smutna zamyślona kobieta
Parentyfikacja często dotyczy najstarszych córek, które leczą się z ciężaru emocjonalnego jeszcze w dorosłości. fot. Pavel Danilyuk/Pexels

Dzieci zmuszone do bycia dorosłymi dorastają z ciężarem odpowiedzialności i żalem do rodziców. Najstarsze córki szczególnie odczuwają skutki parentyfikacji przez całe życie. W dorosłości przejmuje je perfekcjonizm, poczucie winy i trudność w dbaniu o własne potrzeby.

REKLAMA

Parentyfikacja: ciężar odpowiedzialności rodzica na dziecku

W pokoleniu urodzonym w latach 80. i 90. najczęstszym modelem wychowania była duża samodzielność dzieci – często wynikająca z nieobecności rodziców. Po upadku PRL-u matki i ojcowie koncentrowali się na zapewnieniu rodzinom jak najlepszego bytu, dlatego wielu z nich skupiało się przede wszystkim na pracy zawodowej i zarobkach. W opiece nad dziećmi pomagali dziadkowie oraz inni krewni, a wiele rodzin funkcjonowało w domach wielopokoleniowych.

Często młodsze rodzeństwo pozostawało pod opieką starszego, przez co najstarsze dzieci w rodzinie musiały być nadmiernie samodzielne, odpowiedzialne i „dorosłe” znacznie wcześniej, niż były na to gotowe. W tamtych, niełatwych czasach nie zawsze było miejsce na rozmowę o emocjach i ich uznanie. Wiele dzieci dorastało więc z doświadczeniem parentyfikacji.

Parentyfikacja to zjawisko polegające na odwróceniu ról – sytuacji, w której dziecko zostaje zmuszone do przejmowania obowiązków i odpowiedzialności należących do dorosłych. Nie chodzi wyłącznie o samodzielność czy wykonywanie domowych zadań. To także – a może przede wszystkim – ciężar emocjonalny i poczucie odpowiedzialności za innych.

Dzieci obciążone parentyfikacją często przez lata zmagają się z jej skutkami, nierzadko przy wsparciu terapeutów i psychologów. W dorosłości wciąż czują presję bycia nadmiernie odpowiedzialnymi, zaradnymi, gotowymi do ratowania świata.

Trudność, która ciąży w dorosłości

Szczególnie często parentyfikacją obciążane jest najstarsze dziecko w rodzinie, a zwłaszcza dziewczynki. Dziś wiele dorosłych kobiet otwarcie mówi o żalu wobec rodziców za to, że jako dzieci musiały dźwigać odpowiedzialność za "dorosłe sprawy".

Dzieci nie powinny przejmować obowiązków rodziców – ani tych związanych z opieką nad młodszym rodzeństwem, ani tych dotyczących problemów emocjonalnych czy finansowych rodziny. Nie powinny żyć troskami dorosłych ani czuć się odpowiedzialne za ich samopoczucie.

Pułapką parentyfikacji jest zagubienie granic – dziecko przestaje rozumieć, co jest jego obowiązkiem, a co należy do dorosłych. Może czuć się odpowiedzialne za los całej rodziny, za emocje rodziców, za ich szczęście i stabilność.

Córce może nawet schlebiać to, że matka jej ufa, że mówi: "tylko na tobie mogę polegać". W rzeczywistości jednak jest to odebranie dziecku prawa do dzieciństwa – do beztroski, niedojrzałości, popełniania błędów i skupienia się na własnym rozwoju.

Konsekwencje parentyfikacji często ujawniają się w dorosłości. Pojawia się perfekcjonizm, nadmierne poczucie odpowiedzialności, potrzeba kontrolowania sytuacji i brania winy za cudze emocje czy decyzje.

Parentyfikowana córka ma trudność w wyznaczaniu granic. Wchodzi w rolę ratowniczki – gotowej pomagać, wspierać i poświęcać się kosztem siebie. Próbuje zapracować na akceptację, szacunek i miłość, wierząc, że przysługują jej tylko wtedy, gdy "daje z siebie wszystko".

Żal do rodziców czasami ciągnie sie latami

Z czasem może dojść do powielania tego mechanizmu w relacji z własnymi dziećmi. Kobieta, która jako dziecko nie nauczyła się rozpoznawać i zaspokajać swoich potrzeb, może nieświadomie przekazywać dalej wzorzec emocjonalnego zaniedbania.

Przyzwyczajona do stawiania cudzych potrzeb ponad własnymi, nadal funkcjonuje w trybie samopoświęcenia. Widoczna jest przede wszystkim wtedy, gdy się stara, gdy dźwiga codzienne obowiązki w pojedynkę, gdy ratuje całą rodzinę: dzieci i partnera, tylko nie siebie.

Dzieci, które doświadczyły parentyfikacji to nie bohaterowie z peleryną, lecz często zagubione, emocjonalnie niewidoczne osoby, które zbyt wcześnie nauczyły się, że przetrwanie zależy od ich dojrzałości. Dorosłe kobiety (choic mężczyźni czasem również) maja o to przez lata żal do rodziców.

One wciąż starają się ponad swoje siły, by ktoś je docenił i pokochał, uważają też, że bez swojego wysiłku nie zasługują na tę miłość. Cena tej miłości bywa jednak bardzo wysoka: utracone dzieciństwo i poczucie, że na własne potrzeby nie ma już miejsca.

Źródło: medonet.pl