dziecko podczas przerwy w podróży je przekąskę
W podróży najbezpieczniejszym sposobem na przekąskę jest zrobienie przystanku. fot. A n v e s h/Unsplash

Wielu rodziców podczas wakacyjnych podróży podaje dzieciom przekąski, by zająć je na dłużej i uniknąć marudzenia. Pediatra prof. Wojciech Feleszko ostrzega jednak, że jedzenie w samochodzie może być dla najmłodszych niebezpieczne. Wyjaśnia, dlaczego do zakrztuszeń dzieci częściej dochodzi właśnie w trakcie jazdy niż przy stole.

REKLAMA

Wakacyjne podróże i sposoby na nudę w trasie

W wakacje wielu rodziców podróżuje z dziećmi częściej niż zwykle. Jeździmy samochodem, pociągiem i autobusem na wakacyjne wyjazdy, korzystamy także z samolotów. Często organizujemy jednodniowe lub weekendowe wypady, by wykorzystać ładną pogodę, dlatego siłą rzeczy podróży jest więcej niż w trakcie roku szkolnego.

Wielu rodziców stara się umilić dzieciom czas spędzony w aucie. Przygotowują różnego rodzaju zabawki, gadżety i aktywności, dzięki którym podróż mija szybciej, a najmłodsi nie pytają co chwilę, jak daleko jeszcze do celu.

Sama za każdym razem, gdy jadę z dziećmi w dalszą trasę, przygotowuję tzw. torbę ratunkową. Znajdują się w niej zabawki, krzyżówki, gry podróżne i inne gadżety, które pomagają przetrwać atak nudy. Część rodziców do takich toreb czy plecaków dokłada również przekąski. Słone paluszki, lizak, batonik zbożowy czy sok w kartoniku to rzeczy, które mogą sprawić, że dziecko na dłuższą chwilę się zajmie i przestanie marudzić.

Pediatra ostrzega przed jedzeniem w samochodzie

Niestety przekąski podawane podczas jazdy samochodem nie są wcale tak bezpiecznym rozwiązaniem, jak mogłoby się wydawać.

W jednym z najnowszych filmów opublikowanych na swoim profilu na Instagramie prof. Wojciech Feleszko przestrzegł rodziców przed takim nawykiem. "Jako pediatra odradzam podawanie posiłków podczas jazdy. W przypadku nagłego hamowania lub zakrztuszenia szybka reakcja jest utrudniona, a ryzyko poważnych konsekwencji wzrasta" – pisze pod nagraniem lekarz.

W filmie dodaje również: "Najwięcej dzieci krztusi się nie przy stole, tylko w samochodzie. Chrupki, orzeszki, paluszki, maca. To wszystko stwarza duże ryzyko dla dziecka, które w foteliku w pozycji czasami półleżącej może zakrztusić się, kiedy auto podskoczy na jakimś wyboju albo zakołysze się".

Kilka minut postoju może zapobiec tragedii

Każdy kierowca i pasażer wie, że nawet na prostej i przewidywalnej trasie mogą niespodziewanie pojawić się wyboje, kamienie na jezdni czy sytuacje wymagające gwałtownego hamowania. W takich momentach ryzyko zadławienia znacząco wzrasta.

Pediatra podkreśla, że podczas jazdy dzieci nie powinny jeść, ponieważ jest to najprostszy sposób na uniknięcie niebezpiecznych sytuacji. Pod nagraniem lekarz dopisał: "Najlepszym rozwiązaniem są regularne postoje, podczas których dziecko może spokojnie zjeść i napić się w bezpiecznej pozycji".

Wakacyjna podróż ma być przyjemnością, dlatego warto zadbać nie tylko o dobry humor dzieci, ale przede wszystkim o ich bezpieczeństwo. Choć przekąska podana do fotelika może wydawać się szybkim sposobem na chwilę spokoju, konsekwencje zakrztuszenia mogą być bardzo poważne.

Zamiast ryzykować, lepiej zaplanować regularne przerwy na jedzenie i picie. Kilka minut postoju może sprawić, że dalsza droga będzie nie tylko spokojniejsza, ale przede wszystkim bezpieczniejsza dla całej rodziny.