
Popularni youtuberzy Wojan i Palion usłyszeli zarzuty od UOKiK dotyczące sposobu reklamowania produktów kierowanych do dzieci. Urząd wskazuje, że twórcy mieli zacierać granicę między rozrywką a reklamą, wykorzystując m.in. filmy z Minecrafta i sugestie zachęcające najmłodszych do zakupów. Sprawdzamy, jakie praktyki wzbudziły zastrzeżenia i dlaczego eksperci ostrzegają rodziców.
Youtuberzy mają zarzut za reklamowanie napojów
Wojciech "Wojan" Tomalka i Paweł "Palion" Palion, jedni z najpopularniejszych youtuberów wśród dzieci i nastolatków, usłyszeli zarzuty od Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zdaniem UOKiK twórcy mieli stosować agresywne praktyki reklamowe, które mogły wywierać presję na najmłodszych odbiorcach i zachęcać ich do kupowania sygnowanych przez nich produktów.
Sprawa dotyczy przede wszystkim napojów, lodów, ubrań i gadżetów promowanych nazwiskami oraz pseudonimami influencerów. Urząd uznał, że granica między rozrywką a reklamą została zatarta w sposób, który mógł wprowadzać dzieci w błąd.
1. Reklama ukryta w ulubionej grze
Jednym z głównych zarzutów UOKiK jest sposób promowania produktów podczas filmów z gry Minecraft. Twórcy mieli budować wirtualne sklepy, w których pojawiały się ich własne produkty.
Dla dorosłego odbiorcy może to wyglądać jak element zabawy, jednak dla dziecka taki przekaz staje się naturalną częścią ulubionej gry. W efekcie reklama przestaje być rozpoznawalna jako reklama, a zaczyna funkcjonować jako element świata stworzonego przez influencera.
2. Zacieranie granicy między zabawą a sprzedażą
Według UOKiK reklamy były wplatane w treści rozrywkowe bez odpowiedniego oznaczenia. Dzieci oglądały filmy, transmisje na żywo i materiały z gier, nie mając świadomości, że są jednocześnie odbiorcami przekazu marketingowego.
Urząd wskazuje, że takie działania mogły wywierać presję zakupową na najmłodszych i zachęcać ich do kupowania konkretnych produktów spożywczych oraz gadżetów.
3. Sugestie, że produkty mają wyjątkowe właściwości
Kolejny zarzut dotyczy komunikatów, które mogły szczególnie oddziaływać na dziecięcą wyobraźnię. Według UOKiK twórcy sugerowali, że ich produkty są "magiczne" albo "przynoszą szczęście".
Takie przekazy mogą sprawiać, że dziecko postrzega zakup produktu nie jako zwykłą decyzję konsumencką, ale jako coś wyjątkowego i pożądanego.
UOKiK: dzieci wymagają szczególnej ochrony
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny podkreśla, że dzieci są szczególnie podatne na przekazy reklamowe.
"Dzieci nie mogą być poddawane presji zakupowej poprzez agresywną reklamę. Przekaz reklamowy jest wpleciony w treści o charakterze rozrywkowym. Dzieci muszą być chronione przed takimi działaniami."
Jak zaznacza urząd, najmłodsi często nie potrafią odróżnić rozrywki od reklamy, dlatego prawo przewiduje dla nich szczególną ochronę przed praktykami marketingowymi.
Kontrowersje wokół składu produktów
Dodatkowe wątpliwości wzbudziły również same produkty spożywcze sygnowane przez influencerów. Ich skład przeanalizowała Katarzyna Bosacka, która w obszernym wpisie na Instagramie skrytykowała zarówno recepturę, jak i sposób kierowania takich produktów do dzieci.
Dziennikarka zwróciła uwagę, że napoje składają się głównie z wody, zagęszczonego soku jabłkowego oraz cukru. Podkreśliła również, że jedna butelka zawiera niemal pięć łyżeczek cukru, co odpowiada dziennemu limitowi dla 10-latka i znacząco przekracza zalecaną ilość dla młodszych dzieci.
Ocena składu produktów nie jest jednak przedmiotem postępowania prowadzonego przez UOKiK. Urząd bada przede wszystkim sposób ich reklamowania i wpływ takich działań na najmłodszych konsumentów. Tu należałoby być może zapytać o zdanie Głównego Inspektora Sanitarnego.
Sprawa Wojana i Paliona pokazuje, jak dużą odpowiedzialność ponoszą dziś internetowi twórcy. Gdy ich głównymi odbiorcami są dzieci, granica między rozrywką a reklamą nie może się zacierać, a przekazy marketingowe powinny być jednoznacznie oznaczone i zgodne z przepisami.
Źródło: uokik.gov.pl, rmf.fm, instagram.com
Zobacz także




