Silne, dobrze wyrzeźbione ciało - to ideał naszych czasów. Kiedy sport przekształca się w nałóg i staje się chorobą?

Fot. Pixabay / [url=https://pixabay.com/en/push-ups-exercise-fitness-workout-888024/]skeeze[/url] /[url=https://pixabay.com/en/service/terms/#usage]CC0 Public Domain[/url]
Fot. Pixabay / skeeze /CC0 Public Domain
Ostatnio byłam świadkiem pewnej sytuacji. Warszawa, Pola Mokotowskie, niemiłosierny upał (37 stopni w cieniu!), próbuję schłodzić się stojąc obok rozłożonego na trawie zraszacza ogrodowego, kiedy zauważam zbliżającą się w moim kierunku rodzinę. Składa się ona z trzech osób - zupełnie przeciętna mama, bardzo mocno umięśniony tata i synek, na oko sześcioletni, blond łobuziak z rozbrajającym uśmiechem.

Rozbawiony chłopiec podbiega do zraszacza, ale trochę się boi przebiec wzdłuż linii wody. Ojciec wyciąga telefon komórkowy, włącza tryb nagrywania i krzyczy do niego: „Dajesz Suchoklates! Biegnij!”. Mrugam szybko wytrzeszczonymi ze zdziwienia oczami i nadstawiam ucha, ale jak refren irytującej piosenki, wciąż słyszę ten sam zwrot: „Świetnie Suchoklates! Jeszcze raz biegnij!”.

Po kilku minutach rodzina odchodzi a ja zastanawiam się jak ten mały chłopiec będzie wyglądał za kilkanaście lat? Przegoni muskulaturą tatusia czy będzie spędzał popołudnia na rozmowach z terapeutą o niespełnionych oczekiwaniach ojca.

Ideał mężczyzny
We współczesnym świecie promowany jest ideał silnego, dobrze wyrzeźbionego męskiego ciała. Mięśnie są symbolem siły, wytrwałości w dążeniu do celu, władzy, autorytetu, no i przede wszystkim zdrowia, choć to ostatnie wrażenie jest wyjątkowo złudne. Specjaliści biją na alarm, coraz więcej mówi się o anoreksji, czy bulimii na które wpływ mają pokazywane w mediach niewiarygodnie szczupłe modelki i wystawy sieciówek w jedynym słusznym rozmiarze XS. Wciąż jednak mało słyszy się o bigoreksji, czyli chorobie na którą najbardziej narażony jest nasz uroczy, blond Suchoklates.


Zainteresowanie wyglądem i własnym ciałem nasila się w okresie dojrzewania. To właśnie wtedy nastolatkowie nabywają do swojego ciała emocjonalny stosunek. Wcześniej było tylko narzędziem - miało szybko biegać i wysoko skakać, było fajne, kiedy strzeliło gola, a mniej fajne, gdy obtłukło się kolano. Teraz nagle zaczyna przeszkadzać… okazuje się zbyt okrągłe w jednym miejscu, a za mało w drugim, jest za mało jędrne, albo zbyt obfite, wyskakują na nim wypryski i nie chce zmieścić się w te obcisłe jeansy.

Gdzie jest granica?
Dziewczyny krytycznym wzrokiem zaczynają taksować chłopców na korytarzach, a ci coraz częściej po szkole wybierają się na siłownię. Rodzice się cieszą, bo zawsze to zdrowiej gdy syn ćwiczy, niż gdy włóczy się z podejrzanymi kolegami i pali papierosy za garażami. Jest jednak pewna granica, łatwo przekroczyć, a ciężko zauważyć.

Bigoreksja zaczyna się tam, gdzie kończy się przyjemność związana z aktywnością fizyczną, a zaczyna się przymus i frustracja. Osoba chora (często mimo imponującej sylwetki) jest przekonana, że jej ciało nie jest dostatecznie umięśnione. Zaczyna spędzać na ćwiczeniach i kontroli diety wiele godzin dziennie. Często związane jest z rezygnowaniem z innych zajęć (spotkań ze znajomymi, odpoczynku, pracy lub nauki). Zaabsorbowanie ciałem powoduje osłabienie kontaktów z bliskimi i zaniedbanie dotychczas ważnych sfer życia.

Wiecznie niedoskonały
Bigorektyka nie powstrzymają sygnały płynące z własnego ciała, ani ostrzeżenia lekarza - będzie kontynuował treningi nawet podczas choroby. Ciekawe jest też to, że możliwość pokazania efektu swojej ciężkiej pracy i zaprezentowania muskulatury przed innymi wcale nie jest dla takiej osoby nagrodą, często wiąże się z silnym niepokojem i znacznym cierpieniem.

Przekonany o swoich niedoskonałościach bigorektyk nie jest w stanie zobaczyć siebie jako osoby dobrze zbudowanej, która budzi podziw innych. Cały czas czuje się niedoskonały i słaby. Niestety odczucia te mogą prowadzić też do sięgnięcia po niezdrowe środki pomagające przyspieszyć przyrost masy mięśniowej lub sztucznie podnoszące wydolność organizmu.

Nie chciałabym jednak tym artykułem przestraszyć was przed aktywnością fizyczną. Powiedzmy to sobie raz na zawsze - sport to zdrowie! Podnosi odporność organizmu, pomaga podnieść kondycję fizyczną, przedłuża życie i redukuje stres. Jak we wszystkim w życiu ważne jest po prostu zachowanie w nim umiaru. Natomiast w dzieciach już od najmłodszych lat życia warto zaszczepiać akceptację i szacunek do własnego ciała. Jak mówi stara ludowa mądrość - czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Warto więc dla swoich małych, domowych siłaczy znaleźć bardziej przyjemne zdrobnienia niż wspomniany na początku tekstu „Suchoklates” ;)
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE