dzieci w przedszkolu w grupie
Dzieci adaptację przedszkolną przeżywają właściwie przez kilka miesięcy w placówce. fot. Anna Khromova/Unsplash

Wrzesień może przynieść trudne rozstania nawet wtedy, gdy wakacyjna adaptacja do przedszkola przebiegła bez większych problemów, a dziecko jest dobrze nastawione do przedszkola. Płacz, protest i kurczowe trzymanie się rodzica nie muszą oznaczać, że dziecko nie jest gotowe na przedszkole. Sprawdź, jak wspierać malucha w tych trudnych chwilach i czego lepiej nie robić podczas porannego pożegnania.

REKLAMA

Nie każdy rozumie, co rozstanie oznacza dla dziecka

Wrzesień dla wielu rodzin oznacza początek zupełnie nowego etapu. Niektóre dzieci po raz pierwszy idą do przedszkola, poznają nowe miejsce, nauczycielki i kolegów. Rodzice również muszą odnaleźć się w nowej codzienności. Nawet jeśli wakacyjna adaptacja przebiegła spokojnie, pierwsze tygodnie września mogą przynieść łzy, protest i trudne rozstania.

To, że dziecko podczas wakacyjnych dni adaptacyjnych chętnie zostawało w przedszkolu, wcale nie oznacza, że we wrześniu wszystko będzie wyglądało tak samo. Wtedy dochodzi codzienna rutyna, wcześniejsze pobudki, zmęczenie i świadomość, że przedszkole nie jest już tylko ciekawą przygodą, ale stałym elementem dnia.

Dla dorosłego sytuacja może okazać się trudna. Dziecko kilka razy zostało w przedszkolu bez większego problemu, a nagle zaczyna płakać już w domu. Nie chce się ubierać, protestuje przed wyjściem, kurczowo trzyma się rodzica w szatni. Nie pomaga fakt, że większość opiekunów rano się spieszy, bo musi z placówki dziecka jeszcze dotrzeć na określoną godzinę do pracy.

To nie zawsze oznacza, że adaptacja się nie udała. Dziecko może dopiero teraz uświadamiać sobie, że przedszkole będzie częścią jego codzienności. Może też zwyczajnie potrzebować więcej czasu, żeby przyzwyczaić się do nowej sytuacji.

Kryzys może pojawić się również po kilku tygodniach, a nawet miesiącach. Czasem wystarczy choroba, dłuższa nieobecność albo kilka dni spędzonych z rodzicem w domu, by powrót do przedszkola znów stał się trudny. I to również jest czymś, co może się zdarzyć.

Płacze, a rodzic chce jak najszybciej zakończyć rozstanie

W takich chwilach rodzic może mieć ogromną pokusę, żeby zrobić jedną rzecz: jak najszybciej przekazać płaczące dziecko nauczycielce. Czasem wygląda to jak próba wyrwania malucha z objęć rodzica – dziecko płacze, trzyma się kurczowo mamy lub taty, a dorosły oddaje je nauczycielce, licząc na to, że za chwilę problem będzie rozwiązany.

To zrozumiałe. Rodzic często sam jest wtedy na granicy zdenerwowania, łez, spieszy się do pracy i chciałby po prostu zakończyć trudną sytuację. Jednak takie gwałtowne rozstanie nie powinno być pierwszym rozwiązaniem.

Dziecko potrzebuje w takiej chwili przede wszystkim poczucia, że jego emocje są zauważone. Można powiedzieć: "Widzę, że jest ci dziś bardzo trudno się ze mną rozstać. Możesz być smutny. Wiem, że nie chcesz, żebym wychodziła".

To nie oznacza, że trzeba rezygnować z przedszkola. Często jedynym rozwiązaniem jest po prostu cierpliwość i konsekwencja. Chodzi o to, by pomóc dziecku przejść przez trudny moment, zamiast traktować jego płacz jak problem, który trzeba jak najszybciej usunąć.

Rano warto zostawić sobie więcej czasu

W pierwszych dniach dobrze jest zaplanować poranek tak, aby nie zaczynać dnia od nerwowego poganiania. Kilka dodatkowych minut może naprawdę zrobić różnicę.

Warto wcześniej wstać, spokojnie zjeść śniadanie, przygotować ubrania poprzedniego wieczoru i wyjść z domu z zapasem czasu. Dzięki temu w szatni można przez chwilę spokojnie porozmawiać z dzieckiem, przytulić je i powiedzieć, co wydarzy się za moment.

Pożegnanie nie powinno jednak ciągnąć się w nieskończoność. Dobrze, jeśli jest ciepłe, spokojne i przewidywalne. Można ustalić własny mały rytuał: przytulenie, buziak, kilka słów i przekazanie dziecka nauczycielce. Najważniejsze, żeby dziecko wiedziało, czego się spodziewać.

Jeśli jest taka możliwość, na początku warto odbierać dziecko wcześniej. Nie chodzi o to, by przez wiele tygodni skracać pobyt za każdym razem, gdy pojawiają się łzy. Kilka pierwszych dni może jednak być dla malucha dużym wysiłkiem emocjonalnym.

Dziecko musi przyzwyczaić się nie tylko do rozstania, ale również do hałasu, nowych zasad, grupy dzieci, posiłków, odpoczynku i całego rytmu dnia. Powrót do domu wcześniej może dać mu przestrzeń na odpoczynek.

Ważne jest również to, co dzieje się po odebraniu. Zamiast wypytywać: "Płakałeś?", "Było ci smutno?", "Na pewno było dobrze?", można powiedzieć: "Cieszę się, że już jesteśmy razem". Jeśli dziecko będzie chciało opowiedzieć o swoim dniu, warto go wysłuchać. Możecie też spróbować sposobu z rysowaniem serduszka na swoich rękach i korzystania z ich "magicznej mocy".

Rodzic też ma prawo do trudnych emocji

Przedszkolna adaptacja jest wyzwaniem nie tylko dla dziecka. Rodzic może czuć lęk, poczucie winy, smutek albo bezradność. Zwłaszcza gdy każdego ranka słyszy: "Nie chcę iść".

Warto jednak pamiętać, że płacz przy rozstaniu nie oznacza automatycznie, że dziecku dzieje się krzywda albo że podjęliśmy złą decyzję. To może być po prostu sposób, w jaki maluch pokazuje, że trudno mu poradzić sobie ze zmianą.

Dlatego zamiast szukać sposobu na to, jak sprawić, żeby dziecko przestało płakać, lepiej skupić się na tym, jak pomóc mu przejść przez emocje. Spokojny rodzic, przewidywalny rytuał, odpowiednia ilość czasu rano i dużo bliskości po powrocie mogą dać dziecku coś bardzo ważnego: poczucie, że nawet jeśli rozstanie jest trudne, ono nie zostaje z tym samo.