mama podziwia góry z dzieckiem
Zamiast usuwać kłody spod nóg dziecka, naucz je pokonywać je. fot. Gabriel Tovar/Unsplash

Wielu rodziców chce uchronić dzieci przed stresem, porażkami i trudnymi doświadczeniami, wierząc, że to najlepsza droga do szczęśliwego dzieciństwa. Psychologowie ostrzegają jednak, że nadopiekuńczość może przynieść odwrotny skutek i osłabić odporność psychiczną najmłodszych. Wytrwałości nie da się nauczyć bez pozwolenia dziecku na mierzenie się z trudnościami.

REKLAMA

Rodzicielstwo to przygotowanie dziecka do dorosłości

Żyjemy w trudnych czasach, w których wychowywanie dzieci jest naprawdę dużym wyzwaniem. Dziś wiemy znacznie więcej o tym, jakie zachowania dorosłych mogą negatywnie wpływać na psychikę i rozwój emocjonalny najmłodszych. Nic więc dziwnego, że wielu rodziców stara się wychowywać świadomie i chce dać swoim dzieciom wszystko, co najlepsze.

Chcemy stosować się do zaleceń ekspertów, wierząc, że dzięki temu wyposażymy nasze pociechy w umiejętności, które pozwolą im wyrosnąć na szczęśliwych, spełnionych i pewnych siebie dorosłych.

Wielu przedstawicieli pokolenia dzisiejszych rodziców wciąż mierzy się z własnymi doświadczeniami z dzieciństwa. Coraz częściej przepracowujemy dawne zranienia na terapii, próbując poradzić sobie z brakami emocjonalnymi czy traumami wyniesionymi z domu rodzinnego.

To sprawia, że jeszcze bardziej zależy nam na tym, by uchronić nasze dzieci przed podobnymi doświadczeniami. Chcemy oszczędzić im bólu, który – jak pokazuje życie – może mieć wpływ na funkcjonowanie człowieka przez wiele kolejnych lat.

Psychologowie coraz częściej zwracają uwagę na zjawisko odwrotne do parentyfikacji. Wielu z nas jako dzieci musiało być ponadprzeciętnie samodzielnymi, brało na siebie zbyt dużą odpowiedzialność i zbyt wcześnie mierzyło się z problemami dorosłych. Dziś naturalnym odruchem jest więc chęć ochrony własnych dzieci przed podobnym ciężarem.

Ulegamy chęci bycia nadopiekuńczymi

Rodzice nie chcą, by ich synowie i córki przeżywali to, co kiedyś spotkało ich samych. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy ta potrzeba ochrony zaczyna wymykać się spod kontroli. W efekcie część rodziców staje się nadopiekuńcza i przyjmuje postawę tzw. rodziców helikopterowych.

To matki i ojcowie, którzy na każdym kroku usuwają dzieciom przeszkody z drogi, wyręczają je w różnych obowiązkach i starają się zapewnić im nieustanny komfort. Chcą, by dziecko zawsze czuło się dobrze i nie doświadczało frustracji czy porażek.

Tymczasem już dziś widać, że źle rozumiane bezstresowe wychowanie – pozbawione jasnych granic, zasad i konsekwencji – może prowadzić do wychowania osób roszczeniowych, mniej odpornych psychicznie i mających trudności z radzeniem sobie z wyzwaniami, jakie niesie dorosłe życie.

O tej tendencji w ciekawy sposób napisał na swoim Facebooku Marcin Rybak, który prowadzi profil Psychologiczny Kompas Emocji. W jednym z najnowszych wpisów mężczyzny możemy przeczytać: "Jeśli chcesz dziecko nauczyć wytrwałości, to nie wyręczaj dziecka kiedy występuje trudność. Bądź obecnym dorosłym i wspieraj, każdy coś robił kiedyś pierwszy raz".

Te słowa zwracają uwagę na coś, o czym coraz częściej mówią specjaliści zajmujący się rozwojem dzieci. Odporność psychiczna nie rodzi się z życia pozbawionego problemów, ale z doświadczenia ich pokonywania. Rodzic ma nie usuwać kłód spod nóg dziecka, tylko pomagać mu przez nie przechodzić i nauczyć je, jak w przyszłości pokonywać je samodzielnie albo jak podnosić się po upadku.

Bądź obok, kiedy się przewróci

Dziecko, które ma możliwość zmierzenia się z trudnością, popełnienia błędu i znalezienia rozwiązania przy wsparciu dorosłego, uczy się wiary we własne możliwości. Z kolei wyręczanie go na każdym kroku może sprawić, że w przyszłości będzie miało problem z podejmowaniem samodzielnych decyzji i zniechęci się już przy pierwszej przeszkodzie.

Nie oznacza to oczywiście, że rodzice powinni zostawiać dzieci same z ich problemami. Wręcz przeciwnie – najważniejsze jest mądre towarzyszenie. Rolą dorosłego nie jest usuwanie wszystkich przeszkód z drogi dziecka, ale pokazanie mu, że nawet jeśli coś się nie uda za pierwszym razem, warto próbować ponownie.

To właśnie takie doświadczenia budują wytrwałość, poczucie sprawczości i przekonanie, że trudności są naturalną częścią życia, a nie czymś, przed czym trzeba za wszelką cenę uciekać.