Matka czwórki dzieci zwolniona na wychowawczym. Dyrektorkę "irytują kobiety w ciąży"

Matki powinny być objęte szczególną ochroną. Niestety to tylko mrzonki
Matki powinny być objęte szczególną ochroną. Niestety to tylko mrzonki Agencja Gazeta
Ciesząca się nieposzlakowaną opinią księgowa Zespołu Szkół Zawodowych na Podkarpaciu, matka czwórki dzieci, została zwolniona przez dyrektorkę podczas urlopu wychowawczego. Dyrektorka miała twierdzić, że "irytują ją kobiety w ciąży".


Jak pisze "Gazeta Wyborcza", pani Ewa ukończyła studia z finansów i rachunkowości na Akademii Ekonomicznej w Krakowie i studia podyplomowe z pedagogiki. Może się pochwalić stażem w Szwajcarii, certyfikatem ministra finansów do prowadzenia samodzielnej księgowości i doświadczeniem w księgowości w prywatnej firmie.


Do pracy zawsze przychodziła 15 minut przed czasem, żeby się do niej skrupulatnie przygotować.

Nie można zwolnić ciężarnej, ale można ją do zwolnienia nakłonić
Podczas rozmowy kwalifikacyjnej w 2008 roku, kiedy miała tylko jedno dziecko, zapytano ją o plany rodzicielskie. Odpowiedziała zgodnie z prawdą, że owszem – chciałaby, żeby jej rodzina się powiększyła. I została zatrudniona.


Kiedy jednak zaszła w ciążę, dyrektorka powtórzyła jej kilkukrotnie, że kobiety w ciąży ją irytują, w związku z czym powinna się zwolnić. Po miesiącu tego rodzaju próśb, pani Ewa zdobyła się na odwagę i powiedziała, że rezygnować z pracy nie zamierza.


Według pani Ewy to właśnie wtedy dyrektorka zaczęła "czepiać się" o wszystko i bezpodstawnie nazywać panią Ewę "konfliktową". Finalnie księgowa poszła na zwolnienie, urodziła syna i po półrocznym urlopie macierzyńskim wróciła do pracy.

Sąd przywrócił matkę do pracy
– Pani dyrektor mówiła, że jak na początku była zadowolona z mojej pracy, tak teraz nie jest. Stale wytykała mi zaniedbywanie obowiązków. To były drobiazgi: np. braki wpisów w książce obiektów. W końcu zlikwidowała moje stanowisko pracy i dała mi wypowiedzenie – opowiada pani Ewa.

Przełożonej nie udało się jednak zwolnić księgowej, ponieważ ta była już w kolejnej ciąży i odwołała się w sprawie zwolnienia do sądu. Urodziła córkę, potem kolejnego syna. W czerwcu ubiegłego roku poprosiła o urlop wychowawczy, który został jej udzielony do 25 maja 2021 roku.

Pismo do "Solidarności"
Pani Ewa jest objętą szczególną ochroną związkową członkinią związku zawodowego "Solidarność". Związki powierzyły jej obowiązek konsultacji z pracodawcą regulaminu Funduszu Świadczeń Socjalnych.

Szkoła na taką informację zareagowała natychmiastowo. W piśmie skierowanym do "Solidarności" reprezentanci placówki wskazują, że "powołanie Pani Ewy (…) na reprezentanta międzyzakładowej organizacji związkowej nie ma logicznego uzasadnienia", a "taka decyzja pozostaje do dzisiaj nierozwikłaną zagadką i budzi bardzo mieszane uczucia".

Od kwietnia do listopada szkoła wystosowała aż trzy pisma dotyczące pani Ewy. Pod jednym z nich podpisali się wszyscy pracownicy, choć – jak twierdzi księgowa – wynika to jedynie ze strachu przed gniewem dyrektorki. – Dynów to mała miejscowość, znajomi dzwonili do mnie i przepraszali, że złożyli swój podpis. Tłumaczyli się, że nie chcą stracić pracy – mówi kobieta.

Bogusława Buda, szefowa "Solidarności" w Rzeszowie, do której pisma trafiły, twierdzi, że pierwszy raz spotyka się z taką nagonką na pracownika. – Gdzie my żyjemy? Pracuję w oświacie tyle lat, ale po raz pierwszy się spotykam z taką sytuacją. Na pewno będę bronić tej pani – zapowiada.

Dyrektorka szkoły sprawy komentować nie zamierza; czeka na jej sądowne rozstrzygnięcie.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE