dziecko z babcią i dziadkiem
Dziadkowie lubią rozpieszczać wnuków. pexel.com

Dziadkowie pozwalają na słodycze, późniejsze chodzenie spać i kolejną zabawkę, a rodzice… zaciskają zęby ze złości. W końcu przecież po coś ustalili te wszystkie zasady. Jeśli uważasz, że dziadkowie pozwalają twoim dzieciom na zbyt dużo, pamiętaj, że nie każde "rozpieszczanie" trzeba traktować jak wychowawczy problem.

REKLAMA

Babcia daje kolejną porcję deseru, choć w domu obowiązują limity na słodycze. Dziadek pozwala obejrzeć jeszcze jedną bajkę, chociaż dawno minęła już pora spania. Rodzic widząc to zaciska zęby, bo przecież zasady powinny obowiązywać wszystkich, bez wyjątku. Dodatkowo, jak przypomnimy sobie własne dzieciństwo, to nie było w nim aż tak dużo pobłażania.

"Babcia mi pozwala" – to zdanie zna chyba każdy rodzic. I u większości z nas wywołuje ono poruszenie. Szczególnie kiedy pilnujemy stałych godzin snu, ograniczamy słodycze i konsekwentnie trzymamy się ustalonych zasad, a dziadkowie w jedno popołudnie kwestionują wszystkie nasze ustalenia.

Pytanie tylko czy naprawdę o każdą z tych rzeczy warto tak zaciekle walczyć? Naukowcy podpowiadają, że niekoniecznie. Okazuje się bowiem, że to, co z perspektywy rodzica wygląda jak niepotrzebne rozpieszczanie, może być po prostu elementem zupełnie innej relacji.

Dziadkowie nie muszą być rodzicami po raz drugi

Rodzice odpowiadają za codzienność. To oni pilnują pobudek, szkoły, mycia zębów, odrabiania lekcji, jedzenia warzyw i tego, żeby dziecko nie siedziało do północy przed ekranem. Dziadkowie zwykle nie mają na swoich barkach całego tego wychowawczego ciężaru. Mogą więc pozwolić sobie na więcej swobody. Zamiast pilnować każdego punktu planu dnia, mogą skupić się na wspólnym czasie. Przeczytać trzecią bajkę, usmażyć naleśniki na kolację, zgodzić się na kakao przed snem albo zostać z wnukiem w piżamie do południa.

Dla rodzica, który później będzie próbował przywrócić dziecko do codziennego rytmu, może być to irytujące. Ale pojedyncze odstępstwa od zasad nie muszą oznaczać, że dziadkowie podważają nasze wychowanie.

Babcia kocha wnuka inaczej niż na własne dziecko?

Parents.com przywołuje bardzo ciekawe badanie przeprowadzone na Emory University. Naukowcy wykonali badania mózgów 50 babć, pokazując im m.in. fotografie ich wnuków oraz ich dorosłych dzieci.

Kiedy kobiety patrzyły na zdjęcia wnucząt, silniej aktywowały się obszary mózgu związane z empatią emocjonalną. Jak tłumaczył jeden z autorów badania, prof. James Rilling, może to oznaczać, że babcie są szczególnie nastawione na odczuwanie emocji swoich wnuków – ich radości, ale również smutku.

To oczywiście nie oznacza, że każda babcia z biologicznych powodów musi od razu rozpieszczać wnuka. Pokazuje jednak, że relacja dziadków z wnukami rzeczywiście może różnić się od tej, którą wcześniej mieli z własnymi dziećmi.

Dlatego czasem patrzymy na własnych rodziców i zastanawiamy się: "Gdzie byliście, kiedy ja miałam osiem lat?". Mama, która kiedyś nie pozwalała odejść od stołu bez zjedzenia obiadu, dziś pyta wnuka, na co ma ochotę i przygotowuje mu osobne danie. Tata, który pilnował godziny powrotu do domu co do minuty, nagle staje się dziadkiem przekonanym, że "dziecko musi mieć trochę swobody".

Bliska relacja z dziadkami jest dla dzieci cenna

Warto spojrzeć na to z jeszcze jednej strony. Badania wskazują, że silna i bliska relacja z dziadkami może wiązać się z korzyściami dla dzieci.

Opublikowana w 2026 roku metaanaliza objęła 59 niezależnych prób i łącznie ponad 71 tys. osób. Naukowcy znaleźli niewielki, ale istotny pozytywny związek między jakością relacji dziadków z wnukami a rozwojem dzieci i młodych ludzi. Szczególnie wyraźny był on w obszarze funkcjonowania społecznego, a także psychologicznego i zachowania.

Nie chodzi więc o to, że dodatkowa gałka lodów wychowuje szczęśliwszego człowieka. Chodzi o relację, która często kryje się za tym "rozpieszczaniem" – uwagę, bliskość, zainteresowanie i poczucie, że jest jeszcze jedna osoba, dla której jesteśmy wyjątkowo ważni.

Są jednak zasady, których dziadkowie nie powinni łamać

To wszystko nie oznacza oczywiście, że dziadkowie mogą robić absolutnie wszystko, a rodzice powinni milczeć. Są granice. Dotyczy to przede wszystkim bezpieczeństwa i zdrowia dziecka – alergii, przyjmowanych leków, zasad przewożenia w samochodzie czy innych zaleceń, których złamanie może mu zaszkodzić.

Problemem staje się również sytuacja, w której dziadkowie świadomie podważają autorytet rodzica. Czym innym jest powiedzenie: "Dzisiaj przeczytamy jeszcze jedną bajkę", a czym innym: "Mama przesadza..." W tym drugim przypadku to już wyraźne przekroczenie granic.

Jeśli natomiast babcia od czasu do czasu poda deser przed obiadem, dziadek kupi kolejną niepotrzebną zabawkę albo oboje pozwolą wnukowi pójść spać godzinę później, to chyba nic takiego się nie stanie?

Dzieci bardzo szybko uczą się przecież, że w różnych miejscach obowiązują trochę inne zasady. Wiedzą, że inaczej zachowujemy się w szkole, inaczej w domu, a jeszcze inaczej podczas wakacji. Mogą więc również nauczyć się, że to, że "u babci można trochę więcej" nie oznacza automatycznie, że w domu przestały obowiązywać ustalenia rodziców.

Źródło: parents.com