uczniowie na stołówce trzymają talerze z naleśnikami z bitą śmietaną
Pediatra obawia się, że menu bezmięsne w szkołach i przedszkolach będzie oznaczało zwiększenie liczby słodkich obiadów. fot. Bennie Bates/Unsplash

Od 1 września zmieniły się zasady żywienia dzieci w szkołach, przedszkolach i innych placówkach. W jadłospisach ma być mniej mięsa, cukru i niezdrowych tłuszczów, a więcej produktów roślinnych oraz ryb. Pediatra Monika Działowska uczula jednak, że rodzice powinni zwrócić uwagę przy nowych zasadach żywienia w placówkach.

REKLAMA

Nowe zasady żywienia w placówkach

Od 1 września w placówkach opiekuńczych i edukacyjnych obowiązują nowe przepisy dotyczące żywienia dzieci i młodzieży. Wytyczne zakładają m.in. ograniczenie w diecie najmłodszych mięsa, niezdrowych tłuszczów i cukru. Zamiast tego jadłospisy mają zawierać więcej produktów roślinnych.

Minimum raz w tygodniu podopieczni mają otrzymać posiłek roślinny, bazujący na nasionach roślin strączkowych i pozbawiony mięsa. Z kolei ryby powinny pojawiać się w menu 1-2 razy w tygodniu. Przewidziano także możliwość zastępowania posiłków mięsnych ich roślinnymi odpowiednikami.

W mediach społecznościowych pojawiło się wiele wpisów rodziców, którzy dzielą się swoimi opiniami na temat zmiany zasad żywienia dzieci i młodzieży w placówkach opiekuńczo-edukacyjnych. Część osób pozytywnie ocenia zmianę kierunku i większy udział produktów roślinnych w jadłospisach. Inni są oburzeni ograniczeniem ilości mięsa i zastępowaniem go produktami roślinnymi. Głos w sprawie zabierają również eksperci, m.in. dietetycy i pediatrzy.

Jedną z osób, które zdecydowały się podzielić swoją opinią na ten temat, jest lekarka Monika Działowska – pediatra i influencerka, która w mediach społecznościowych porusza kwestie związane ze zdrowiem i rozwojem dzieci.

Lekarka wskazuje plusy nowych zasad

Lekarka we wpisie na Instagramie zwróciła uwagę na zalety zmian w zasadach żywienia dzieci. Wymieniła kilka najważniejszych aspektów. Jednym z nich jest większy udział roślin strączkowych, które są źródłem białka, błonnika i minerałów. Jak podkreśla pediatra, mogą one stanowić wartościowy element diety i być lżejszą alternatywą dla tłustych posiłków mięsnych, których – jej zdaniem – w szkolnych stołówkach przez lata było zdecydowanie za dużo.

Działowska pozytywnie ocenia również zalecenie dotyczące podawania ryb 1-2 razy w tygodniu. Popiera także możliwość sporadycznego zastępowania posiłków mięsnych daniami roślinnymi, jeśli taką decyzję podejmą rodzice lub opiekunowie dziecka.

Jak zauważa pediatra, nowe zalecenia wpisują się w kierunek tzw. diety planetarnej. To sposób żywienia, który ma uwzględniać zarówno potrzeby organizmu człowieka, jak i wpływ produkcji żywności na środowisko. Ograniczenie ilości spożywanego mięsa i produktów odzwierzęcych może więc – zdaniem zwolenników tego podejścia – przynieść korzyści zarówno dla zdrowia, jak i dla planety.

Pediatra ma jednak obawy

W swoim wpisie Działowska wskazuje również na kwestie, które budzą jej wątpliwości. Lekarka przyznaje, że całkowite zrezygnowanie z mięsa i dieta uboga w produkty pochodzenia zwierzęcego nie muszą być najlepszym rozwiązaniem w przypadku dzieci i dorastającej młodzieży.

Zwraca uwagę przede wszystkim na konieczność odpowiedniego uzupełniania żelaza w diecie. Choć dzieci mogą być na diecie wegetariańskiej czy wegańskiej, wymaga to odpowiedniego planowania posiłków. W przeciwnym razie pojawia się ryzyko niedoborów, m.in. żelaza i witaminy B12, które mogą mieć wpływ na prawidłowy rozwój dziecka, w tym rozwój jego mózgu.

Drugą obawą, którą dzieli się pediatra, jest ryzyko, że jeśli placówki zaczną ograniczać mięso, na talerzach uczniów i przedszkolaków wcale nie pojawią się wartościowe zamienniki oparte na białku roślinnym. Zamiast tego mogą zacząć dominować słodkie lub mączne posiłki bez mięsa – naleśniki, kluski czy makaron ze śmietaną. Sam fakt, że danie nie zawiera mięsa, nie oznacza bowiem automatycznie, że jest odpowiednio zbilansowane.

Działowska zwraca również uwagę na kwestię napojów. Choć nowe zasady wprowadzają limity dotyczące zawartości cukru i soli, wciąż nie we wszystkich placówkach podstawowym sposobem nawodnienia dzieci jest zwykła woda. Tymczasem nawet najlepiej zaplanowany jadłospis nie będzie wystarczający, jeśli dzieci w ciągu dnia będą sięgać głównie po słodzone napoje.

Same przepisy nie wystarczą

Nowe zasady żywienia dzieci mają być krokiem w stronę zdrowszych i bardziej urozmaiconych jadłospisów. O ich skuteczności zdecyduje jednak przede wszystkim to, jak placówki będą je realizować w praktyce. Ograniczenie mięsa samo w sobie nie gwarantuje bowiem zdrowej diety – równie ważne jest to, czym zostanie ono zastąpione.

Dlatego zarówno rodzice, jak i eksperci zwracają uwagę, że kluczowe będzie odpowiednie bilansowanie posiłków. Jeśli w szkolnych i przedszkolnych stołówkach rzeczywiście pojawi się więcej warzyw, roślin strączkowych, ryb i wartościowych produktów roślinnych, zmiana może przynieść dzieciom wiele korzyści.

Jeśli jednak dania mięsne zostaną po prostu zastąpione produktami mącznymi lub słodkimi, efekt może być zupełnie inny od zakładanego.