dekoracje halloweenowe
Najpierw wyprawka, teraz Halloween. Rodzice nie zdążyli odetchnąć, a sklepy już mają pomysł na wydawanie pieniędzy. fot. Pixabay.com

Wrzesień powinien pachnieć nowymi zeszytami, mokrymi liśćmi i dojrzałymi jabłkami, a nie plastikową dynią. Tymczasem sklepy coraz szybciej przechodzą do kolejnego sezonu, zanim jeszcze zdążymy nacieszyć się tym, który właśnie się zaczął. I chyba właśnie tutaj pojawia się pytanie: czy naprawdę musimy się tak spieszyć i gubić całą tę magię?

REKLAMA

Halloween we wrześniu? Jeszcze niedawno były wakacje

Mam czasem wrażenie, że kalendarz w sklepie biegnie znacznie szybciej niż ten na ścianie. Wakacje dopiero się skończyły. Dzieci wróciły do szkoły, rodzice próbują przypomnieć sobie plan lekcji, ktoś szuka zagubionego bidonu, ktoś inny odkrywa, że strój na WF miał być potrzebny już wczoraj.

I wtedy wchodzimy do sklepu. A tam dynie, duchy, pajęczyny, czaszki, przebrania, słodycze w pomarańczowych opakowaniach. Człowiek zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem nie przespał października.

Dzieci oczywiście są zachwycone. I trudno im się dziwić. Halloween ma wszystko, co dzieci lubią: przebieranki, dekorowanie domu, zabawę, trochę kontrolowanego strachu i oczywiście słodycze. Dla wielu najmłodszych pojawienie się halloweenowych produktów w sklepie jest więc powodem do ekscytacji, a nie irytacji.

Problem zaczyna się gdzie indziej

Dziecko widzi wielką dynię i myśli: "Ale fajnie!". Rodzic widzi wielką dynię i myśli: "Naprawdę? To już?". Obie reakcje mogą być jednocześnie prawdziwe. Sklepy nie znają pojęcia "jeszcze nie teraz". Oczywiście trudno mieć pretensje do sklepu, że chce sprzedać produkt wtedy, gdy klienci mogą go kupić.

Handel działa według zupełnie innego kalendarza niż nasze życie. Dla sklepu Halloween nie zaczyna się 31 października. Zaczyna się wtedy, gdy klient zaczyna o nim myśleć, a skoro zobaczy dynię we wrześniu, może kupić ją już we wrześniu. To logiczne.

Tylko że z perspektywy rodzica pojawia się pewne zmęczenie. Ledwo skończyły się zakupy do szkoły, a już pojawia się następna okazja do wydawania pieniędzy.

Dzieci nie oglądają sklepowych półek jak ekonomiści. Widzą produkt, który podoba im się i chcą go.

I pytają.

"Mamo, kupimy?".

"Tato, mogę?".

"Proszę!".

A rodzic po raz kolejny musi powiedzieć "nie", "później" albo "zobaczymy".

Jeżeli halloweenowe produkty pojawiają się przez wiele tygodni, dziecko ma też znacznie więcej okazji, żeby o nich przypominać. Ok. To nie jest jakiś wielki dramat, ale przy wszystkich innych reklamach, promocjach i zakupowych pokusach, to może być zwyczajnie męczące.

Czy musimy kupować wszystko, co pojawia się na półce? Nie, i to chyba najważniejsza rzecz, o której warto pamiętać. Jeśli dziecko zachwyciło się halloweenowym gadżetem we wrześniu, nie oznacza to, że trzeba go kupić. Można spokojnie powiedzieć: "Zobaczymy bliżej Halloween" albo "W tym roku nie kupujemy takich dekoracji". Dziecko może być rozczarowane i też nic złego się nie stanie. Nie każda dziecięca potrzeba musi zostać natychmiast spełniona.

Zamiast kupować gotowe dekoracje, można zrobić je wspólnie z dzieckiem. Papierowa dynia, nietoperze wycięte z kartonu czy prosta girlanda mogą być ciekawszą aktywnością niż kolejny plastikowy gadżet. Podobnie jest z przebraniem. Nie zawsze trzeba kupować kompletny kostium za kilkadziesiąt czy kilkaset złotych. Czasem wystarczy wykorzystać rzeczy, które już mamy w domu. I paradoksalnie dziecko może być z takiej zabawy bardziej zadowolone, bo samo bierze udział w tworzeniu.

Pamiętajmy też, że nawet jeżeli sklep zaczyna sprzedawać halloweenowe produkty we wrześniu, nie oznacza to, że rodzina musi we wrześniu zaczynać przygotowania. Możemy mieć swój własny rytm. Możemy powiedzieć: "Na razie cieszymy się jesienią". Możemy też całkowicie odpuścić sobie Halloween, jeśli go nie lubimy.

Jeżeli obchodzicie z dziećmi Halloween, pamiętajcie, że ono i tak przyjdzie. Nie ucieknie. Dynie będą na półkach także za kilka tygodni.

Może właśnie tego najbardziej brakuje nam w tym całym zakupowym wyścigu: pozwolenia sobie na to, żeby pewne rzeczy pojawiały się wtedy, kiedy przychodzi na nie odpowiedni czas. Właśnie w tym tkwi cała ich magia.

A jakie Wy macie podejście do Halloween?

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl