dziewczynka pije sok i je jabłko
Dieta planetarna ma wg MZ chronić przed chorobami niezakaźnymi. fot. Yan Krukau/Pexels

Dieta planetarna w szkołach i przedszkolach budzi emocje wśród rodziców, ekspertów i przedstawicieli placówek. Nowe zasady żywienia zakładają m.in. więcej ryb i roślin strączkowych, ograniczenie cukru, soli i tłuszczu oraz pełnowartościowe alternatywy dla dzieci, które nie jedzą mięsa. Ministerstwo Zdrowia przekonuje, że zmiany mają wspierać zdrowe nawyki i profilaktykę otyłości oraz chorób niezakaźnych.

REKLAMA

Rodzice spierają się o dietę planetarną

Dieta planetarna, która pojawiła się w wytycznych Ministerstwa Zdrowia dotyczących żywienia dzieci i młodzieży w placówkach opiekuńczych i edukacyjnych, stała się przedmiotem sporów. Od początku września eksperci i rodzice dzielą się opiniami na temat tego, czy nowe wytyczne są dobre, czego w nich zabrakło i jak szkolne stołówki realizują nowe zasady.

Dla wielu osób nowe zasady żywienia okazały się problemem, bo obnażyły pewną kwestię – dzieci i nastolatki także w domu nie zawsze żywią się zdrowo i odżywczo. Kiedy więc w szkole pojawiają się dania roślinne, uczniowie wybrzydzają i są zdania, że posiłki są niesmaczne, przez co część jedzenia trafia do kosza.

W czwartek 17 września w Sejmie odbyło się posiedzenie, podczas którego grupa posłów i posłanek pytała przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia o argumenty przemawiające za decyzją o wprowadzeniu diety planetarnej w szkołach i przedszkolach. Wiele osób zarzuca bowiem resortowi, że jest to wprowadzanie do placówek ideologii, inni mówią o marnowaniu żywności, ponieważ wiele nowych dań jest odrzucanych przez uczniów i przedszkolaki.

O tym mówił również Leszek Klimas, mistrz świata w sylwetce atletycznej i motywator. Do zapytań odniosła się Katarzyna Kęcka, wiceminister zdrowia i podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia.

Chodzi o naprawienie nawyków i ochronę przed chorobami

Kęcka podkreśliła, że resortowi nie chodzi o ideologiczne wojowanie brokułem. "Nie sprowadza się do to ideologicznej walki z brokułem. Chodzi o połączenie czterech elementów: wiedzy (dziecko poznaje zasady zdrowego żywienia), umiejętności (potrafi wykorzystać wiedzę w praktyce), środowiska (szkoła i przedszkole zapewniają dostęp do żywności, która sprzyja zdrowym wyborom) oraz wsparcia, rodziny i społeczności" – wyliczała Kęcka.

Chodzi przede wszystkim o to, by zatrzymać ogromną falę nadwagi i otyłości wśród najmłodszych. Otyłość brzuszna w Polsce dotyczy już bowiem ponad 10 mln osób i w dużym stopniu dotyka młodych osób między 20. a 35. rokiem życia. To pokazuje, że Polacy mają naprawdę złe nawyki żywieniowe, a nowe wytyczne w szkołach tylko potwierdziły, że dzieci w domach nie zawsze jedzą zdrowo, roślinnie i lekkostrawnie, stąd ich bunt przeciwko nowym posiłkom w placówkach.

"Za rozporządzeniem ministerstwa zdrowia stoją eksperci od spraw żywieniowych, państwowy Zakład Higieny i Instytut Matki i Dziecka. W kontekście zdrowia publicznego nadmierna masa ciała dzieci i młodzieży a zwłaszcza nadwaga od lat wzbudza niepokój”" – powiedziała Kęcka w Sejmie.

Profilaktyka otyłości wśród dzieci powinna opierać się o zasady żywienia nie tylko w domu, ale właśnie też w placówkach edukacyjnych, co chroni również najmłodszych przed chorobami niezakaźnymi i promuje zdrowie.

Za dietę planetarną odpowiedzialne jest MZ, a nie MEN

Zasady, które ustaliło MZ, nie mają szkodzić dzieciom i młodzieży, ale właśnie skupiać się na tym, by nauczyć je prawidłowych nawyków. W diecie planetarnej ustalonej przez resort jest różnorodność i przestrzeń na komponowanie pełnowartościowych posiłków. Placówki mogą korzystać z gotowych materiałów edukacyjnych Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej, ale też z proponowanych przez nie jadłospisów, dzięki czemu dania podawane najmłodszym nie muszą być nieatrakcyjne.

Jak podkreślała przedstawicielka resortu zdrowia, odpowiedzialność za kształtowanie prawidłowych nawyków żywieniowych dzieci nie spoczywa wyłącznie na szkole czy przedszkolu. Kluczowe jest przede wszystkim środowisko rodzinne, ale placówki oświatowe również mogą mieć wpływ na to, jakie wybory żywieniowe dzieci poznają i utrwalają. Nowe standardy mają więc być jednym z elementów szerszej profilaktyki otyłości i chorób niezakaźnych.

Od 1 września w jadłospisach dzieci regularnie mają pojawiać się, obok dań mięsnych, ryby oraz potrawy ze strączków. Dzieci, które nie jedzą mięsa, powinny mieć dostęp do pełnowartościowej alternatywy roślinnej. Zmiany obejmują również ograniczenie ilości cukru, tłuszczu i soli w produktach oferowanych w placówkach oświatowych.