mężczyzna poddał się wazektomii
Wazektomia jest zabiegiem polegającym na przecięciu i zamknięciu nasieniowodów. (zdjęcie ilustracyjne) pexel.com

Planowali czwórkę dzieci. Po narodzinach pierwszego syna Alex zaczął jednak zmagać się z problemami psychicznymi, a podczas drugiego porodu żony dostał ataku paniki. Wtedy zrozumiał, że nie chce przechodzić przez to ponownie. "Uwielbiam swoje dzieci, ale nie chciałem mieć kolejnych" – przyznaje.

REKLAMA

O depresji poporodowej najczęściej mówi się w kontekście kobiet. Nic dziwnego – to one przechodzą przez ciążę, poród, połóg i ogromne zmiany hormonalne. Nie oznacza to jednak, że pojawienie się dziecka nie może być psychicznym wstrząsem również dla ojca.

Alex West przekonał się o tym po narodzinach swoich dzieci. Jak opowiedział BBC, on i jego żona początkowo wyobrażali sobie znacznie większą rodzinę. Chcieli mieć czwórkę dzieci. Wszystko zmieniło się po pierwszym porodzie.

Po narodzinach syna wszystko stało się "szare"

Poród żony był trudny, a dla Aleksa okazał się traumatycznym przeżyciem. Później mężczyzna zaczął zmagać się z depresją.

Miesiące po narodzinach dzieci wspomina jako "szare". W czasie, kiedy z każdej strony słyszał, jak cudownym doświadczeniem powinno być zostanie ojcem, sam nie potrafił odnaleźć w sobie emocji, których się spodziewał.

"Nie czułem miłości i więzi, o których mówili" – przyznał w rozmowie z BBC.

Mimo tego małżonkowie zdecydowali się na drugie dziecko. Alex miał nadzieję, że tym razem będzie inaczej. Sam poród rzeczywiście przebiegł dla jego żony spokojniej. Dla niego jednak ponownie okazał się bardzo trudnym doświadczeniem.

"Miałem atak paniki i załamałem się. Nie mogłem, nie byłem w stanie tego przepracować" – opowiadał.

Wtedy wcześniejsze plany o czwórce dzieci przestały mieć znaczenie. Para zdecydowała, że ich rodzina pozostanie czteroosobowa.

Nie chciał, żeby to żona odpowiadała za antykoncepcję

Ponieważ to przede wszystkim Alex nie chciał kolejnego dziecka, uznał, że nie powinien przerzucać odpowiedzialności za antykoncepcję na żonę. Zaczął więc rozważać wazektomię.

Nie była to decyzja podjęta pod wpływem chwili. Małżonkowie rozmawiali o niej przez kilka miesięcy, a lekarz zachęcał Alexa, który nie miał jeszcze 30 lat, aby dobrze przemyślał, czy jest pewny, że w przyszłości nie zmieni zdania.

Ostatecznie mężczyzna poddał się zabiegowi. Jak wspomina, wszystko przebiegło szybko i bezboleśnie. Dziś Alex ma 33 lata i nie żałuje swojej decyzji. Podkreśla też, że nie wynikała ona z braku miłości do synów.

"Uwielbiam swoje dzieci" – mówi. Przyznaje jednak, że powiększenie rodziny nie byłoby dla niego właściwą decyzją.

Na czym właściwie polega wazektomia?

Wazektomia jest zabiegiem polegającym na przecięciu i zamknięciu nasieniowodów, którymi plemniki przemieszczają się z najądrzy do przewodów wytryskowych. Po skutecznie wykonanym zabiegu w ejakulacie nie powinno być plemników.

Co ważne, wazektomia nie oznacza, że mężczyzna przestaje mieć wytrysk. Większość objętości nasienia pochodzi z innych gruczołów, dlatego jego wygląd i ilość zasadniczo się nie zmieniają.

Jest to jedna z najskuteczniejszych metod antykoncepcji dla mężczyzn. Jej skuteczność szacowana jest na około 99,9 proc. Nie działa jednak natychmiast. Po zabiegu przez pewien czas w drogach wyprowadzających mogą pozostawać plemniki, dlatego konieczne jest dalsze stosowanie antykoncepcji. Skuteczność zabiegu potwierdza się badaniem nasienia, zwykle po około trzech miesiącach.

Czy wazektomię można odwrócić?

To jedno z najważniejszych pytań, jakie pojawiają się przed zabiegiem. Teoretycznie istnieje możliwość ponownego połączenia nasieniowodów. Zabieg nazywa się rewazektomią.

Nie oznacza to jednak, że wazektomię należy traktować jako metodę antykoncepcji, którą można bez problemu "cofnąć", kiedy zmienimy zdanie. Rewazektomia jest znacznie bardziej skomplikowana, kosztowna i nie daje gwarancji odzyskania płodności. Dlatego decyzję o wazektomii powinno się podejmować z założeniem, że może być trwała.

W Polsce wykonuje się tysiące takich zabiegów

Wazektomia nie jest rozwiązaniem wybieranym wyłącznie przez mężczyzn za granicą. Jak podaje BBC, powołując się na dane Euronews, w Polsce wykonuje się około 5-6 tys. takich zabiegów rocznie.

Kwestia prawna wazektomii w naszym kraju jest jednak bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać. Jak wyjaśnia Medycyna Praktyczna, polski Kodeks karny przewiduje odpowiedzialność za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu polegającego m.in. na pozbawieniu człowieka zdolności płodzenia. Wazektomie są jednak w Polsce wykonywane – argumentuje się, że zabieg nie zatrzymuje produkcji plemników, a więc nie pozbawia mężczyzny samej zdolności ich wytwarzania. Naczelna Rada Lekarska apelowała wcześniej o jednoznaczne uregulowanie sytuacji prawnej zabiegów wykonywanych na życzenie pacjenta.