dziecko odrabia pracę domową
MEN ograniczyło zadania po lekcjach, a rodzice reagują. Prywatne szkoły zyskały nowy atut. fot. Pexels.com

Ograniczenie prac domowych wprowadzono w szkołach publicznych w kwietniu 2024 roku, ale przepisy nie objęły placówek prywatnych. To sprawiło, że część rodziców zaczęła zwracać większą uwagę na szkoły, w których uczniowie nadal dostają zadania do wykonania po lekcjach.

REKLAMA

MEN ograniczyło prace domowe

Zmiany dotyczące prac domowych zaczęły obowiązywać na początku kwietnia 2024 roku. W klasach I–III szkoły podstawowej nauczyciele nie mogą zadawać uczniom prac do wykonania w czasie wolnym od zajęć dydaktycznych, z wyjątkiem ćwiczeń związanych z rozwijaniem sprawności ruchowej dłoni.

Inaczej wygląda sytuacja w klasach IV–VIII. Uczniowie nie mają obowiązku wykonywania prac domowych po lekcjach, a nauczyciel nie może oceniać tego, czy dziecko takie zadanie wykonało.

Przepisy dotyczą szkół publicznych. Prywatne placówki mogą natomiast nadal zadawać uczniom zadania do wykonania w domu. Jak wynika z informacji przywoływanych przez "Dziennik Gazetę Prawną", kwestia prac domowych może mieć znaczenie już na etapie wyboru szkoły. Rodzice pytają, czy w danej placówce dzieci otrzymują dodatkowe zadania, które pozwalają utrwalać materiał poznany podczas lekcji.

Dla części rodzin możliwość regularnej nauki także po zajęciach jest argumentem przemawiającym za konkretną szkołą. Jeśli placówka spełnia takie oczekiwania, rodzice są gotowi zapłacić za naukę w niej.

Katarzyna Lubnauer tłumaczyła powody zmian

Wiceszefowa MEN Katarzyna Lubnauer wcześniej zwracała uwagę na problem oceniania pracy ucznia wykonywanej bez nadzoru nauczyciela. Wskazywała, że rozwój technologii sprawił, iż uczeń może łatwo skorzystać z narzędzi, które wykonają część zadania za niego.

To właśnie między innymi ten argument pojawiał się w dyskusji dotyczącej ograniczenia obowiązkowych prac domowych. Nowe zasady miały więc uwzględniać zmieniające się realia nauki i możliwości, jakie daje współczesna technologia.

Na konsekwencje nowych przepisów zwrócił uwagę mec. Robert Kamionowski, specjalista ds. prawa oświatowego i radca prawny. Jak podaje "Dziennik Gazeta Prawna", jego zdaniem część rodziców przenosi dzieci ze szkół samorządowych do prywatnych właśnie dlatego, że w tych drugich nadal można zadawać prace domowe.

Ekspert wskazał również, że zjawisko mogłoby przybrać większą skalę, gdyby prywatnych szkół podstawowych było więcej poza dużymi ośrodkami.

"Skala byłaby znacznie większa, gdyby sieć prywatnych podstawówek była większa niż obecnie i funkcjonowała w małych miejscowościach".

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl