
Kieliszek alkoholu coraz częściej nie jest już symbolem dobrej zabawy, relaksu ani udanego spotkania ze znajomymi. W 2025 roku aż 35 proc. Polaków zadeklarowało, że nie piło alkoholu w ciągu poprzedniego roku, a jeszcze trzy lata wcześniej było ich 29,5 proc. Wiele wskazuje na to, że młodsze pokolenie zmienia nie tylko własne zwyczaje – jego podejście zaczynają przejmować także 30- i 40-latkowie.
35 proc. Polaków nie piło alkoholu w ostatnim roku
Kieliszek wina do kolacji, drink na spotkaniu ze znajomymi, piwo po ciężkim dniu – jeszcze niedawno alkohol był tak zwyczajnym elementem dorosłego życia Polaków, że właściwie nie trzeba było się nad nim zastanawiać. Dziś coraz więcej osób mówi: właściwie po co mi to?
Zmieniło się też społeczne spojrzenie na alkohol – wystarczy powiedzieć o protestach wobec reklam piwa czy innych alkoholi, za które gwiazdy brały duże pieniądze. Najnowsze dane Eurostatu pokazują, że w Polsce przybywa osób, które ograniczają picie albo całkowicie rezygnują z alkoholu. I wg mnie właśnie jesteśmy świadkami zmiany pokoleniowej, która za chwilę stanie się nową normą.
Najnowsze dane Eurostatu, na które powołuje się "Puls Biznesu" oraz rmf24.pl dotyczące 2025 roku są wymowne. W Polsce zaledwie 0,5 proc. badanych zadeklarowało codzienne picie alkoholu, niespełna 3 proc. sięgało po niego co tydzień, a 17 proc. – raz w miesiącu.
Największą grupę stanowią osoby pijące sporadycznie – 44,6 proc. badanych. Co jednak szczególnie ciekawe, 35 proc. respondentów odpowiedziało, że nie piło w ogóle alkoholu w ciągu ostatniego roku. W 2022 roku było to 29,5 proc. czyli obserwujemy tendencję wzrostową i to cieszy.
Polska znalazła się tym samym w czołówce pod względem tempa wzrostu liczby osób deklarujących abstynencję. Szybciej w Unii Europejskiej ten wskaźnik rósł tylko na Malcie i w Luksemburgu. Nie oznacza to oczywiście, że nagle wszyscy Polacy zrezygnowali z alkoholu. Te dane pokazują jednak coś ważnego: coraz więcej osób nie uważa już, że alkohol musi być stałym elementem życia towarzyskiego. Trudno nie zauważyć, że mocno do tej zmiany przyczynia się pokolenie Z.
Gen Z coraz częściej mówi: alkohol nie jest mi potrzebny
Dla młodszych dorosłych niepicie alkoholu coraz rzadziej jest czymś dziwnym. Nie trzeba się tłumaczyć z tego, że wybiera się colę zero, wodę z cytryną czy drinka bez procentów. Przeciwnie – coraz częściej to właśnie rezygnacja z alkoholu jest świadomym wyborem związanym ze zdrowiem, samopoczuciem i stylem życia. Młodsze pokolenia częściej zwracają też uwagę na wpływ alkoholu na zdrowie.
I trudno się temu dziwić. Dziś mamy znacznie większą świadomość tego, czym właściwie jest alkohol. Światowa Organizacja Zdrowia określa go wprost jako substancję toksyczną, psychoaktywną i mogącą powodować uzależnienie. WHO podkreśla też, że nie ma poziomu spożycia alkoholu całkowicie wolnego od ryzyka dla zdrowia, a nawet niewielkie ilości zwiększają ryzyko niektórych chorób, w tym nowotworów.
Dla pokolenia, które dużo mówi o zdrowiu psychicznym, śnie, regeneracji i świadomym stylu życia, alkohol przestaje więc wyglądać jak niewinny dodatek do zabawy. Coraz częściej jest po prostu czymś, z czego można zrezygnować.
Zobacz także
A potem przychodzi kolej na 30- i 40-latków
Co ciekawe, ta zmiana nie kończy się na młodych. Coraz więcej osób po trzydziestce czy czterdziestce również zaczyna inaczej patrzeć na alkohol. To pokolenie, które jeszcze kilka, kilkanaście lat temu mogło bawić się do rana nie wylewając za kołnierz, by rano iść do pracy i na uczelnię, dziś częściej zastanawia się, jak będzie funkcjonować następnego dnia.
To też wiek, w którym wiele osób zaczyna bardziej świadomie dbać o siebie. Pojawia się bieganie, siłownia, rower, joga, spacery, lepsza dieta. Do tego terapia, praca nad emocjami, troska o sen i odpoczynek. Człowiek zaczyna zauważać, że po imprezie z alkoholem nie tylko boli głowa. Czasem cały następny dzień jest gorszy, sen jest słabszy, trening nie wychodzi, a samopoczucie wyraźnie siada.
Nie chodzi nawet o radykalną zasadę "nigdy więcej alkoholu". Dla wielu osób zmianą jest po prostu to, że nie trzeba pić przy każdej okazji i częściej zamawiać drinki bezalkoholowe. Lampka wina nie musi być codziennym sposobem na relaks, ot tyle i aż tyle.
I chyba właśnie to jest najciekawsze w obecnym trendzie. Pokolenie Z nie tylko samo zmienia swoje przyzwyczajenia. Pokazuje też starszym, że można żyć inaczej. Bez kieliszka w ręce, bez tłumaczenia się z abstynencji i bez przekonania, że każda okazja jest lepsza, jeśli dodamy do niej alkohol.
Możliwe więc, że moda na zdrowie zrobiła coś, czego przez lata nie udało się osiągnąć żadnym moralizowaniem i kampaniami społecznymi. Sprawiła, że coraz więcej dorosłych zwyczajnie zaczęło pytać samych siebie, czy kieliszek naprawdę jest im do szczęścia potrzebny. I coraz częściej odpowiedź brzmi: nie.




