Homoseksualny ślub w popularnej bajce. "Dziecko kiedyś się dowie, że nie zawsze pani kocha pana"

To już 22. sezon kultowej animacji dla dzieci
To już 22. sezon kultowej animacji dla dzieci Kadr z serialu "Artur"
Zwykle bywa tak, że kiedy w bajkach dla dzieci pojawia się motyw rodziny nieheteronormatywnej, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji uznaje ją za obrazoburczą i niezgodną z konstytucją. Tak było m.in. w przypadku kreskówki "Harmidorm" emitowanej na niepublicznym kanale Nickelodeon. Nie powtórzy się to w przypadku wyświetlanej na Jim Jam animacji "Artur", tylko jednak dlatego, że stacja nie planuje póki co wyświetlać w Polsce najnowszego sezonu serii.


Pan Ratburn i Patrick
Dwudziesty drugi sezon animacji, który miał już premierę na kanale PBS Kids w USA, rozpoczyna się od ślubnych przygotowań uroczego mrównika. W odcinku zatytułowanym "Mr. Ratburn and the Special Someone" ("Pan Ratburn i ktoś wyjątkowy") czwórka dzieciaków przeprowadza śledztwo, chcąc dowiedzieć się, z kim pan Ratburn chce spędzić resztę życia. Tajemniczego wybranka – mężczyznę o imieniu Patrick – poznają dopiero podczas ceremonii. Takiego życiowego wyboru swojego nauczyciela dzieciaki wcześniej nie przewidziały; raczej jednak ucieszyły się niż w jakikolwiek sposób uznały go za niewłaściwy.


Odcinek kończy się stwierdzeniem jednej z bohaterek, która twierdzi arbitralnie, że jest coś, czego nauczyciele nigdy nie powinni robić. I choć widzowie mogliby się spodziewać, że ma na myśli związek z osobą tej samej płci, to jej chodziło o taniec. Nieco w jej odczuciu – jak to na weselach bywa – żenujący.

Okazuje się więc, że orientacja seksualna nauczyciela nie była dla dzieci żadnym problemem.

"Właściwe" bajki szkodzą
Czy osoby, które homoseksualizm uznają za coś niewłaściwego, mają prawo się oburzać na przedstawianie w kreskówkach wizji świata, w której orientacja homoseksualna jest orientacją równorzędną?

Nie. I nie tylko dlatego, że ich wizja jest sprzeczna z nauką i warto byłoby ją zredefiniować. Dr Katarzyna Niewińska z kliniki psychologiczno-psychiatrycznej PsychoMedic podkreśla to, co dla większości powinno być już oczywiste – taka bajka w żaden sposób nie może nakłonić do homoseksualizmu (tak jak ta pokazująca jedyną w Polsce obowiązującą wizję nie może "nawrócić" na heteroseksualizm).


– Ważne, żeby podkreślić, że pokazywanie homoseksualnej pary (np. wychowującej dziecko) nie jest żadną propagandą. Takie pary istnieją i nawet jeśli dany rodzic bardzo by chciał, żeby "zniknęły", to tak się nigdy nie stanie. A dziecko prędzej czy później dowie się, że nie zawsze "pani kocha pana" – powiedziała mi psychoterapeutka przy okazji dyskusji o "Harmidorm", uznając, że dziecko wyposażone w odpowiednią wiedzę i brak uprzedzeń lepiej będzie sobie radziło w rzeczywistości.

Jej zdaniem, dzieciom i ich postrzeganiu świata mogą zaszkodzić zupełnie inne bajki – takie, które my zazwyczaj uznajemy za "właściwe" i sielankowe. – Dzieci, które na ekranie obserwują wyłącznie bezproblemowe i pozytywne relacje, nie wiedzą, że nieszczęścia i nieuleczalne choroby się zdarzają. Nie wiedzą, jak radzić sobie z poważnymi problemami w rodzinie – oceniła.

Im szersza problematyka i bardziej różnorodne schematy w bajkach, tym lepiej więc dla psychiki i radzenia sobie z rzeczywistością. I dotyczy to również seksualności.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...