
W Łomży dwuletnia dziewczynka uciekła z mieszkania, w którym trwała libacja alkoholowa. Zapukała do drzwi sąsiadów. Interweniowała policja, a wobec matki podjęto natychmiastowe działania.
Wstrząsające sceny w Łomży. Dwuletnia dziewczynka, drżąca i zapłakana, uciekła z mieszkania, w którym trwała libacja alkoholowa, i zapukała do drzwi sąsiadów. Gdy do mieszkania przyszła młoda kobieta podająca się za matkę i siłą zabrała córkę, dziecko krzyczało: "To nie moja mama!". Sprawą zajęła się policja, a 21-letniej matce z 1,7 promila alkoholu we krwi grozi do 5 lat więzienia.
Dwulatka uciekła z mieszkania, w którym trwała libacja w Łomży
Zgłoszenie wpłynęło do policji w środę przed południem. Kobieta, która wezwała służby, poinformowała, że do jej mieszkania przyszło wystraszone i zapłakane dziecko z sąsiedniego lokalu. Dziewczynka nie chciała wracać do miejsca, z którego uciekła.
Po chwili do drzwi zapukała młoda kobieta, która twierdziła, że jest matką dziecka. Według relacji świadków zabrała dziewczynkę siłą, mimo że ta protestowała, krzycząc "To nie moja mama!". To, co dla dorosłych jest zwykłym weekendowym piwem czy kieliszkiem wina, dla małego dziecka bywa początkiem realnego dramatu – psycholożka Ewa Woydyłło w cytowanej już wielokrotnie przez naszą redakcję rozmowie tłumaczyła, jak czują się rodzice na rauszu i ich dzieci, dla których nawet 0,5 promila u opiekuna oznacza utratę kontroli i bezpieczeństwa.
Łomżyńska sprawa nie jest niestety odosobniona. Kilka miesięcy temu media obiegły przerażające sceny w Chorzowie – zgubione dziecko i pijana matka leżąca na trawniku podczas plenerowej imprezy sylwestrowej. Tamtym chłopcem, jak teraz dwulatką w Łomży, musieli zająć się policjanci.
Libacja w mieszkaniu i interwencja policji
Na miejsce przyjechali policjanci. Początkowo nikt nie chciał otworzyć drzwi, dopiero po kilkunastu minutach funkcjonariusze zostali wpuszczeni do środka.
W mieszkaniu zastali kilka dorosłych osób, a także dwuletnie dziecko. Wszyscy byli pod wpływem alkoholu. W lokalu panował bałagan, a wszędzie leżały butelki po alkoholu.
Badanie wykazało, że 21-letnia matka miała ponad 1,7 promila alkoholu w organizmie. Kobieta nie potrafiła powiedzieć, kiedy jej córka ostatni raz jadła. Wspominała jedynie, że było to poprzedniego dnia.
Nasza redakcja wielokrotnie pisała o tym, jaki alkohol a dzieci, czy rzeczywiście nigdy nie powinno się pić, gdy one są w pobliżu ma związek z bezpieczeństwem najmłodszych. Statystyki Komendy Głównej Policji są nieubłagane – co roku tysiące postępowań dotyczy narażenia dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, a niemal w każdym z nich pojawia się alkohol. Łomżyński przypadek wpisuje się w ten ponury schemat.
Dziecko trafiło do szpitala, szukało poczucia bezpieczeństwa
Na miejsce wezwano pogotowie. Ratownicy zdecydowali o przewiezieniu dziewczynki do szpitala. Podczas interwencji dziecko cały czas szukało poczucia bezpieczeństwa. Nie odstępowało policjantki i przytulało się do niej. Po badaniach dziewczynkę odebrał ojciec.
To, co przeżyła dwulatka, może mieć dla niej długofalowe konsekwencje – zwłaszcza jeśli matka piła także w czasie ciąży. O tym, jak wygląda zespół FAS – przyczyny i objawy, jak wygląda dziecko z FAS, pisaliśmy szerzej, zwracając uwagę, że nie ma żadnej "bezpiecznej dawki" alkoholu dla rozwijającego się organizmu.
Niebieska Karta i konsekwencje prawne dla 21-letniej matki
Wobec 21-letniej kobiety wszczęto procedurę tzw. "Niebieskiej Karty". Policjanci wydali również zakaz zbliżania się i kontaktowania z dzieckiem.
Sprawa trafi do sądu. Za narażenie dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia matce może grozić kara do 5 lat pozbawienia wolności. Debata o tym, jak surowo karać kobiety, które krzywdzą swoje dzieci pijąc alkohol, wraca w Polsce od lat – wystarczy przypomnieć dyskusję, czy ma być więzienie za picie w ciąży, mama dzieci z FAS przeciwko pomysłowi RPD postawiła wówczas konkretne argumenty, które wciąż brzmią aktualnie. W Łomży prawo wreszcie ma narzędzia, by działać natychmiast – pytanie, czy okażą się skuteczne na dłuższą metę.
Źródło: tvn24.pl
Zobacz także
