
Nadopiekuńczość i ciągłe skupienie na wynikach miały dać dzieciom lepszy start, a coraz częściej odbierają im spokój i pewność siebie. Badania pokazują, że presja sukcesu prowadzi do lęku, perfekcjonizmu i poczucia, że bez osiągnięć dziecko czuje, że jest niewystarczające. Tymczasem kluczem do wychowania silnego, szczęśliwego dziecka są inne nawyki.
Zrezygnuj z nadopiekuńczości
Zwykle rodzice, wychowując dzieci, chcą dla nich wszystkiego, co najlepsze. Zależy im, żeby miały dobre oceny, wygrywały konkursy, inwestują w rozwijające dodatkowe zajęcia i czasem snują ambitne plany na przyszłość. Wszystko po to, by wychować dziecko sukcesu, które będzie miało lżej i łatwiej w życiu niż oni sami. Ta skłonność rodziców skupiona na ciągłym dbaniu o osiągnięcia, jest dziś bardzo popularna. Problem w tym, że ten sposób w ogóle nie działa.
Badania i rozmowy z setkami ambitnych, odnoszących sukcesy dzieci pokazują coś niepokojącego. Wiele z nich żyje w stałym napięciu, nieustannie porównuje się z innymi i ocenia swoją wartość przez pryzmat ocen, rankingów i wyników. Wciąż czują dookoła siebie presję i mają poczucie, że bez sukcesów niewiele znaczą. Część zaczyna się nawet zastanawiać, czy miłość rodziców zależy od tego, jak dobrze sobie radzą np. w szkole.
Rodzicielstwo nastawione wyłącznie na wyniki bieże się zwykle z tego, że rodzxice mieli w zyciu pod górkę, do wszystkoego musieli dojść sami. Teraz nie chcą takiego samego trudu dla swoich dzieci. Mówią o "lepszej przyszłości", ale w praktyce często ich postawa prowadzi do perfekcjonizmu, lęku i obniżonego poczucia własnej wartości u pociechy. Dziecko zaczyna myśleć: "Jestem tyle wart, ile moje oceny w szkole/osiągnięcia naukowe". A to bardzo krucha podstawa.
Coraz więcej specjalistów zwraca uwagę na coś zupełnie innego, co jest kluczem w wychowaniu pewnych siebie, odnoszących sukcesy dzieci. To poczucie bycia potrzebnym i użytecznym. Gdy dziecko uczy się bycia sprawczym i pomocnym, buduje zdrowszą, stabilniejszą tożsamość. Taką, która jest oparta nie na krótkotrwałych sukcesach w szkole, ale na relacjach i realnym wpływie na świat.
Oto 3 proste kroki, które naprawdę mają znaczenie w wychowaniu dziecka:
1. Pomóż mu zauważać potrzeby innych, naucz empatii
Nie chodzi o branie udziału we wszystkich akcjach charytatywnych. Wystarczy skupienie na codziennych sytuacjach: pomoc starszej sąsiadce, która potrzebuje zrobienia zakupów w warzywniaku, pomoc koledze w zrozumieniu materiału z lekcji. Chodzi o to, by widzieć innych, pytać ich o to, jak się czują, czy potrzebują pomocy i wsparcia.
Takie doświadczenia dają dzieciom poczucie sprawczości i radość z bycia potrzebnym. To coś, co psychologowie nazywają "euforią pomagania". Najlepiej zacząć tego uczyć, dając przykład swoim zachowaniem. Bycie życzliwym i empatycznym sprawia, że wszyscy czujemy spełnienie i dumę.
2. Włącz odpowiedzialność w codzienne życie
Dzieci nie muszą pomagać w domu od czasu do czasu. Warto, by czuły, że są ważną częścią rodziny. Stałe, drobne obowiązki – nakrywanie do stołu, opieka nad zwierzęciem, pomoc młodszemu rodzeństwu – budują w dziecku tożsamość osoby, która wnosi coś do wspólnoty.
Dawanie obowiązków sprawia, że czujemy się wząni i potrzebni, a przy okazji budują w dzieciach poczucie, że wszyscy domownicy wspólnie pracują nad tym, by w domu było czysto i komfortowo.
Badania pokazują, że gdy mówimy dziecku "Jesteś pomocny", a nie tylko "Dziękuję za pomoc", chętniej angażuj się w kolejne działania. To wszystko dlatego, że zaczyna myśleć o sobie: "Jestem kimś, kto pomaga".
3. Pokazuj i tłumacz troskę o innych
Dzieci uczą się przez obserwację, ale potrzebują też komentarza i tłumaczeń. Gdy pomagasz komuś, nazwij to w rozmowie z dzieckiem prostymi słowami: "Zaprosiłam sąsiadkę na kolację, bo nie chciałam, żeby była sama" albo "Twój kolega z klasy wydawał się przytłoczony, więc chciałam mu ulżyć, pytając, czy mogę mu jakoś pomóc".
Dzięki temu dziecko uczy się nie tylko że pomagamy, ale dlaczego to robimy. Dostaje gotowy "scenariusz", z którego samo może skorzystać w przyszłości, kiedy bez towarzystwa rodzica doświadczy podobnej sytuacji.
Źródło: cnbc.com
