
Ponad 251 mln zł – tyle udało się zebrać podczas charytatywnego streamu Łatwoganga. Fundacja Cancer Fighters ujawniła, na co dokładnie trafią pieniądze i jak będzie wyglądać ich rozliczanie.
Dziewięciodniowy charytatywny stream Łatwoganga zakończył się wynikiem ponad 251 milionów złotych dla Fundacji Cancer Fighters — to koniec szalonej akcji Łatwoganga: udało się zebrać prawie tyle, co WOŚP podczas jednego finału. To rekordowa kwota, która – jak podkreśla sama fundacja – oznacza nie tylko ogromne możliwości, ale też równie dużą odpowiedzialność.
Trzy filary planu po historycznej zbiórce
Jeszcze w trakcie trwania zbiórki przedstawiciele fundacji opublikowali oświadczenie, w którym jasno wskazali, jak będą wyglądały kolejne kroki. Plan działania opiera się na trzech filarach – pilnej pomocy dla podopiecznych, wsparciu systemowym dla klinik oraz pełnej transparentności wydatkowania środków.
Cała akcja zaczęła się znacznie skromniej — gdy youtuber zbierał pieniądze na chore dzieci, początkowy cel wynosił zaledwie 500 tysięcy złotych. Skala mobilizacji Polaków przerosła wszelkie założenia organizatorów. Impulsem do zbiórki była z kolei piosenka, dzięki której Bedoes w duecie z dziewczynką chorą na raka, Mają Mecan, poruszył całą Polskę.
Do kogo trafią pieniądze ze zbiórki?
W pierwszej kolejności pieniądze mają trafić do osób, które już teraz potrzebują wsparcia. Chodzi o zamykanie najpilniejszych zbiórek – finansowanie leczenia, rehabilitacji, leków, transportu do szpitali czy konsultacji specjalistycznych. Fundacja podkreśla, że celem jest jak najszybsze uruchomienie realnej pomocy tam, gdzie jest najbardziej potrzebna.
Wcześniej sprawdzaliśmy, jakie koszty ponoszą rodzice dzieci z nowotworem — okazuje się, że publiczny system ochrony zdrowia nie pokrywa wszystkich wydatków, takich jak transport do odległych klinik, zakwaterowanie czy specjalistyczna rehabilitacja. To właśnie te luki najczęściej wypełniają fundacje takie jak Cancer Fighters.
Drugi obszar to wsparcie pacjentów w powrocie do codzienności. Środki mają być przeznaczane m.in. na protezy, specjalistyczny sprzęt oraz rozwiązania, które pomagają odzyskać sprawność i niezależność po zakończonym leczeniu. Jak zaznaczono w komunikacie, choroba nowotworowa często pozostawia skutki na lata – i to właśnie ten etap bywa najtrudniejszy.
Wśród schorzeń, z którymi mierzą się podopieczni fundacji, są zarówno ostre białaczki, jak i guzy lite — np. neuroblastoma, której objawy, leczenie i rokowania nowotworu różnią się w zależności od wieku dziecka i stadium choroby.
Fundacja prowadzi także rozmowy z ośrodkami medycznymi w całej Polsce. W grę wchodzi m.in. zakup sprzętu, doposażenie oddziałów, poprawa warunków leczenia czy wsparcie konkretnych programów medycznych. Możliwe są również większe projekty infrastrukturalne, jeśli przyniosą realny efekt dla pacjentów.
Transparentność wydatkowania środków — publiczny raport online
Kluczowym elementem całego procesu ma być transparentność. W oświadczeniu fundacja zapowiedziała uruchomienie specjalnego serwisu, który będzie pełnił rolę publicznego raportu z wydatkowania środków. Strona już działa pod adresem: https://dissnaraka.cancerfighters.pl/ i – jak podkreślono – ma być na bieżąco aktualizowana.
W komunikacie fundacji czytamy, że strona to będzie raport, w którym krok po kroku publikowane będą informacje o podejmowanych działaniach – od zamkniętych zbiórek, przez zakup sprzętu, po wsparcie konkretnych rodzin i projekty medyczne.
Decyzje o rozdysponowaniu środków
Powstanie także specjalna rada, która ma wspierać fundację w podejmowaniu najważniejszych decyzji. W jej skład wejdą przedstawiciele organizacji, osoby zaangażowane w akcję oraz niezależni eksperci z obszaru onkologii, leczenia dzieci, rehabilitacji i zarządzania projektami pomocowymi.
Już teraz wiadomo, że zaproszenie do rady przyjęli m.in. Paweł Zawadzki oraz Krzysztof Kałwak z Przylądka Nadziei – wybitni onkologiczni eksperci.
Jak podkreśla fundacja, rada nie ma być jedynie formalnością. Jej zadaniem będzie realne wsparcie w analizie potrzeb, opiniowanie projektów i dbanie o to, aby środki trafiały tam, gdzie mogą przynieść największy efekt.
"To nie koniec. To początek. Działamy dalej." – tak zakończyła fundacja swoje oświadczenie.
Zobacz także
