"Miałem odrę i żyję". Ile osób nie miało tyle "szczęścia"? Twarde dane o zagrożeniu

Odra to jedna z najbardziej zakaźnych chorób
Odra to jedna z najbardziej zakaźnych chorób Prawo autorskie: grinvalds / 123RF Zdjęcie Seryjne
To nakręcanie paniki, ja miałem odrę i żyję – pod każdym doniesieniem na temat tej choroby zakaźnej, która zbliża się do nas wielkimi krokami, można znaleźć przynajmniej jeden taki komentarz. Ja też miała i żyję. Coraz więcej osób nie ma jednak tego szczęścia i umiera z powodu choroby, która jeszcze do niedawna była stosunkowo rzadka.

Słowne przepychanki, twarde dane
Równie często, jak publikacje o zagrożeniu odrą, pojawiają się głosy, że doniesienia są nastawione jedynie na wywołanie paniki i walkę z antyszczepionkowcami. Dane, statystki i analizy potwierdzają jednak, że nie jest dobrze i Europa ma powody do niepokoju.

Raporty WHO potwierdzają, że liczba zachorowań na odrę cały czas rośnie. Mamy obecnie najwyższe wskaźniki od ośmiu lat – pierwsze sześć miesięcy to 41 tys. przypadków zachorowań i 37 zgonów, z czym 14 w samej Serbii.

Jako najpoważniejsze ognisko odry wskazuje się jednak Ukrainę - to stamtąd ma nadciągać ewentualne zagrożenie. U naszego wschodniego sąsiada zanotowano 23 tys. chorych, a tuż za nim są Francja, Grecja i Włochy. Niechlubne pierwsze miejsce dla Ukrainy nie jest jedynie wynikiem działań wojennych w tym kraju, ale tego, że ludzie po prostu szczepić się nie chcą – robi to jedynie 50 proc. obywateli. Jeszcze w 2008 roku 95 proc. ukraińskich dzieci otrzymało dwie dawki szczepionki.

Jest niepokojąco, ale epidemia nam nie grozi
Spadek liczby zaszczepionych osób na Ukrainie jest przykładem na skuteczność działań antyszczepionkowców, którzy i w Polsce, ba, całej Europie zdobywają coraz więcej zwolenników. Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego (PZH) zbiera informacje na temat tego, ilu Polaków do 19 roku życia odmówiło przyjęcia szczepionki. Dla porównania w 2010 roku było to 3437 odmów, a w 2017 już 30 089.


I w konsekwencji zmieniły się również statystyki dotyczące zachorowań – w 2010 roku odrą w Polsce zaraziło się 13 osób, w 2014 było to 100 osób, w tym roku będzie to najprawdopodobniej 160-200 przypadków. Z danych Europejskiego Centrum Przeciwdziałania Chorobom (ECDC) wynika, że 9 na 10 chorych z lat poprzednich nie było zaszczepionych.

Samo słowo "epidemia" jest oczywiście na tym etapie hiperbolą. Trzeba jednak przyznać, że statystyki stają się niepokojące. Eksperci podkreślają, że nieraz wystarczy jedno chore dziecko, by fala zachorowań ruszyła z prędkością, którą trudno zatrzymać.

Rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego, Jan Bondar, w rozmowie z WP Tech uspokaja, że w Polsce nadal poziom zaszczepień dzieci utrzymuje się na poziomie 94-95 proc., więc epidemia nam nie grozi, bo wielu obywateli jest chronionych. Problemem może być jednak sytuacja, do jakiej doszło w zakładzie pracy w Ostródzie – w jednej przestrzeni pracowało wielu Ukraińców, którzy nie byli zabezpieczeni przed chorobą.

Ruchy antyszczepionkowe sieją zamęt
Prawdą jest oczywiście, że przeciwnicy szczepień z chęcią wykorzystują jednostkowe przypadki powikłań i korzystają z tego, że już zdążyliśmy zapomnieć o wielu chorobach – paradoksalnie dzięki szczepionkom właśnie.

Problem jednak jest jeszcze trochę głębszy, a eksperci doszukują się jego źródeł w Rosji. Według danych zebranych przez Amerykańskie Stowarzyszenie Zdrowia Publicznego aż 93 proc. treści antyszczepionkowych w amerykańskim internecie generowanych jest przez rosyjskie boty.
Trolle tweetują na ten temat aż 22 razy częściej niż przeciętny użytkownik. To ten sam mechanizm, który zaobserwowano podczas wyborów prezydenckich w USA i ostatniej akcji "feministki", która oblewała męskie krocza wybielaczem.

Ile kosztuje walka z epidemią?
Wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko powiedziała w programie "Money. To się liczy", że Polsce nie grozi epidemia, jednak rządzący przygotowani są na taką ewentualność. – Mamy zagwarantowany zarówno zapas szczepionek, jak i rezerwy finansowe.

Money.pl szacuje, że koszt walki z epidemią to nawet pół miliarda złotych rocznie. – Ministerstwo Zdrowia podejmuje działania mające przeciwstawiać się tym herezjom głoszonym przez ruchy antyszczepionkowe. Są one oparte na dziwnych ideologiach, podsycane negatywnymi emocjami. To wszystko powoduje, że trafiają w Polsce na podatny grunt – dodała wiceminister, podkreślając, że jedyną skuteczną bronią do walki z chorobą są szczepionki.

Statystyki są jednak bezlitosne – mieszkańcy całego kontynentu coraz częściej zarażają się odrą. Tylko w ciągu ostatniego roku liczna zachorowań zwiększyła się trzykrotnie. A tymczasem na początku października do Sejmu trafił projekt, według którego obowiązek szczepień dzieci miałby zostać zniesiony. Ustawa antyczepionkowa została skierowana do dalszych prac w komisjach.

– Najpierw zakażą się dzieci, które nie mogły być jeszcze zaszczepione, czyli te poniżej 12 miesiąca życia i dzieci starsze poniżej 10 roku życia, które zostały zaszczepione jedną dawką szczepionki. Zachorują też kobiety w ciąży, które nie były szczepione lub miały podaną tylko jedną dawkę szczepionki. To fatalny obrót spraw, ponieważ zakażenie matki w pierwszych miesiącach ciąży jest niebezpieczne dla płodu – mówił w rozmowie z naTemat prof. Andrzej Radzikowski, lekarz, który pracował, gdy w Polsce jeszcze na odrę nie szczepiono.
Źródło: tech.wp.pl, money.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE