
Jedne dzieci zbierają na nową grę, inne proszą rodziców o dodatkowe kieszonkowe. 11-letni Filip wpadł na zupełnie inny pomysł. Przekonał mamę, żeby zainwestowała w jego własny biznes. Zanim jednak dostał pieniądze na sprzęt, musiał przedstawić całkiem konkretny plan na działanie biznesu.
Wakacyjny biznes 11-letniego Filipa nie powstał z inicjatywy rodziców. Chłopiec sam zainteresował się drukiem 3D po tym, jak zobaczył w internecie filmy pokazujące możliwości takich urządzeń.
Samo "mamo, kup mi drukarkę" jednak nie wystarczyło. Filip przygotował coś na kształt prawdziwego biznesplanu.
"Filipek w ogóle przyszedł ze swoim takim a la biznesplanem rozpisanym, gdzie było wszystko wykalkulowane" – opowiadała w materiale "Dzień Dobry TVN" jego mama, Wiktoria Paszkowska.
11-latek przygotował prezentację. Wyliczył, ile będzie kosztował sprzęt, sprawdził ceny filamentów potrzebnych do drukowania, opowiedział, co zamierza tworzyć, czego dzięki temu się nauczy i jakie korzyści może przynieść cała inwestycja. Dopiero wtedy mama zgodziła się na taką inwestycję.
Ma już ponad 50 klientów
Drukarka nie skończyła jako kolejny kosztowny gadżet, którym dziecko fascynuje się przez tydzień, a później odstawia w kąt.
Filip nauczył się projektować, obsługiwać sprzęt i przygotowywać wydruki. Swoje produkty pokazuje również w mediach społecznościowych. Jak podaje "Dzień Dobry TVN", sprzedał już ponad 50 przedmiotów, zarabiając przeszło 600 zł.
Co ciekawe, chłopiec szybko przekonał się też, że własny biznes nie polega wyłącznie na liczeniu zarobionych pieniędzy. Wydruki nie zawsze wychodzą, sprzęt czasem odmawia współpracy, a efekty wymagają czasu.
"To wszystko wymaga cierpliwości, bo też druki często nie wychodzą. Trzeba być cierpliwym i to bardzo" – przyznał 11-latek.
Zarobił 600 zł, ale nauczył się znacznie więcej
W tego typu podobnych sytuacjach nie chodzi tylko o sam biznes. Filip uczy się nie tylko tego, ile kosztuje filament i za ile można sprzedać gotowy produkt.
Musi radzić sobie z nieudanymi próbami. Czekać na wydruk. Rozwiązywać problemy techniczne. Planować wydatki. Kontaktować się z klientami. A przede wszystkim przekonuje się, że pomysł to dopiero początek – później trzeba jeszcze wykonać sporą część mniej efektownej pracy.
Zobacz także
Chce się rozwijać
Nawet pierwsze drobne problemy nie zniechęciły Filipa. Zresztą już myśli o kolejnym kroku. Chciałby uruchomić własny sklep internetowy. Jak sam wyliczył, potrzebowałby na ten cel około 7 tys. zł, a później trzeba byłoby jeszcze uwzględnić coroczne opłaty. Mama zapewnia, że rodzina cały czas będzie go wspierać.
Źródło: Dzień dobry TVN


![Fot. Pixbay/[url=http://pixabay.com/pl/dziewczyna-dziecko-r%C4%99ce-jaj-791240/]Kaboompics[/url] / [url= http://pixabay.com/pl/service/terms/#download_terms]CC O[/url]/ Rękodzieło wraca do łask i coraz częściej jest sposobem na biznes](https://m.mamadu.pl/31a3c1aa9cc54fe9b83b75f4c04ceac5,1500,1000,1,0.jpg)

