Na zdjęciu nastolatek dopuszczający się przemocy.
Zapadł prawomocny wyrok w głośnej sprawie (zdjęcie ilustracyjne). pexel.com

Czterech nastolatków zostało prawomocnie skazanych za znęcanie się nad dwoma rówieśnikami. Sprawcy bili ich, grozili im śmiercią i kazali kopać grób. Jak przekazała prokuratura, większość z nich nie okazała skruchy.

REKLAMA

Trudno uwierzyć, że sprawcami byli tak bardzo młodzi ludzie. Czterech nastolatków w wieku 18 i 19 lat przez kilka dni miało dręczyć swoich rówieśników, grozić im śm*&^ą, bić ich i zmuszać do upokarzających zachowań. Jednym z najbardziej wstrząsających elementów sprawy było zmuszanie dwóch chłopaków do kopania grobu. Właśnie zapadł prawomocny wyrok w tej sprawie.

Brutalne dręczenie rówieśników

Jak informuje Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej, do zdarzeń doszło w styczniu 2024 roku. Pokrzywdzonymi byli 17- i 19-latek. Według ustaleń śledczych sprawcy wielokrotnie wywozili ich samochodem w odludne miejsca, odbierali im telefony i stosowali wobec nich przemoc fizyczną.

Chłopcy byli bici i kopani, również po głowie. Mieli też przez wiele godzin przebywać w samochodzie wbrew swojej woli. Śledczy podają, że nastolatkowie zmuszali ofiary do wykonywania upokarzających czynności, w tym kopania grobu. Część zachowań była nagrywana telefonem. Brutalność młodych sprawców nie jest niestety odosobnionym przypadkiem – niedawno głośno było o tym, że 19-latek podejrzany o znęcanie się nad swoją rodziną w czasie zatrzymania znieważył policjanta.

Prawomocny wyrok i kary więzienia

Sąd Apelacyjny w Katowicach utrzymał wcześniejszy wyrok. Trzech oskarżonych zostało skazanych na 4 lata i 6 miesięcy więzienia. Czwarty (uznany za najbardziej brutalnego) spędzi w więzieniu o rok dłużej. Wszyscy otrzymali także zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi przez 10 lat.

Sprawcy bez skruchy – "nikogo nie dręczyli"

Najbardziej poruszające są jednak słowa prokuratury dotyczące postawy samych sprawców. Jak przekazała rzeczniczka prokuratury, większość z nich nie okazała skruchy.

"Potwierdzają, że niektóre zdarzenia miały miejsce, ale w ich ocenie nikogo nie udręczyły. Traktowali swoje zachowania jako normalne w relacjach między rówieśnikami" – powiedziała prok. Małgorzata Moś-Brachowska cytowana przez TVN24.

Ta sprawa ponownie wywołała dyskusję o przemocy rówieśniczej i o tym, jak cienka bywa granica między "żartem", presją grupy a realnym znęcaniem się nad drugim człowiekiem. Eksperci od dawna analizują, jak przemoc rówieśnicza, jaki wpływ ma na dorosłość, bo doświadczenia z czasów szkolnych potrafią rzutować na całe późniejsze życie ofiar.

Granica między "żartem" a znęcaniem się

Psychologowie od lat zwracają uwagę, że młodzi ludzie często nie dostrzegają konsekwencji przemocy psychicznej i upokarzania, szczególnie gdy dzieje się to w grupie i jest dodatkowo nagrywane lub publikowane w sieci. Dramatyczne skutki takiej obojętności pokazuje historia, w której Nina Sienkiewicz była nękana, rodzice nic nie wiedzieli i zawiódł system – przypadek, który stał się przestrogą dla wszystkich, którzy bagatelizują sygnały krzywdy.

Eksperci podkreślają też, że bagatelizowanie takich zachowań jako "typowych relacji między nastolatkami" może prowadzić do bardzo niebezpiecznego oswajania przemocy.

Jak reagować na przemoc rówieśniczą

Skala zjawiska sprawia, że coraz częściej mówi się o konieczności systemowego działania. Pokazuje to chociażby fakt, że dziś miejscem przemocy jest szkoła, a nie dom, i ruszył program ABS przeciwko bullyingowi, który ma wspierać nauczycieli i rodziców w reagowaniu na agresję wśród uczniów. Wiele zaczyna się jednak w domu – przejmujące świadectwo zostawiła matka, która opisała, co spotkało jej syna, słowami "głupi rodzice mają głupie dzieci", zwracając uwagę na rolę wychowania w kształtowaniu postaw młodych ludzi.

Źródło: tvn24.pl