
Kryzys dzietności nie bierze się znikąd, a za decyzją o kolejnym dziecku często stoją nie tylko emocje, lecz także twarda rzeczywistość. Można marzyć o większej rodzinie, ale trudno wyobrazić sobie jej przyszłość, gdy już dziś brakuje miejsca na wygodne życie. Najnowsze dane pokazują, że dla tysięcy Polaków przeszkodą w powiększeniu rodziny może być coś, o czym w debacie o demografii wciąż mówi się za rzadko.
Alarmująco niska dzietność
W 2026 roku Polska zmaga się z tak niską dzietnością, że eksperci otwarcie mówią już o kryzysie. Coraz częściej pojawiają się głosy o konieczności podwyższenia wieku emerytalnego i ostrzeżenia, że za kilkanaście lat zabraknie osób pracujących, by utrzymać emerytów.
Spadająca od ponad dekady dzietność dopiero niedawno stała się tematem, którym politycy postanowili się zająć. Na razie jednak nie pojawiły się rozwiązania, które skutecznie przekonałyby młodych do powiększania rodziny.
Dane jasno pokazują skalę problemu. W 2025 roku w Polsce urodziło się o 13,5 tys. dzieci mniej niż w 2024 roku. Najnowszy raport Głównego Urzędu Statystycznego pokazuje, dlaczego młodzi ludzie coraz rzadziej decydują się na potomstwo. Powodów jest kilka i bywają bardzo różne, ale dla wielu osób jednym z najważniejszych czynników wpływających na decyzję o posiadaniu dzieci, a później również o ich liczbie, są warunki mieszkaniowe.
W badaniu "To my. Polacy o nieruchomościach – III kwartał 2026", na które powołuje się portal Nieruchomosci-online.pl, aż 43 proc. mieszkańców bloków przyznaje, że obecne warunki mieszkaniowe powstrzymują ich przed decyzją o kolejnym dziecku. W dużych miastach, takich jak Warszawa, Gdańsk czy Kraków, znaczna część mieszkańców żyje właśnie w blokach.
Metraż mieszkań sprawia, że część osób rezygnuje z kolejnego dziecka lub odkłada tę decyzję, ponieważ uważa, że nie ma wystarczająco dużo miejsca na kolejną pociechę.
Osoby, które nie mają jeszcze dzieci, ale planują zostać rodzicami, również wskazują, że wielkość mieszkania ogranicza ich gotowość do podjęcia tej decyzji. Co ciekawe, nawet mieszkańcy domów jednorodzinnych, w których zwykle jest więcej przestrzeni niż w blokach, wymieniają warunki lokalowe jako przeszkodę w powiększaniu rodziny. Dotyczy to 25 proc. badanych w kontekście kolejnego dziecka i 31 proc. w przypadku pierwszego potomstwa.
Za małe mieszkanie, więc dzieci nie będzie
Warunki mieszkaniowe mają dla młodych ludzi ogromne znaczenie i na różnych etapach życia rodzinnego mogą wpływać na decyzje, które przekładają się na wskaźnik dzietności.
Ktoś może zapytać, dlaczego to problem, skoro kiedyś ludzie mieszkali na 40 metrach kwadratowych z dwójką, a czasem nawet trójką dzieci i byli zadowoleni. Warto jednak zauważyć, że zmieniło się nasze podejście do komfortu życia i odpoczynku. Dziś wielu z nas chce mieszkać na większym metrażu i mieć więcej swobodnej przestrzeni niż nasi rodzice.
Jest też druga kwestia: o większą przestrzeń zabiegają dziś osoby, które same wychowały się w ciasnych mieszkaniach, na przykład dzieląc jeden pokój z rodzeństwem. Doświadczenie związane z brakiem prywatności sprawia, że jako dorośli uważają, iż odpowiednia przestrzeń jest niezbędna, by zadbać o komfort zarówno własny, jak i dorastających dzieci.
Wraz ze zmianami sytuacji rodzinnej młodzi ludzie chętnie zmienialiby mieszkania na większe. Nie zawsze jednak stać ich na taką przeprowadzkę, nawet jeśli obecny lokal przestaje odpowiadać potrzebom rodziny.
"Młodzi Polacy często kupują pierwsze, niewielkie mieszkanie z myślą, że to tylko etap przejściowy. Kiedy jednak pojawia się plan powiększenia rodziny z modelu 2+1 do 2+2, brutalna rzeczywistość rynkowa często blokuje możliwość wykonania kolejnego kroku. Ze względu na wysokie ceny większych metraży oraz ograniczoną zdolność kredytową, zamiana nieruchomości w dużym mieście staje się finansowo nieosiągalna. W efekcie rodziny zostają 'zamrożone' w za małych lokalach, co zmusza je do odkładania lub całkowitego porzucania decyzji o drugim dziecku" – skomentowała wyniki badania Anna Zachara-Widła, ekspertka Nieruchomosci-online.pl.
Problem niskiej dzietności nie sprowadza się więc tylko do pieniędzy na codzienne utrzymanie dziecka czy dostępności żłobków i przedszkoli. Równie ważne jest poczucie stabilizacji i przekonanie, że rodzina będzie miała warunki, by normalnie funkcjonować na co dzień.
Dopóki zakup większego mieszkania pozostaje dla wielu młodych ludzi poza zasięgiem finansowym, nawet osoby, które chcą mieć więcej dzieci, mogą odkładać tę decyzję na później. A to pokazuje, że rozmowa o demografii nie może pomijać problemu dostępności mieszkań.




