
"Muszę w końcu umówić się do ginekologa" – ile razy zdarzyło ci się pomyśleć to zdanie, a potem zająć pracą, dziećmi i całą resztą życia? Nowe badanie pokazuje, że problemem Polek wcale nie musi być brak świadomości. Wiemy, że powinnyśmy się badać. Tylko między wiedzą a wizytą u lekarza pojawia się zaskakująco dużo przeszkód.
O profilaktyce słyszymy właściwie bez przerwy. Cytologia, USG, kontrola piersi, regularne wizyty u ginekologa. Teoretycznie wszystko wiemy. A jednak rzeczywistość wygląda inaczej.
Wiemy, że trzeba się badać, a jednak tego nie robimy
Najlepiej pokazuje to raport "W kobiecym interesie: 4 pokolenia Polek o zdrowiu kobiet i dbaniu o siebie". Badanie przeprowadzono w dwóch etapach – najpierw odbyło się dziewięć pogłębionych rozmów z kobietami, a następnie ogólnopolskie badanie na reprezentatywnej próbie 1000 Polek w wieku 18 plus.
W ciągu ostatniego roku u ginekologa było 45,8 proc. Polek. Kolejne 21,9 proc. odwiedziło go rok lub dwa lata temu. Jednak w przypadku 17,8 proc. kobiet od ostatniej wizyty minęły już ponad trzy lata, a 2,8 proc. nigdy u ginekologa nie było.
Podobnie jest z konkretnymi badaniami. W ciągu ostatnich dwóch lat cytologię wykonało 60,5 proc. kobiet, a USG ginekologiczne – 59,8 proc. Dlaczego więc, choć doskonale wiemy, jak ważna jest profilaktyka, wciąż tak łatwo ją odkładamy?
"Umówię się w przyszłym tygodniu"
Najłatwiej byłoby powiedzieć, bo nam się nie chce albo zapominamy. Tyle że odpowiedzi Polek pokazują coś zupełnie innego.
Ponad siedem na dziesięć kobiet wskazało przynajmniej jedną rzecz utrudniającą regularne wizyty i badania. Najczęściej były to koszt prywatnej opieki (27,1 proc.), długie terminy oczekiwania na NFZ (26 proc.) oraz fizyczny dyskomfort związany z badaniem (23,8 proc.). Młodsze kobiety częściej wskazywały również brak czasu, problemy z rejestracją, napięcie czy obawę przed oceną.
Do tego dochodzi coś, co z doświadczenie zna tak wiele matek – odkładanie siebie na później. Przyznaje się do tego niemal połowa Polek – 49,2 proc. Wśród kobiet w wieku 30-44 lata jest to już 59,5 proc.
Posiadanie dzieci nie zawsze jest jednak wymówką. Własne potrzeby odkłada 50,8 proc. kobiet mających dzieci i 45,2 proc. tych, które ich nie mają. Znacznie większą różnicę widać w zależności od sytuacji finansowej – robi tak 59,3 proc. kobiet znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej i 38,6 proc. tych, które oceniają ją jako dobrą.
Nie chodzi więc tu o zwykłe zaniedbanie. Przyczyn unikania lekarza i badań jest znacznie więcej. "Umówię się po wypłacie". "Pójdę, kiedy w pracy będzie spokojniej". "Najpierw zapiszę dziecko". "Nic mnie przecież nie boli". I o ile jedna przełożona wizyta nie wydaje się problemem, to kiedy z tygodnia robi się miesiąc, a z miesiąca rok to już wygląda gorzej.
Zobacz także
Przez lata o tych wizytach nawet się nie mówiło
Wizyta u lekarza, a szczególnie u ginekologa dla wielu kobiet nie jest przecież neutralnym doświadczeniem medycznym. Wiąże się z intymnością, badaniem, czasem dyskomfortem, wstydem czy obawą przed tym, co usłyszymy.
A niemal połowa badanych – 48,2 proc. – dorastała w domu, w którym o zdrowiu ginekologicznym i profilaktyce w ogóle się nie rozmawiało. Tylko 13,2 proc. kobiet pamięta, że mama, babcia lub inna kobieta, która je wychowywała, regularnie chodziła na profilaktyczne badania ginekologiczne. Prawie co trzecia nawet nie wie, czy opiekunka się badała, bo ten temat po prostu się w domu nie pojawiał.
Coś jednak zaczyna się zmieniać. W młodszych pokoleniach częściej to właśnie mama lub opiekunka inicjuje pierwszą wizytę u ginekologa. Być może więc dzisiejsze matki uczą córki czegoś, czego same nie zawsze dostały od poprzedniego pokolenia. Tego, że profilaktyka nie jest powodem do wstydu ani czymś, czym zaczynamy się interesować dopiero wtedy, gdy pojawia się problem.
Badamy się także dla tych, których kochamy
Jest w wynikach badania jeszcze jeden ciekawy paradoks. Zapytane o to, co motywuje je do dbania o zdrowie, Polki bardzo często wskazują innych. 32,2 proc. chce być zdrowa dla swoich bliskich, a wśród kobiet w wieku 30-44 lata mówi tak aż 43,5 proc. W przypadku matek jest to 38,4 proc.
Może więc warto odwrócić sposób, w jaki myślimy o profilaktyce. Badanie się nie jest kolejną rzeczą, którą robimy dla siebie zamiast dla innych. Czasem jest właśnie jedną z tych rzeczy, które robimy także dla ludzi, dla których tak często przesuwamy siebie na koniec kolejki.
Źródło: Gedeon Richter Polska, raport "W kobiecym interesie: 4 pokolenia Polek o zdrowiu kobiet i dbaniu o siebie", wrzesień 2026.




