
Minecraft i YouTube to dziś jedna z najpopularniejszych form rozrywki dla dzieci w 2026 roku. Choć gra ma oznaczenie PEGI 7 i uchodzi za bezpieczną, filmiki z grania mogą działać na młodsze dzieci zupełnie inaczej, niż zakładamy. Sprawdziłam, jak reagują moi 6- i 8-latek – i postanowiłam postawić granice.
Rozrywka dla dzieciaków na miarę 2026 roku
Kiedy byłam dzieckiem, w telewizji oglądało się głównie dobranockę i poranne programy, takie jak "Pan Tik-Tak" czy "Domowe przedszkole". Resztę bajek poznawało się w kinie albo na kasetach VHS. Dopiero gdy poszłam do szkoły, pojawiły się pierwsze kanały z kreskówkami – MiniMax, Fox Kids, Cartoon Network czy Jetix.
Dziś dzieci mają do dyspozycji ogromną ofertę kanałów, często kilka wykupionych przez rodziców platform streamingowych, a mimo to i tak sporo czasu spędzają przed telewizorem lub smartfonem, oglądając tzw. głupoty na YouTubie. Nie wiem, jak u was, ale moje dzieci (chłopcy w wieku 6 i 8 lat) uwielbiają różne filmy na YouTubie.
Od teledysków do ulubionych dziecięcych piosenek, przez materiały o grach planszowych, aż po zapisy live'ów z grania w Minecrafta. Minecraft jest oficjalnie oznaczony klasyfikacją PEGI 7, co oznacza, że według ekspertów gra jest odpowiednia dla dzieci od 7. roku życia. W sieci pojawiają się informacje, że młodsze dzieci mogą korzystać z trybu kreatywnego, czyli tworzyć własne elementy gry, bez walki i innych stresujących sytuacji.
Przyznam jednak, że moje dzieci nigdy nie grały w Minecrafta na komputerze, a na konsoli wybieramy raczej gry dla młodszych – z bohaterami Disneya, LEGO czy edukacyjne. Od jakiegoś czasu fascynują się Minecraftem, ale głównie jako zabawką (np. zestawy klocków) czy motywem na ubraniach i akcesoriach. Z samą grą miały do czynienia jedynie poprzez filmy na YouTubie.
Filmiki z Minecfraftem i "uroczymi" bohaterami
Ostatnio moja koleżanka redakcyjna apelowała do rodziców, by zachowali ostrożność, pozwalając dzieciom grać w gry typu Minecraft. Ekspertka od układu nerwowego, Monika Włodarczyk-Has, na swoim Instagramie ostrzegała przed tego typu aplikacjami. Zwracała uwagę na to, jak są zaprojektowane – w sposób, który może uzależniać, bo dzieciom trudno jest przerwać grę bez wyraźnego zakończenia etapu.
I tu pojawia się problem filmów na YouTubie. Moje dzieci nie oglądają anonimowych nagrań z grania w Minecrafta, lecz konkretnych dwóch youtuberów – Luczka i Pimpka. Ich filmy polegają na pokazywaniu, jak budować różne elementy w grze, jak przechodzić kolejne poziomy czy wykonywać konkretne zadania.
W teorii brzmi to w porządku. W praktyce jednak Luczek i Pimpek to dwaj bohaterowie stworzeni w świecie Minecrafta jako niebieski i czewrony piesek, których zachowanie nie do końca mi odpowiada. Nie jestem pewna, czy chcę, by byli wzorami do naśladowania dla moich dzieci. Nie zrozumcie mnie źle – nie chcę demonizować youtuberów.
Żyjemy w czasach, gdy to dla wielu osób zawód jak każdy inny. Chodzi mi raczej o konkretne zachowania prezentowane w filmach. Pojawiają się tam momenty przemocy, agresji, okładanie jakimiś broniami po czym leje się krew, nieodpowiednie dla takich dzieci słownictwo, a ja mam wrażenie, że to nie są treści przeznaczone dla sześciolatków. Patrzę na to z perspektywy rodzica – widzę, jak po kilku takich filmach moje dzieci są przebodźcowane, pobudzone i jak reagują na konieczność wyłączenia ekranu.
Zauważyłam też zachowania, które budzą mój sprzeciw. Oczywiście nie oczekuję, że chłopcy będą spokojnie czesać lalki, ale wierzę, że można bawić się bez elementów przemocy. Tymczasem po obejrzeniu tych materiałów zdarzało im się odtwarzać sceny strzelania czy bijatyk, czego wcześniej raczej nie robili.
Jako rodzic decyduję co oglądają moje dzieci
Nie chcę demonizować tych filmów całkowicie. Myślę, że dla starszych dzieci to rozrywka, która dziś jest czymś normalnym. Kiedy sama miałam kilkanaście lat, też grało się w różne gry na konsoli czy komputerze, a dorośli narzekali, "w co my w ogóle gramy".
Jestem jednak zdania, że wszystko powinno być dostosowane do wieku dziecka. Nie zabraniam moim synom zabaw w świecie Minecrafta w wersji analogowej – projektowania na kartce czy budowania z klocków LEGO. Psycholog dziecięcy Jarek Żyliński w wywiadzie powiedział mi, że zabawa analogowa i znajomość motywu to nie to samo co intensywne, dynamiczne treści ekranowe – i tej myśli się trzymam.
Uważam, że filmy z grania w Minecrafta czy sama gra są raczej przeznaczone dla starszych dzieci, dlatego jako rodzic na razie nie pozwalam moim synom nabijać wyświetleń Luczkowi i Pimpkowi. Inni rodzice mogą zdecydować inaczej – to ich własna, rodzicielska decyzja.
Nie chcę wychowywać dzieci pod kloszem ani udawać, że świat cyfrowy nie istnieje. Chcę jednak, by wchodzili w niego stopniowo, w tempie dopasowanym do ich wieku i wrażliwości. Być może za rok czy dwa sama uznam, że to już dobry moment na Minecrafta w pełnej wersji. Dziś jednak wybieram ostrożność, bo choć technologia się zmienia, jedno pozostaje bez zmian – to rodzic ponosi odpowiedzialność za to, co i kiedy trafia do świata jego dziecka.
