wychowanie dziecka
Coraz więcej rodziców twierdzi, że potrzebuje równowagi między miłością a wychowaniem. pexel.com

Jeszcze kilka lat temu gentle parenting, czyli łagodne rodzicielstwo było uznawane za wzór nowoczesnego wychowania. Dziś coraz więcej rodziców przyznaje, że nieustanne tłumaczenie, negocjowanie i kontrolowanie własnych emocji zwyczajnie ich wyczerpuje. Eksperci uspokajają jednak – to nie łagodne rodzicielstwo zawiodło, ale sposób, w jaki wielu z nas zaczęło je rozumieć.

REKLAMA

Przez ostatnie lata media społecznościowe przekonywały rodziców, że dobry opiekun zawsze zachowuje spokój, nigdy nie podnosi głosu i cierpliwie tłumaczy dziecku każdą decyzję. Nagrania z podpisami "co powiedzieć zamiast krzyczeć" czy "jak odpowiedzieć dziecku z empatią" zdobywały miliony wyświetleń. Dla wielu rodziców "gentle parenting" stało się nie tylko stylem wychowania, ale wręcz listą zasad, których trzeba bezwzględnie przestrzegać.

Dziś coraz częściej słychać jednak głosy, że taki model bywa trudny do utrzymania. Rodzice przyznają, że nieustanne analizowanie każdej reakcji, szukanie idealnych słów i obawa przed popełnieniem błędu powodują zmęczenie, a nawet poczucie winy.

Problemem nie była empatia

Zdaniem psychologów nie oznacza to jednak, że "gentle parenting" okazało się porażką. Wręcz przeciwnie – problem pojawił się wtedy, gdy zaczęto mylić empatyczne wychowanie z pobłażliwością.

"Gentle parenting" od początku zakładało szacunek dla emocji dziecka, przy jednoczesnym stawianiu jasnych granic. Dziecko ma prawo się złościć, płakać czy przeżywać frustrację, ale nie oznacza to zgody na obrażanie innych, bicie rodzeństwa czy ignorowanie ustalonych zasad. To właśnie ten drugi element – konsekwencja – bardzo często była pomijana.

Rodzice chcą wrócić do równowagi

Coraz częściej mówi się dziś o potrzebie znalezienia złotego środka. Rodzice nie chcą wracać do wychowania opartego na krzyku i karach, ale jednocześnie przyznają, że dzieci potrzebują przewidywalności oraz jasno określonych zasad.

Psychologowie od lat wskazują, że najlepsze efekty przynosi styl wychowania łączący uważność z konsekwencją. Rodzic nie ignoruje emocji dziecka, ale nie rezygnuje też z wyznaczania granic. Może powiedzieć: "Widzę, że jesteś zły, ale nie pozwolę ci uderzyć siostry" albo "Rozumiem, że nie chcesz kończyć zabawy, jednak pora wracać do domu".

Koniec perfekcyjnego rodzica?

Zmienia się również podejście samych rodziców. Coraz więcej z nich otwarcie mówi, że nie chce już dążyć do nierealnego ideału, który przez lata promowały media społecznościowe.

Zamiast zastanawiać się, czy każda reakcja była "wystarczająco łagodna", chcą wychowywać dzieci w sposób bardziej autentyczny. Oznacza to zgodę na własne błędy, gorszy dzień czy chwilę zniecierpliwienia, ale także większą dbałość o relację z dzieckiem.

To właśnie w tym kierunku zmierza dziś dyskusja o rodzicielstwie. Nie chodzi o porzucenie empatii, lecz o odejście od przekonania, że dobry rodzic musi być idealny. Dzieci potrzebują nie tylko zrozumienia, ale również poczucia bezpieczeństwa, które budują jasne granice i przewidywalne zasady. To dlatego coraz częściej mówi się nie o końcu gentle parenting, ale o jego dojrzalszym jego rozumieniu.