chłopiec w wieku przedszkolnym je hot doga
Już nawet kilkulatki mają za wysoki cholesterol, który prowadzi m.in. do miażdżycy. fot. Nadin Sh/Pexels

Rodzice urządzili awanturę o roślinne obiady w szkołach, a tymczasem wyniki badań polskich sześciolatków pokazują, że problem jest znacznie poważniejszy niż nielubiane warzywa na talerzu. U około 4 tys. dzieci spośród ponad 40 tys. przebadanych wykryto podwyższony poziom cholesterolu LDL, który może zagrażać zdrowiu już od najmłodszych lat.

REKLAMA

Awantura o żywienie w szkołach

We wrześniu polscy rodzice żyli powrotem dzieci do szkół i przedszkoli oraz zmianami, które przyniósł nowy rok szkolny. Do placówek weszły nowe wytyczne, m.in. zmiany w programie nauczania i dieta planetarna w stołówkach. Ta ostatnia wzbudziła szczególnie dużo emocji. Wielu rodziców oburzało się, że dzieciom serwuje się posiłki roślinne, które często nie trafiają w ich gusta. Pojawił się też problem, o którym trudno było nie mówić: w szkolnych i przedszkolnych stołówkach zaczęło zostawać więcej jedzenia, które ostatecznie lądowało w koszu.

Zmiany w żywieniu dzieci w placówkach edukacyjnych i opiekuńczych były decyzją Ministerstwa Zdrowia, a ich uzasadnienie nie miało nic wspólnego z ideologią, wbrew temu, co sugerowali przeciwnicy nowych zasad. Nie chodziło o to, by wszyscy nagle zaczęli jeść wyłącznie roślinnie w imię ratowania planety ani tym bardziej o to, by na siłę nawracać kogokolwiek na weganizm.

Celem było przede wszystkim promowanie zdrowszych nawyków żywieniowych i pokazanie dzieciom, młodzieży, a także ich rodzicom, że codzienna dieta może być lżejsza, bardziej wartościowa i oparta na mniejszej ilości produktów wysokoprzetworzonych.

Rodzice, którzy oburzali się na obecność potraw roślinnych w szkolnych i przedszkolnych jadłospisach, przy okazji pokazali, jak wiele nieporozumień wciąż narasta wokół żywienia dzieci. Niestety, problem nie kończy się na niechęci do warzyw czy krytyce nowych zasad w stołówkach. Pokazują to również wyniki najnowszych badań przeprowadzonych wśród ponad 40 tys. sześciolatków w całej Polsce. Okazuje się bowiem, że już na etapie przedszkolnym u wielu dzieci można wykryć nieprawidłowości w wynikach badań krwi.

Co 10. przedszkolak ma za wysoki cholesterol

W badaniu koordynowanym przez prof. Małgorzatę Myśliwiec, endokrynolożkę i diabetolożkę dziecięcą z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, u około 4 tys. badanych dzieci stwierdzono podwyższony poziom cholesterolu LDL. W rozmowie z RMF FM naukowczyni opowiedziała o jednym z przypadków:

"Wyłoniliśmy dziecko z hipercholesterolemią rodzinną, poziom LDL to 260, a norma jest do 100. W takich sytuacjach wykonujemy badanie genetyczne, wtedy na sto procent wiadomo, że jeden z rodziców posiada chorobę".

Eksperci apelują do rodziców nie tylko o dbanie o rozsądną dietę dzieci, lecz także o regularne kontrolowanie ich stanu zdrowia. Badania krwi pozwalają sprawdzić m.in. poziom cholesterolu, a wczesne wykrycie nieprawidłowości może pomóc zapobiec poważnym konsekwencjom zdrowotnym.

Jak ustalili reporterzy RMF24.pl, Ministerstwo Zdrowia rozważa wprowadzenie do bilansu sześciolatka obowiązkowego badania poziomu glukozy we krwi, które umożliwiłoby wcześniejsze wykrywanie cukrzycy. Według medialnych doniesień decyzja w tej sprawie może zapaść w najbliższych miesiącach.

Specjaliści podkreślają również, że profilaktyka powinna obejmować nie tylko dzieci, lecz także ich rodziców. Prof. Myśliwiec przytoczyła historię 41-letniego mężczyzny, który mimo dobrego samopoczucia i regularnej aktywności fizycznej nie chciał wykonać lipidogramu. Badanie wykazało u niego poziom LDL wynoszący 380, a dalsza diagnostyka ujawniła zaawansowaną miażdżycę.

"Pamiętam też 6-letnią dziewczynkę z wysokim poziomem cholesterolu. Trafiła do mnie w sierpniu ubiegłego roku, a w maju zmarł jej tata. Rodzina wiedziała tylko, że miał zawał mięśnia sercowego. Bilans 6-latka przyniósł odpowiedź: to hipercholesterolemia rodzinna. Analizujemy takie przypadki" – opowiadała ekspertka.

Zróżnicowana dieta i aktywność fizyczna to klucze

Nieleczona hipercholesterolemia rodzinna może prowadzić do przedwczesnego rozwoju miażdżycy, zawałów serca i innych poważnych powikłań. Wczesne rozpoznanie choroby ma więc ogromne znaczenie, zwłaszcza że problem może dotyczyć również osób młodych, które nie odczuwają żadnych dolegliwości.

Dzieci, u których badania przesiewowe wykazują podwyższony poziom LDL, mogą zostać skierowane do odpowiedniej poradni, m.in. kardiologicznej, metabolicznej lub endokrynologicznej. Tam specjaliści ustalają przyczynę nieprawidłowości i wdrażają dalszą diagnostykę oraz leczenie, a w uzasadnionych przypadkach zlecają również badania genetyczne.

Podwyższony cholesterol nie zawsze jest skutkiem niewłaściwej diety. Może wynikać z uwarunkowań genetycznych, dlatego nie należy zakładać, że wystarczy zmienić jadłospis, by rozwiązać problem. Jednocześnie sposób odżywiania i styl życia mają ogromne znaczenie dla zdrowia. Dieta bogata w tłuszcze nasycone i produkty wysokoprzetworzone, częste sięganie po fast foody oraz brak ruchu mogą zwiększać ryzyko zaburzeń metabolicznych.

Zdrowe nawyki warto kształtować od najmłodszych lat, ale równie ważne jest to, by nie sprowadzać profilaktyki wyłącznie do talerza pełnego warzyw. Potrzebujemy zarówno rozsądnego żywienia, jak i regularnych badań oraz świadomości, że niektóre choroby przez długi czas nie dają żadnych objawów.

Zamiast traktować zmiany w szkolnych stołówkach jak ideologiczną walkę, warto więc spojrzeć na nie jak na okazję do rozmowy o zdrowiu dzieci. Bo troska o najmłodszych nie kończy się na tym, co jedzą w przedszkolu czy szkole. Równie ważne jest to, czego uczymy ich w domu i czy sami dajemy im przykład, dbając o własne zdrowie.