Dziennikarka zdradza, dlaczego warto rzucić pracę i wyjechać na rajską wyspę

Na taką zmianę decydują się również informatycy i programiści.
Na taką zmianę decydują się również informatycy i programiści. Facebook/Screen
Zdarza ci się myśleć o tym, gdy wracasz z pracy? Zawieszasz wzrok na ogłoszeniach o pracy na rajskich wyspach? Potem jednak wracasz do czterech ścian mieszkania i codziennych obowiązków. Amerykańska dziennikarka, Noelle Hancock, przełamała schemat i pokazała, że nie warto przywiązywać się do rutyny, kariery, luksusów i wygód. Dlaczego życie na Manhattanie przestało ją bawić?


Życie jak z bajki
Przypomina mi to historię Chrisa McCandlessa z filmu "Wszystko za życie". Noelle Hancock, piękna i spełniona blondynka, mieszkająca na Manhattanie i zarabiająca 95 tys. dolarów rocznie, nagle postanowiła rzucić z pozoru idealne życia i wyjechać na wyspę położoną na Morzu Karaibskim – do Saint Thomas.


Była spełnioną dziennikarką, która skończyła jedną z najlepszych uczelni świata – Yale i pisała dla tygodnika New York Observer. Czy było to życie jak ze snu? Nie do końca. Noelle żyła w świecie nieustannej rywalizacji. Czasami nie widywała swoich przyjaciół miesiącami. A ustawienie spotkania, na którym wszyscy mogliby się pojawić, było niemal tak trudne, jak zdanie egzaminu na prawo.


Przestała kochać życie w biegu, pod presją, w atmosferze rywalizacji. Pół doby spędzała po prostu patrząc po kolei w błękitne ekrany – telefonu, laptopa i ipada. Potrzebowała wakacji, na dłużej...

Mieć nowe życie i żyć
Tak naprawdę potrzebowała zacząć wszystko od nowa. Wymówiła umowę najmu swojego mieszkania. Sprzedała wszystkie swoje rzeczy i kupiła bilet w jedną stronę, na Karaiby.

Sześć tygodni później pracowała w lodziarni na wyspie Saint Thomas, gdzie mieszka raptem 4100 osób. Zarabiała 10 dolców na godzinę. O całe 3 dolary więcej niż wynosi w Stanach płaca minimalna. W końcu żyła – rozmawiała z ludźmi, zamiast wysyłać do nich SMS-y i e-maile.


Teraz jej dzień nie zaczyna się od sprawdzania poczty na komórce. Wstaje ok. 8.30 i idzie do łazienki, bierze prysznic. Nie ma tam luksusowej mozaiki, są pająki, skorpiony, jaszczurki. Dziś pracuje jako barmanka i chce więcej. Myśli o przeprowadzce do Europy.

Też bym tak chciał/a
Ta historia wydaje się pewnie pociągająca dla większości z was. Jeśli tak, to czemu niewielu z nas decyduje się na taką zmianę? Oczywiście nie każdy może pozwolić sobie na rzucenie wszystkiego i obranie innego kierunku życia. To trudne, szczególnie dla tych, którzy mają dzieci. I rzeczywiście nie każdy musi wyjechać na rajską wyspę, żeby czuć szczęście. Ta historia jednak czegoś uczy.

Zrób ze sobą porządek
W historii Noelle, oprócz odwagi, imponująca jest uważność na to, co w danym momencie życia czujemy. Jak często sprawdzasz, czy jesteś szczęśliwy/szczęśliwa? Pytasz siebie, czego ci brakuje, jak daleko jesteś od swoich marzeń? Sprawdzasz, jaki jest twój cel? Te pytania, obrazują, jak nam jest tu i teraz. Zanim zaczniemy zmieniać swój świat, robić przemeblowania, zrywać umowy, po prostu spróbujmy zrozumieć siebie.

Wszystko? Za co?
Jest w tej historii coś jeszcze. Nigdy nie warto zgadzać się na coś, co uwiera, na z pozoru idealne życie, które wcale nie oznacza, że jest dobre i szczęśliwe. Choć warto podkreślić, że nie każdy marzy o życiu pod palmami, lecz np. o stabilizacji i pracy. Takie wybory też szanujmy.
Źródło: dailymail.co.uk

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...