przebodźcowanie czy ADHD
Nadmierna aktywność dziecka nie zawsze musi od razu oznacza ADHD. pexel.com

Nie może usiedzieć w miejscu, łatwo wybucha złością, nie słucha poleceń i sprawia wrażenie, jakby było "wszędzie i nigdzie". Coraz częściej takie zachowania automatycznie kojarzymy z ADHD. Tymczasem podobne objawy mogą pojawić się także wtedy, gdy dziecko jest po prostu przebodźcowane. Edukacja nigdy nie zastąpi kontaktu ze specjalistą, ale te rzeczy warto wiedzieć przed przystąpieniem do diagnozy.

REKLAMA

Jakiś czas temu głośno było o nauczycielu z Anglii, który stwierdził, że "współcześnie nie ma już czegoś takiego jak niegrzeczne dziecko". Jego zdaniem coraz częściej trudne zachowania uczniów tłumaczone są diagnozami i specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.

Wypowiedź wywołała burzliwą dyskusję – jedni uznali ją za krzywdzącą wobec dzieci z ADHD czy spektrum autyzmu, inni zwracali uwagę, że rzeczywiście zbyt szybko próbujemy wyjaśnić każde nietypowe zachowanie konkretnym zaburzeniem.

Prawda – jak zwykle – leży gdzieś pośrodku

Dziecko, które jest rozdrażnione, nie może usiedzieć w miejscu, ma problem z koncentracją albo reaguje wybuchami złości, nie zawsze jest "niegrzeczne". Ale nie oznacza to również, że od razu ma ADHD.

Czasem jego układ nerwowy jest po prostu przeciążony nadmiarem bodźców. A objawy przebodźcowania potrafią być zaskakująco podobne do tych, które kojarzymy z zaburzeniami uwagi.

O ADHD mówi się dziś znacznie więcej niż jeszcze kilka lat temu. To dobrze, bo dzięki temu więcej dzieci otrzymuje potrzebną diagnozę i wsparcie. Jednocześnie specjaliści zwracają uwagę, że nie każde wiercenie się, rozkojarzenie czy impulsywność są objawem zaburzenia. Przebodźcowanie również może sprawić, że dziecko będzie miało trudności z koncentracją, regulacją emocji czy spokojnym zachowaniem.

Oto zachowania, które mogą wskazywać na przebodźcowanie dziecka.

1. Wybucha z błahych powodów

Płacz o niewłaściwy kubek, złość z powodu skarpetek czy gwałtowna reakcja na zwykłą prośbę często nie są efektem "złego humoru". To może być sygnał, że układ nerwowy dziecka jest już przeciążony kolejnymi bodźcami.

2. Nie potrafi się skupić

Po całym dniu w przedszkolu lub szkole dziecko przestaje słyszeć polecenia, łatwo się rozprasza i nie kończy rozpoczętych czynności. Nadmiar hałasu, światła i informacji może sprawić, że mózg ma problem z wybraniem tego, co naprawdę ważne.

3. Jest wyjątkowo ruchliwe

Niektóre dzieci w odpowiedzi na przeciążenie zaczynają jeszcze więcej biegać, skakać i mówić. Ruch pomaga im rozładować napięcie, choć z zewnątrz może przypominać nadpobudliwość.

4. Wszystko zaczyna im przeszkadzać

Zatykanie uszu, narzekanie na metkę w koszulce, niechęć do tłumu czy głośnych miejsc to sygnały, że dziecko może być szczególnie wrażliwe na bodźce lub ma zaburzenie w sferze sensorycznej.

5. Nagle "gaśnie"

Nie każde przebodźcowane dziecko krzyczy. Niektóre zamykają się w sobie, nie chcą rozmawiać, chowają się pod kocem albo zasypiają wcześniej niż zwykle. To również sposób organizmu na poradzenie sobie z przeciążeniem.

Przebodźcowanie czy ADHD?

Największa różnica polega na tym, że przebodźcowanie ma zwykle charakter sytuacyjny. Objawy pojawiają się po intensywnym dniu i często ustępują po odpoczynku oraz ograniczeniu bodźców.

ADHD jest natomiast zaburzeniem neurorozwojowym. Objawy utrzymują się przez długi czas, występują w różnych środowiskach i realnie wpływają na codzienne funkcjonowanie dziecka.

Coraz więcej mówi się o ADHD. Eksperci apelują o ostrożność

Rosnąca świadomość ADHD pomaga wielu rodzinom, ale specjaliści przypominają, że podobne objawy mogą mieć także inne przyczyny.

"Nie mam wątpliwości, że mierzymy się z ryzykiem naddiagnozowania. Badania pokazują, że zaburzenie to może podejrzewać u siebie nawet 1/4 dorosłych, tymczasem w rzeczywistości dotyka ono, szacując ostrożnie, 3 proc. populacji osób dorosłych. Zdecydowana większość osób, która uważa, że może mieć ADHD, w rzeczywistości go zatem nie ma" – mówi prof. Tomasz Hanć, psycholog, psychoterapeuta i specjalista od ADHD, w rozmowie z wprost.pl

Ekspert jednocześnie podkreśla, że wiele osób z rzeczywistym ADHD nadal pozostaje niezdiagnozowanych. Dlatego zamiast samodzielnie stawiać diagnozę, warto obserwować dziecko i w razie wątpliwości skonsultować się ze specjalistą.