nastolatka w słuchawkach wpatrzona w ekran smartfona
Dzisiejsze nastolatki wolą kontakt internetowy ze znajomymi. fot. Vodafone x Rankin everyone.connected/Pexels

Dzisiejsze nastolatki mają kontakt ze znajomymi niemal bez przerwy, ale coraz rzadziej spotykają się z nimi twarzą w twarz. Ich rodzice w tym wieku spędzali całe popołudnia na podwórku, boisku czy u znajomych. Skąd wzięła się ta zmiana i czy rzeczywiście powinniśmy się nią martwić?

REKLAMA

Nastolatki coraz rzadziej spotykają się na żywo

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu nastolatek po szkole znikał z domu, żeby spotkać się ze znajomymi. Ławka przed blokiem, boisko, trzepak, posiadówka u którejś z koleżanek w domu albo włóczenie się po mieście – okazji do bycia razem nie brakowało.

Dziś wielu rodziców obserwuje coś zupełnie innego. Ich dzieci potrafią godzinami rozmawiać z kolegami (głównie na komunikatorach), ale niekoniecznie wychodzą z nimi z domu.

To nie tylko wrażenie rodziców, którzy wspominają własną młodość. Dane, na które powołuje się portal Parents.com, pokazują, że sposób spędzania wolnego czasu przez młodych ludzi rzeczywiście się zmienia.

Analizy dotyczące nastolatków wskazują na spadek liczby spotkań ze znajomymi twarzą w twarz, a jednocześnie coraz więcej czasu młodzi ludzie spędzają samotnie lub przed ekranem. Taki znak czasów – powiem, bo widzimy to na co dzień np. w komunikacji miejskiej.

W Stanach Zjednoczonych dane Bureau of Labor Statistics pokazują, że osoby w wieku 15-24 lat w 2025 roku poświęcały na kontakty towarzyskie około 35 minut dziennie. Te same dane pokazują również spadek zaangażowania Amerykanów w bezpośrednie kontakty społeczne na przestrzeni poprzednich lat – w 2024 roku 30 proc. osób deklarowało podejmowanie takich aktywności codziennie. Natomiast w 2014 roku takie zwyczaje deklarowało 38 proc. ankietowanych.

To dziś widać jasno: młodzi znacznie rzadziej odwiedzają znajomych, rzadziej chodzą na randki, a częściej deklarują spędzanie wolnego czasu samotnie. Dla pokolenia dzisiejszych rodziców może to być trudne do zrozumienia. W ich nastoletnich czasach telefon służył przede wszystkim do krótkiej rozmowy, a internet dopiero raczkował. Jeśli chciało się wiedzieć, co słychać u koleżanki czy kolegi, trzeba było się z nim spotkać albo zadzwonić.

Dzisiaj kontakt może trwać właściwie bez przerwy. Grupy na komunikatorach, media społecznościowe, gry online czy wspólne oglądanie treści sprawiają, że nastolatek może być cały dzień w kontakcie ze znajomymi, nawet jeśli nie opuszcza swojego pokoju.

To nie zawsze oznacza, że młodzi są samotni

I właśnie tutaj warto uważać z prostym stwierdzeniem, że „dzieci siedzą tylko w telefonach”. Dla współczesnych nastolatków internet jest również miejscem spotkań. Rozmawiają tam, żartują, grają, wymieniają się informacjami i komentują wydarzenia ze swojego życia.

Problem polega na tym, że kontakt online nie zastępuje wszystkich doświadczeń, które daje spotkanie twarzą w twarz. Podczas bezpośredniej rozmowy młody człowiek uczy się odczytywać gesty, ton głosu i mimikę. Musi również reagować na niezręczną ciszę, rozwiązywać konflikty, negocjować i dostosowywać się do innych.

To umiejętności, których nie da się w pełni wyćwiczyć podczas pisania wiadomości czy grania ze znajomymi przez internet. Winne nie są jednak wyłącznie smartfony. Zmieniło się również życie nastolatków. Dzieci mają dziś mnóstwo zajęć dodatkowych, treningów, korepetycji i obowiązków szkolnych. Wolnego czasu jest mniej, a ten, który zostaje, łatwo wypełnić ekranem.

Zmieniła się także przestrzeń, w której młodzi mogą po prostu być razem. Kiedyś naturalnym miejscem spotkań były podwórka, boiska czy klatki schodowe. Dziś rodzice często nie chcą, aby dzieci długo przebywały bez opieki, a część dawnych miejsc po prostu przestała pełnić swoją funkcję. Przykładem może być zabawny fakt, że moi synowie zupełnie nie wiedzieli, czym jest trzepak, chociaż jeden z nich nadal stoi koło naszego bloku.

Do tego dochodzą doświadczenia ostatnich lat. Pandemia przyzwyczaiła wiele osób do kontaktów zdalnych, a część tych nawyków pozostała z nami na dłużej. Spotkanie online jest wygodne, nie wymaga dojazdu i pozwala uniknąć wielu sytuacji, które dla nieśmiałego nastolatka mogą być stresujące.

Rodzic nie powinien jednak wypowiadać wojny smartfonowi

Jeżeli nastolatek większość wolnego czasu spędza w internecie, naturalną reakcją rodzica może być wypowiedzenie zdań typu: "Odłóż telefon i idź do ludzi". Tyle że taki komunikat niekoniecznie zadziała.

Znacznie lepiej zacząć od rozmowy. Warto zapytać dziecko, co właściwie robi w sieci i co najbardziej lubi w swoich aktywnościach. Jeśli nastolatek uwielbia gry fabularne, można poszukać lokalnej grupy, w której będzie mógł spotkać osoby o podobnych zainteresowaniach. Jeśli interesuje się muzyką, sportem, fotografią czy teatrem, warto szukać okazji do rozwijania tych pasji razem z innymi.

Nie chodzi o to, żeby wyrwać dziecko z internetu za wszelką cenę. Chodzi o znalezienie sposobu, aby jego zainteresowania stały się również okazją do kontaktu w prawdziwym świecie.

Czasem wystarczy stworzyć okazję

Rodzice mogą też zrobić coś bardzo prostego – zaprosić znajomych dziecka do domu. Pizza, film, planszówki czy wspólne granie mogą być znacznie lepszym początkiem niż wykład o tym, że "za naszych czasów wszyscy wychodzili na dwór".

Ważne jest również pozostawienie nastolatkowi przestrzeni. Rodzic może ułatwić spotkanie, podwieźć dziecko, pozwolić mu zaprosić kolegów, ale nie powinien organizować całego życia towarzyskiego za nie.

I jeszcze jedno: warto spojrzeć na siebie. Jeżeli dorośli sami niemal wyłącznie piszą wiadomości, pracują zdalnie i rzadko spotykają się ze znajomymi, trudno przekonać dziecko, że relacje na żywo są ważne.

Dzisiejsze nastolatki niekoniecznie są więc mniej towarzyskie. Być może po prostu towarzyskość wygląda dziś inaczej niż wtedy, gdy ich rodzice byli nastolatkami. Nie oznacza to jednak, że bezpośrednie relacje straciły znaczenie. Wręcz przeciwnie. Młody człowiek nadal potrzebuje przyjaciół, wspólnych doświadczeń, śmiechu, sporów i zwyczajnego przebywania razem.

Źródło: parents.com