Na zdjęciu policja pod szkołą.
Do dziwnego zdarzenia doszło w jednej ze szkół – musiała interweniować policja. unsplash.com

Na teren szkoły w Kielcach wszedł obcy mężczyzna, który próbował nawiązywać kontakt z dziećmi. Jego zachowanie wzbudziło niepokój, a sprawą zajęła się policja. Reakcja pracowników była natychmiastowa.

REKLAMA

Obcy mężczyzna wszedł do szkoły w Kielcach. Próbował nawiązać kontakt z dziećmi

Niepokojące zdarzenie miało miejsce w jednej ze szkół podstawowych w Kielcach. Na teren placówki wszedł obcy mężczyzna, którego zachowanie wzbudziło poważne obawy wśród dorosłych. Pracownicy szybko zareagowali i zaalarmowali policję.

Obca osoba na terenie szkoły. Szybka reakcja pracowników

Według ustaleń, mężczyzna nie był związany ze szkołą, a jego obecność szybko zwróciła uwagę pracowników. Z relacji wynika, że próbował nawiązywać kontakt z dziećmi i zachowywał się w sposób, który uznano za niepokojący.

"Poinformowaliśmy natychmiast naszych pracowników, którzy wzmogli czujność nad osobami wchodzącymi. Włączyliśmy ograniczenia wchodzenia na teren szkoły, poruszania się po niej oraz wchodzenia do szatni" – powiedziała w rozmowie z kielce.tvp.pl Marzena Piwowarczyk, wicedyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 1 w Kielcach.

Podszywał się pod organizatora zajęć sportowych

Jak się okazało, mężczyzna miał podawać się za osobę organizującą zajęcia sportowe. To dodatkowo wzbudziło czujność, ponieważ próbował w ten sposób uwiarygodnić swoją obecność na terenie szkoły. Takie techniki nie są niczym nowym — psychologowie przypominają rodzicom od lat, że obcy i nieznajomy — czy trzeba się ich bać to pytanie, na które warto odpowiedzieć jeszcze zanim dziecko trafi do podobnej sytuacji. Kluczem jest nauczenie dziecka, że nawet miła, uśmiechnięta osoba dorosła może mieć złe intencje.

Po zgłoszeniu sprawy natychmiast podjęto działania, a sytuacją zajęła się policja.

"Trwają czynności zmierzające do ustalenia tożsamości tej osoby, potwierdzenia jej intencji i wyjaśnienia okoliczności, w jakich się tam znalazł i czego tam szukał" – poinformował starszy aspirant Jacek Borek z Zespołu Prasowo-Informacyjnego Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.

Zachowanie mężczyzny — budowanie pozorów wiarygodności i nawiązywanie kontaktu z dziećmi — przypomina mechanizm znany z przestępstw internetowych. Jak opisuje naTemat, proces budowania fałszywego zaufania wobec nieletnich to klasyczny schemat — a do sprawców często trafiają nastolatki, którym dorośli nie poświęcają wystarczająco dużo uwagi naTemat.pl, przez co brakuje im kogoś, komu mogłyby zaufać. O tym, czym jest grooming i co to jest, warto rozmawiać z dzieckiem równie otwarcie, jak o zagrożeniach na ulicy czy w szkole.

Szkoła zareagowała od razu

Personel szkoły nie zignorował sytuacji. Reakcja była szybka, a bezpieczeństwo dzieci zostało potraktowane priorytetowo. Po zdarzeniu wzmocniono środki ostrożności i przypomniano o zasadach dotyczących wpuszczania obcych osób na teren placówki. Warto dodać, że za bezpieczeństwo ucznia w drodze z i do szkoły odpowiadają przede wszystkim rodzice — kwestię tę szczegółowo reguluje prawo, określając w jakim wieku dzieci mogą samodzielnie wracać ze szkoły, przepisy jasno wskazują granicę 7. roku życia.

Ważne przypomnienie dla rodziców

Choć cała sytuacja na szczęście dobrze się zakończyła, podobne incydenty pokazują, jak ważna jest czujność – zarówno ze strony szkoły, jak i rodziców.

Eksperci od bezpieczeństwa oraz policja podkreślają, że dzieci powinny wiedzieć, by nie ufać obcym osobom i zawsze informować dorosłych o niepokojących sytuacjach. Trzeba je jak najczęściej na to uczulać. Dzieci, które potrafią uniknąć zagrożenia, robią tych 10 rzeczy — ufają swojej intuicji, umieją powiedzieć "nie" dorosłemu i wiedzą, że każdą niepokojącą sytuację warto zgłosić zaufanej osobie. To umiejętności, których nie da się wypracować w jednym dniu — wymagają regularnych rozmów w domu.

W kontekście bezpieczeństwa w samej placówce warto też wiedzieć, że niektóre kraje idą krok dalej: jeśli uczeń się nie stawi, szkoła zadzwoni po policję, jeśli dziecko nie pojawi się na lekcjach. W Polsce takie rozwiązania są rzadkością, ale zdarzenie z Kielc pokazuje, że czujność personelu szkolnego bywa równie skuteczna.

Źródło: kielce.tvp.pl