niemowlak płacze na rękach rodzica
Płaczące dzieci przeszkadzają ludziom w przestrzeni publicznej. fot. Toa Heftiba/Unsplash

Płacz dziecka w restauracji czy autobusie coraz częściej wywołuje irytację dorosłych i gorące dyskusje w internecie. Czy naprawdę oczekujemy od niemowląt i małych dzieci zachowania godnego dorosłych? Film z TikToka w przewrotny sposób pokazuje, dlaczego warto spojrzeć na ten problem z zupełnie innej perspektywy.

REKLAMA

Dzieci przeszkadzają dorosłym wszędzie

Żyjemy niestety w czasach, w których dzieci i rodzice są coraz mniej życzliwie odbierani w przestrzeni publicznej. Niektórzy rodzice otwarcie mówią, że spotykają się z hejtem, inni zwracają uwagę na brak wyrozumiałości, empatii i zwykłej ludzkiej życzliwości.

Osoby krytykujące rodziców często argumentują jednak, że problem nie bierze się znikąd. Zwracają uwagę na sytuacje, w których dzieciom pozwala się na wszystko, a rodzice nie reagują na zachowania przekraczające społeczne normy, naruszające komfort innych czy po prostu niebezpieczne.

Są jednak również sytuacje, w których dzieci zachowują się po prostu jak dzieci. Niemowlęta nie potrafią komunikować swoich potrzeb inaczej niż płaczem, a starsze dzieci dopiero uczą się funkcjonowania w społeczeństwie, radzenia sobie z emocjami i kontrolowania swoich reakcji. Ich zachowanie często jest więc całkowicie naturalne i adekwatne do etapu rozwoju.

Nie wszystkim dorosłym łatwo to zrozumieć. Najprościej byłoby powiedzieć, że dzieci mają prawo zachowywać się jak dzieci, bo dopiero poznają świat i uczą się w nim funkcjonować. To prawda. Prawdą jest jednak również to, że współcześni dorośli sami funkcjonują pod ogromną presją.

Tempo życia, ciągły pośpiech, nadmiar bodźców i nieustanne oczekiwania sprawiają, że nasza cierpliwość jest dziś znacznie mniejsza niż kiedyś. Coraz trudniej tolerujemy hałas, płacz dziecka w autobusie czy restauracji albo głośne zachowanie kilkulatków.

W pewnym stopniu wynika to po prostu z realiów, w których żyjemy. Jeśli jednak będziemy mieć tego świadomość i zadbamy także o własną regenerację oraz układ nerwowy, łatwiej będzie nam znaleźć w sobie zrozumienie i empatię wobec dzieci oraz ich rodziców.

"Ej, niemowlę, czemu drzesz mordę?"

Ostatnio na TikToku trafiłam na świetny, komediowy filmik, który w trafny sposób pokazuje ten problem. Influencer i stand-uper znany jako SynMojegoTaty przedstawił absurdalną rozmowę między zirytowanym gościem restauracji a płaczącym niemowlęciem.

Cała wymiana zdań ma charakter satyry i pokazuje, jak bardzo oderwane od rzeczywistości jest oczekiwanie, że niemowlę czy małe dziecko będzie zachowywać się jak dorosły człowiek.

"Ej, słuchajcie, byłem ostatnio w restauracji i jakieś niemowlę strasznie darło mordę, nie? Więc podchodzę do niego i mówię: 'Ej, niemowlę, co ty tak drzesz tę mordę?'. I on się na mnie patrzy i mówi: 'No proszę pana, nie wiem, czy pan zauważył dzieckiem i jako dziecko nie potrafię się regulować w inny sposób niż, jak to pan kolokwialnie nazwał, przez mordy darcie'.

[...] 'Nie widzisz, że tu innym przeszkadzasz, inni też tutaj chcą spędzić sobie czas i ty tutaj drzesz mordę'. No i on mi wtedy odpowiada, że doskonale rozumie, że dla niego to też nie jest komfortowa sytuacja, ale niestety ludzie są różni. Jedni są za grubi, inni za chudzi, jedni są brzydcy, drudzy ładni, jedni głośno się śmieją, drudzy głośno jedzą" – wymienia autor nagrania.

Choć dialog jest celowo przerysowany i pełen absurdu, bardzo dobrze pokazuje, jak nieracjonalne bywają oczekiwania części dorosłych wobec najmłodszych dzieci. Influencer zwraca uwagę na coś jeszcze ważniejszego:

"Żyjemy w społeczeństwie i jako umowę społeczną przyjęliśmy to, że dla lekkiego dyskomfortu i ograniczenia swojej wolności możemy żyć we względnie bezpiecznym i sprawiedliwym społeczeństwie" – zauważa influencer w roli niemowlaka.

Trudno się z tym nie zgodzić. Życie w społeczeństwie oznacza, że od czasu do czasu wszyscy musimy zaakceptować pewne niedogodności. Tak samo jak tolerujemy hałaśliwy remont u sąsiada, rozmowę przez telefon w pociągu czy kolejkę w sklepie, tak samo warto zaakceptować fakt, że w przestrzeni publicznej są również dzieci.

Nie zawsze będą ciche, spokojne i uśmiechnięte. Czasem będą płakać, złościć się albo zachowywać głośniej niż byśmy chcieli. To nie oznacza jednak, że nie mają prawa być obecne w restauracji, autobusie czy galerii handlowej. Są częścią społeczeństwa tak samo jak każdy z nas.