
Coraz częściej można spotkać rodziny, w których dzieci zwracają się do rodziców po imieniu. Jedni traktują to jako żart lub przejaw bliskości, inni uważają za przekroczenie ważnej granicy. Dyskusja wśród rodziców pokazuje, jak różnie rozumiemy dziś szacunek i rodzinne relacje.
Jeszcze niedawno dla wielu osób było oczywiste, że mama to mama, a tata to tata. Zwracanie się do rodziców po imieniu kojarzyło się raczej z amerykańskimi filmami niż z polskimi domami. Dziś takie sytuacje coraz częściej pojawiają się w internetowych dyskusjach. Czy dziecko, które zamiast "mamo" zwraca się po imieniu, rzeczywiście okazuje mniej szacunku? A może sposób zwracania się do rodziców nie ma aż takiego znaczenia, jak nam się wydaje?
"Moja Ewelinka" – nie wszystkim rodzicom to przeszkadza
W jednej z internetowych dyskusji rodzice podzielili się swoimi doświadczeniami. Okazuje się, że dla części rodzin zwracanie się po imieniu jest czymś zupełnie naturalnym.
– Moja córka ma 20 lat i od dobrych 3 lat mówi do mnie Ewelinka. Nawet jak ze znajomymi rozmawia, to np. mówi: "Bo moja Ewelinka by tak zrobiła". Mi to w ogóle nie przeszkadza – napisała jedna z mam.
Inna internautka przyznała, że jej siostra od lat zwraca się do rodziców po imieniu, ale robi to przede wszystkim w żartobliwych sytuacjach. – Wcale im to nie przeszkadza. Zawsze tak się zwraca w wesołych momentach, wszyscy się wtedy śmiejemy – wyjaśniła.
Podobne doświadczenia mają osoby, które w ten sposób zwracają się do dziadków. – Ja do jednego mojego dziadka mówię "Janek", tak mnie nauczyli od dziecka i tak mi już przychodzi naturalnie. Jest moim ukochanym dziadkiem i to, że mówię do niego po imieniu, nie znaczy, że szanuję go mniej – zauważyła kolejna komentująca.
"Mama to mama, a tata to tata". Nie wszyscy akceptują takie zwyczaje
Nie brakuje jednak rodziców, którzy zdecydowanie sprzeciwiają się takiej formie zwracania się do dorosłych.
– Skoro jest mama, to jest mama, jest babcia, to jest babcia, jest pani, to jest pani. A po imieniu mówi się do koleżanek czy kolegów – napisała jedna z uczestniczek dyskusji.
Inna mama przyznała, że jej dorosłe dzieci czasami zwracają się do niej po imieniu, ale wyłącznie dla żartu. – Czasem moje pełnoletnie już dzieci powiedzą: "Natalka, nie denerwuj się", ale to bardziej dla rozluźnienia sytuacji niż w trybie codziennym. Nie popieram absolutnie – podkreśliła.
Pojawiły się również głosy, że pozwalanie dziecku na mówienie do rodziców po imieniu świadczy o problemach z wyznaczaniem granic. Dla części komentujących mama i tata to szczególne role, których nie powinno się sprowadzać do relacji koleżeńskiej.
Zobacz także
Dlaczego dziecko nagle zaczyna mówić do mamy po imieniu?
Warto jednak pamiętać, że za takim zachowaniem mogą kryć się bardzo różne powody. Małe dzieci uczą się języka przede wszystkim przez obserwację i naśladowanie dorosłych. Jeśli słyszą, że tata zwraca się do mamy "Kasia", same mogą zacząć używać tego imienia. Nie musi to oznaczać ani buntu, ani próby podważania autorytetu.
Czasami jest to też sposób na zwrócenie na siebie uwagi albo element rodzinnego żartu. Jedna z mam opisała jednak sytuację, w której zmiana sposobu zwracania się do rodziców zbiegła się z narodzinami młodszego dziecka.
– U nas córka zaczęła tak robić po urodzeniu braciszka. Chodziło o to, że chciała wskoczyć wyżej na "drabinę rodzinną" – wspominała internautka. Jak wyjaśniła, zachowaniu córki towarzyszyło również poczucie nadmiernej odpowiedzialności.
To oczywiście doświadczenie jednej rodziny, a nie reguła. Pokazuje jednak, że zanim uznamy zachowanie dziecka za niegrzeczne, warto przyjrzeć się temu, co dzieje się w jego życiu i dlaczego postanowiło w ten sposób się do nas zwracać.
Czy mówienie do rodziców po imieniu oznacza brak szacunku?
Sam sposób zwracania się do drugiej osoby nie przesądza jeszcze o jakości relacji. Dziecko może mówić "mamo", a jednocześnie lekceważyć jej potrzeby i prośby. Może też zwracać się do rodzica po imieniu i darzyć go ogromnym szacunkiem. Znacznie ważniejsze jest to, jak członkowie rodziny traktują się na co dzień, czy potrafią ze sobą rozmawiać i respektować wzajemne granice.
Nie oznacza to jednak, że rodzice muszą akceptować każdą formę zwracania się do nich. Jeśli mama lub tata nie czują się komfortowo, słysząc własne imię zamiast tradycyjnego określenia, mają prawo o tym powiedzieć. Podobnie dziecko może wyjaśnić, dlaczego taka forma zwracania się do rodzica wydaje mu się naturalna.
Jeden z komentarzy chyba najlepiej podsumował tę całą dyskusję. "To sprawa między nimi i naprawdę nikomu nic do tego".




