noworodek podczas porodu siłami natury
Od 7 maja ma być na porodówka lepsza dostępność ZZO. fot. Tom Fisk/Pexels

Od 7 maja 2026 wchodzą w życie nowe przepisy dotyczące opieki okołoporodowej, które mają zwiększyć przejrzystość informacji o dostępnych metodach łagodzenia bólu w szpitalach. Placówki będą zobowiązane do publikowania na swoich stronach internetowych jasnych danych o możliwości skorzystania ze znieczulenia zewnątrzoponowego. Zmiany mają wzmocnić prawo kobiet do świadomego wyboru i ujednolicić standardy opieki w całym kraju.

REKLAMA

Od 7 maja rewolucja w opiece okołoporodowej

Standardy opieki okołoporodowej w Polsce z roku na rok na szczęście się poprawiają. Duży udział ma w tym Fundacja Rodzić Po Ludzku, która stara się wciąż edukować w sprawach praw pacjentek na salach porodowych. Niestety prawda jest taka, że nawet w dużych powiatowych szpitalach warunki oraz np. dostępność znieczulenia zewnątrzoponowego nie są takie oczywiste.

Dziś dostępność znieczulenia podczas porodu powinna teoretycznie być zapewniona, ale w praktyce wiele szpitali ogranicza ją tak bardzo, jak tylko się da. Robią to z wygody, z powodu kosztów oraz wymogu stałej obecności anestezjologa.

W najbliższym czasie istnieje jednak szansa, że te standardy w całym kraju będą choć odrobinę lepsze i pacjentki same będą decydowały, czy z takiego znieczulenia chcą skorzystać. Wiadomo, że czasami akcja porodowa jest na takim etapie, że nie można (albo nie ma sensu) podawać tego znieczulenia, ale o tym powinien zdecydować lekarz.

Od 7 maja 2026 w życie wejdą przepisy, dzięki którym kobietom nie zostanie odmówione znieczulenie zewnątrzoponowe podczas porodu. Znieczulenie ma być łatwiej dostępne: według przepisów NFZ takie znieczulenie jest bezpłatne i powinno być dostępne 7 dni w tygodniu, przez całą dobę.

Przepisy mówią też o tym, że nowoczesne standardy pozwalają na jego podanie niemal w każdym momencie, gdy występuje silny ból. Bez ograniczania rodzących tylko do czasu I aktywnej fazy porodu (4-5 cm rozwarcia).

Lekarka mówi o prawie rodzących do decyzji

O tej zmianie w prawie napisała na swoim facebookowym koncie Marzena Dębska, prof. dr hab. n. med. Specjalistka Ginekologii, Położnictwa i Perinatologii, która pracuje m.in. w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA w Warszawie oraz w prywatnych placówkach medycznych.

"Zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami kobieta ma prawo ŻĄDAĆ znieczulenia zewnątrzoponowego przy porodzie, jeśli nie ma przeciwwskazań medycznych, już od wielu lat. Mówimy o świadczeniu GWARANTOWANYM, osobno finansowanym przez NFZ. Jak to wygląda w praktyce, wszyscy wiemy. Wchodzące obecnie NOWE STANDARDY opieki okołoporodowej mają to zmienić. Jak będzie? Poczekamy, zobaczymy. Pozornie ciężarna może już dziś ustalić, czy w danym szpitalu dostępne jest łagodzenie bólu. Różnie jednak jest realizowane to 'łagodzenie' i faktyczny do niego dostęp" – zauważa w najnowszym wpisie lekarka.

Dodaje, że od 7 maja wg prawa szpitale mają obowiązek mieć na stronie internetowej jasny komunikat dotyczący dostępności znieczulenia w ich placówce – tak, żeby wybierając placówkę do porodu, wiedzieć, czy na pewno takie znieczulenie otrzymamy, jeśli o nie poprosimy.

Lekarka zaznacza, że to prawo nie ma na celu doprowadzenia do sytuacji, w których wszystkie pacjentki rodzące siłami natury będą korzystały ze znieczulenia. Chodzi o możliwość wyboru, której nikt nie powinien odbierać rodzącej kobiecie.

"Są kobiety, które znieczulenia NIE CHCĄ, bo wierzą, że ból, który prof. Romuald Dębski przyrównywał do nabijania na pal Azji Tuhajbejowicza , buduje więź z dzieckiem. Nikt ich zmuszać nie będzie.

Zdarza się, że akcja porodowa jest już tak zaawansowana, że na znieczulenie jest już zwyczajnie za późno. Są przeciwwskazania, które nie pozwalają znieczulenia zastosować. Zawsze więc będą dzieci, które przychodzą na świat w bólach

ALE

Jeśli placówka chwali się na swojej stronie, że stosuje znieczulenie zewnątrzoponowe przy porodzie i jednocześnie przyznaje, że skorzystało z niego na przykład 10 procent pacjentek, to coś się tu nie zgadza. Naprawdę trudno sobie wyobrazić, że 90 procent rodzących miało przeciwwskazania, zaawansowaną akcję porodową czy niechęć do znieczulenia" – zauważa ginekolożka.

Chodzi o możliwość

Kobieta podkreśla też, że ta zmiana prawna jest potrzebna, żeby dać kobietom narzędzie do dochodzenia swoich praw – do walki o to, by mogły rodzić godnie, bez niepotrzebnego bólu i w warunkach, które nie prowadzą do traumy.

Nowe przepisy mają sprawić, by decyzja o znieczuleniu rzeczywiście należała do pacjentki, a nie była uzależniona od dostępności anestezjologa czy organizacji pracy szpitala.

Na koniec warto powiedzieć wprost: mamy XXI wiek, a kobiety wciąż w wielu miejscach są na porodówkach traktowane w sposób, który budzi sprzeciw i poczucie bezsilności. Zbyt często ich ból jest bagatelizowany, a prawo do wyboru – ograniczane praktyką, nie przepisami.

Dlatego ta zmiana w prawie, choć nie rozwiązuje wszystkich problemów systemu, jest realnym krokiem w dobrą stronę. Daje nadzieję, że standard opieki okołoporodowej wreszcie zacznie odpowiadać nie tylko medycynie XXI wieku, ale też elementarnemu szacunkowi do kobiet rodzących.