Od kiedy Meghan pokazała światu royal baby, staje się "naga". Skończmy niedorzeczne porównywanie!

Co jest nie tak z brzuchem Meghan? Nic!
Co jest nie tak z brzuchem Meghan? Nic!
Przyszło nam wychowywać dzieci w czasach nigdy niecichnącego oceniania. Jako ludzie zachowujemy się tak, jakbyśmy nagle odkryli ocenianie innych i nie mogli się nim nasycić. Tworzymy nowe podwaliny – Myślę, więc jestem – niechlubnie zamieniając na – Krytykuję, więc jestem – tylko do czego nas to doprowadzi?


To, co wyprawiamy w związku z narodzinami syna Meghan Markle i księcia Harrego trąci szaleństwem. Od kiedy przejęta nową rolą księżna Sussex zaprezentowała światu, zgodnie z tradycją królewskiego potomka, staje się z dnia na dzień coraz bardziej "naga".


Od królewskich podkładów…
I nie ma w poprzednim zdaniu przesady. Nie dalej, niż wczoraj, jeden z nagłówków zachwycał się ironicznie połączeniem białej sukienki z podkładami poporodowymi, inny wciąż ciążowym, mimo końca ciąży, brzuchem Meghan. Towarzystwo rozkręcało się dalej, a kiedy wydawało się, że ostatecznie powstał najgłupszy artykuł wokół tego tematu, pojawiał się kolejny, jeszcze gorszy.


Moja czara goryczy przelała się, kiedy jeden z poważnych portali opublikował nieprzyjemny post o tym, że księżna zaprezentowała swoje dziecko trzy dni po porodzie w pełnym makijażu i szpilkach. O, zgrozo! A jakże inaczej miała wyjść przed kamery największych ogólnoświatowych mediów, żeby zgodnie z wieloletnią tradycją zaprezentować światu królewskiego potomka? We wspomnianym podkładzie poporodowym?


… do królewskich standardów
Krytycy i krytyczki mówią o tym, że szpilki księżnej umacniają trend wyidealizowanej matki i że wpędzają kobiety w kompleksy. Proszę wybaczyć, ile zakompleksionych i niezakompleksionych mam wydało dziś na świat prawnuka królowej Wielkiej Brytanii? Porównywanie Meghan do matek z całego świata jest błędem i obłędem! A jeśli ktokolwiek stawia komuś wyśrubowane standardy to świat Meghan, a nie odwrotnie.


Rzeczywistość i codzienność Meghan Markle reguluje protokół królewski, a nie wyssane z palca oczekiwania całego świata. Przez szczególność swojego położenia i funkcji państwowej, jaką pełni, nie ma również mowy o podobieństwach między nią a innymi matkami. Księżna Sussex nie jest od nich ani lepsza, ani gorsza, jest od nich inna. Uświadomienie sobie tego powinno zatrzymać ciąg niedorzecznych porównań i krytyki.

Podczas kiedy cała energia zostaje skupiona na błędach (sic!) osób reprezentujących prawdopodobnie ostatni fundament tradycji i zasad, w równoległym świecie kolejna Kardashianka rodzi następne dziecko. Co mówi o naszej kondycji, jako ludzkości fakt, że bardziej piętnujemy puder na policzkach tej pierwszej niż dym z pudru unoszący się nad głowami tych drugich? Brakuje nam mądrości w wyborach, pogubiliśmy się tak bardzo, że już nie nadążamy z krytyką. Strzelamy nią na oślep jak głupcy.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...