dziewczynka je fast fooda
Statystyki dotyczące nadwagi u dzieci są porażające. fot. Storyblocks.com

Podczas Forum Zdrowia Dzieci eksperci przyznali wprost: jedna trzecia dziewięciolatków w Polsce ma nadmierną masę ciała, a prognozy na kolejne lata są jeszcze bardziej niepokojące. Wnioski są jednoznaczne – bez wczesnej profilaktyki i realnego wsparcia rodzin, konsekwencje będziemy ponosić przez dekady.

REKLAMA

Jedna trzecia dzieci z nadmierną masą ciała

Problem nadwagi i otyłości u dzieci przestał być marginalny. Jak podkreślała prof. dr hab. med. i n. o zdr. Anna Fijałkowska z Instytutu Matki i Dziecka, skala zjawiska wyraźnie narasta między 7. a 9. rokiem życia.

"Jedna trzecia polskich dziewięciolatków ma nadmierną masę ciała. To oznacza, że 90 proc. dzieci, które mają nadwagę i otyłość związaną z czynnikami środowiskowymi, a nie z uwarunkowaniami genetycznymi" – powiedziała.

Prognozy na 2035 rok: prawie połowa dzieci z nadwagą lub otyłością

Jeszcze mocniejsze liczby przedstawił prof. dr hab. n. med. Artur Mazur, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego.

"Prognozy dla Polski wskazują, że w 2035 r. nadwagę lub otyłość będzie mieć 45 proc. dzieci w wieku 5–19 lat, czyli około 2,7 mln osób. Ponad 60 proc. dzieci otyłych dziś pozostanie otyłymi w dorosłości. Co więcej, aż 34 proc. z nich osiągnie BMI powyżej 40, czyli poziom otyłości zagrażającej zdrowiu i życiu, wymagającej specjalistycznego leczenia, a niekiedy także interwencji chirurgicznej" – powiedział.

System istnieje, ale nie działa tak, jak powinien

Dr hab. n. med. Paweł Matusik, prof. SUM i prezes Polskiego Towarzystwa Otyłości Dziecięcej, zwracał uwagę, że narzędzia wczesnego wykrywania teoretycznie są dostępne.

"W podstawowej opiece zdrowotnej nadal mamy narzędzie wczesnego wykrywania w postaci badań bilansowych, a dodatkowym wsparciem jest opieka koordynowana. Pojawiają się też nowe inicjatywy, takie jak pomysł wprowadzenia obesitologii jako przedmiotu na uczelniach medycznych, żeby od podstaw szkolić lekarzy w rozpoznawaniu i leczeniu tej choroby. To są dobre kierunki, choć kluczowe pozostaje lepsze wdrażanie rozwiązań, które już zostały wprowadzone" – stwierdził.

Problemem nie jest więc brak systemu, ale jego nieskuteczność w praktyce.

Profilaktyka zaczyna się wcześniej, niż myślimy

Dr n. med. Anna Liber z Instytutu Matki i Dziecka przypomniała, że profilaktyka nie zaczyna się w szkole, ale dużo wcześniej.

"Kluczowe znaczenie ma profilaktyka i rozpoczęcie interwencji jak najwcześniej – już w okresie przedkoncepcyjnym".

Znaczenie mają m.in. status metaboliczny matki, promocja karmienia piersią i kształtowanie nawyków żywieniowych od pierwszych lat życia. Bez spójnych działań systemowych i realnej edukacji zdrowotnej problem będzie tylko narastał.

Jeśli naprawdę zależy nam na zdrowiu dzieci, musimy przestać reagować dopiero wtedy, gdy choroba już się rozwinie.

Źródło: rynekzdrowia.pl

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl