. Tłumaczą, przekonują, proszą o spokój. Czasami pojawia się też frustracja i zaczynamy mówić:
Problem w tym, że małe dziecko dopiero uczy się zarządzać własnymi emocjami. Nie zawsze potrafi się samo uspokoić tylko dlatego, że dorosły mówi, żeby przestało płakać. Najpierw potrzebuje poczuć się bezpiecznie, a dopiero później może być gotowe na rozmowę.
Dlatego czasami najlepszą reakcją jest po prostu obecność. Przytulenie. Spokojny głos. Kilka prostych słów: "Widzę, że jesteś bardzo zmęczony. Jestem tutaj. Możesz się przytulić".
Czasami trzeba po prostu odpuścić
Nie każdą sytuację trzeba od razu analizować i wychowawczo wykorzystywać. Jeśli dziecko wraca z przedszkola wykończone, być może tego dnia bardziej potrzebuje obiadu, ciszy, odpoczynku i przytulenia niż kolejnego zestawu pytań.
"Jak było w przedszkolu?", "Z kim się bawiłeś?", „"Co jadłeś?", "Czy pani cię pochwaliła?" – to pytania, które rodzic zadaje z troski, ale po intensywnym dniu mogą być dla dziecka kolejnym obciążeniem. Czasem lepiej powiedzieć: "Dobrze, że już jesteś. Chodź, przytulimy się".
Zobacz także
To może potrwać dłużej, niż się spodziewamy
Niektóre dzieci stosunkowo szybko odnajdują się w przedszkolnej rzeczywistości. Inne potrzebują na to znacznie więcej czasu. I nie zawsze trudności kończą się po pierwszych tygodniach. Dziecko może długo reagować złością, płaczem czy rozdrażnieniem po powrocie do domu, zwłaszcza gdy zmieniają się jego wymagania, grupa, nauczyciele czy etap edukacji.
To nie znaczy, że rodzic robi coś źle. Emocje są umiejętnością, której dziecko dopiero się uczy. Najważniejsze jest więc nie to, żeby za wszelką cenę sprawić, by dziecko przestało się złościć. Ważniejsze jest pokazanie mu, że każda emocja może się pojawić i że można ją bezpiecznie przeżyć.
Czasem potrzeba do tego wielu rozmów, ogromu cierpliwości i jeszcze większej liczby przytuleń. Potrzeba też czasu i warto o tym pamiętać, kiedy dziś wieczorem kilkulatek znowu urządzi wam scenę przepełnioną łzami i złością.




